Usuwam bloga, mam dość męczenia się z nim na daremno. Ciągle gubię wątek i potem zmienia mi się cala wizja tego opowiadania i już bym je co najmniej dwadzieścia razy zmieniła. Nie widzę sensu w tym, przepraszam i zapraszam na inne moje blogi
~Hoshi
środa, 24 lutego 2016
czwartek, 4 lutego 2016
10. Magda Gessler
Obudził mnie przedziwny dźwięk, coś jakby charczenie albo warkot traktora. Zaniepokojona spojrzałam na prawo gdzie spał Rin. To z jego buzi wychodziło chrapanie godne rekordu Guinnessa. Schyliłam się do niego i zatkałam mu nos. Mama dała mi tą radę na przyszłość ale nie sądziłam, że przyda mi się aż tak szybko. Chłopak przestał chrapać tylko na moment, później przeturlał się na mnie i leżał głową na moich piesiach chrapiąc. Westchnęłam, nie miałam serce go budzić więc dotknęłam jego włosów
-Jesteś całkiem uroczy kiedy śpisz-mówiłam owijając sobie jego kosmyki w okół paca-Mógłbyś spać cały czas, ale strasznie chrapiesz. Zupełnie jak niedźwiedź, taki wielki futrzasty niedźwiedź. Taki, który zapadł w sen zimowy i po przebudzeniu będzie wstanie zjeść stado saren albo duże jezioro ryb. Ale Rin ty nie jesteś niedźwiedziem, jesteś tylko rekinem. Królem oceanu, za to ja jestem zwykłą małą żabą. Hisa jest wydrą, zawsze była wydrą. Ona mnie pożre na najbliższych zawodach i już nikt nie będzie pamiętał o małej, bezbronnej żabce. Ale ty mi nie będziesz mógł pomóc Rin, ty pływasz w wielkim oceanie a ja i wydra w zwykłym jeziorze w lesie. Jesteś dla mnie taki odległy, a kiedy już ucieknę z paszcz wydry...
-Staniesz się panią jeziora-podniósł głowę i usiadł obok dając nogi na ziemie-A kiedy staniesz się panią jeziora wygnasz wydrę z twojego jeziora i już nikt nie będzie pamiętał o złej wydrze
-Rin...-szepnęłam zdziwiona siadając za nim i opierając głowę o jego plecy
-Akene to nie ma sensu jeżeli ty w siebie nie wierzysz-chwycił mnie za ramię i pociągnął w górę sam stanął do mnie przodem-Określ czego ty szukasz!
-Rin, skąd ja mam wiedzieć?! Skoro wszyscy zabierają mi to czego chce z przed nosa!
-To przestań być sierotą i walcz!-szarpnął mną-Walcz o uwagę, o sponsorów, o szczęście, o marzenia! Walcz o to czego pragniesz Akene!
-Ty nic nie rozumiesz!-krzyknęłam wyszarpując rękę i wstając
-Czego nie rozumiem?!-chwycił mnie znowu-Tego że boisz się przegrać, że boisz się że wszyscy o tobie zapomną? Że nie przyniesiesz ojcu dumy? Że do końca życia będziesz żyć w cieniu Hisy?
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam uderzając pięścią w jego tors-Tak bardzo cię nie nienawidzę! Rin skąd ty to wszystko wiesz?
-Kiedyś byłaś dla mnie jedną wielką nie wiadomą-zaczął przytulając mnie do siebie-Ale wystarczyło cię trochę poobserwować i okazałaś się jedynie małą, zagubioną dziewczynką z wielkimi marzeniami
-Zawiodłam cię tym?-odwzajemniłam uścisk
-Ani trochę-położył brodę na mojej głowie-Kiedy cię już poznałem pokazałaś mi jaka na prawdę jesteś i wcale nie jesteś zagubioną dziewczynką z marzeniami
-Rin ja cię tak cholernie nie cierpię-uśmiechnęłam się wciągając się jego zapachem-Burczy ci w brzuchu, chodź na śniadanie
-To w twoim brzuchu burczy-zarumieniłam się i trzepnęłam go w ramię
Zeszliśmy na dół, tam w kuchni połączonej z jadalnią przy stole siedziała moja mama. Piła kawę a na prawej nodze miała czarny usztywniacz, byłam szczęśliwa że wróciła. Nalałam z dzbanka kawy do dwóch białych kubków. I podałam jeden Rinowi, który już nakładał na swój i mój talerz kanapki. Juri patrzyła no to z zaciekawieniem i w końcu powiedziałą
-Zachowujecie się jak stare małżeństwo-zignorowałam jej uwagę, a Rin nawet tego nie słyszał. Usiadłam i upiłam łyka kawy-No i jak było? Mieliście upojną noc?
Zakrztusiłam się przez co niemal nie udusiłam się. Mama roześmiała się głośno a Rin mruknął znad kanapki
-Bardzo-uśmiechnął się w ten swój sposób a po chwili się roześmiał-Żartowałem
-Mamo! Rin!-uderzyłam go w głowę i nie tykając śniadania poszłam na górę
Usiadłam obrażona przy biurku i zaczęłam stukać paznokciami o blat. Jak on mógł powiedzieć coś takiego?! I jak Juri mogła pomyśleć że ja i Rin...?! Drzwi zaskrzypiały a przed moim nosem wylądował talerz z kanapkami. Rin usiadł na łóżku ale ja nawet na niego nie spojrzałam
-Ej ty tam!-wywróciłam oczami-Tak właśnie ty! Nie dąsaj się bo nie kupie ci kota!
-Dureń-parskam z uśmiechem i kończąc kanapkę odwracam się w jego stronę na krześle-Musimy zacząć się uczyć, niedługo egzaminy
Rin jęknął w moją poduszkę przez co zaśmiałam się. Wstałam i podeszłam do łóżka na które opadłam plecami. Wzdycham przeciągle i wystawiam rękę w górę
-Przyszłość-uśmiecham się lekko-Takie głupie słowo a sprawiają że ludzie zmieniają się nie do poznania
-Akene czy to ma sens?-spytał Rin-Wiesz że w przyszłym tygodniu są regionalne, musisz dać z siebie wszystko. Ale to nie ma sensu jeżeli jesteś w tym stanie psychicznym
-Nie rozmawiajmy o tym-proszę cicho-Moja przyszłość jest spowita mgłą, jest ciemna i nie pewna, a jaka jest twoja przyszłość?
-Kto to powiedział?-spytał siadając na przeciwko mnie po turecku
-Ja, właśnie tu, właśnie teraz-uśmiechnęłam się mrużąc oczy-Widzę swoją przyszłość Rin...
-Ta?-spytał z rozbawieniem patrząc na mnie jak na wariatkę
-Widzę wielki zamek i piękne suknie-wstałam na kolana wychylając się przez ramę w nogach łóżka-O i widzę ciebie Rin! Jesteś królem tego pięknego zamku! Rządzisz tym królestwem! Masz stajnię pełną smoków i najpiękniejszych koni! Ludzie nas uwielbiają! Wieśniaki skandują nasze imiona!
-To nie tak!-wychyla się koło mnie-Widzisz nas, o tam?-wskazuje kierunek-Ci dwaj podróżnicy to my! Właśnie wracamy z przygody naszego życia, żeby zaraz wyruszyć na kolejną wyprawę!
-Właśnie tak!-śmieję się-A tak naprawdę jesteśmy królami tych ziem i uciekliśmy z zamku żeby zwiedzić cały świat!
-Widzisz to? Mamy całą chordę przyjaciół!-śmieję się opadając na plecy-Wszyscy robimy to co kochamy!
-Dlaczego to nie może być prawda Rin?-pytam opadając koło niego-Dlaczego skończymy jako szarzy ludzie za biurkiem z mieszkaniem na utrzymaniu i pustym portfelem?
-Akene...Co masz zamiar robić po skończeniu szkoły?-usiadł ponownie a ja również podniosłam się do siadu-Dostałem mnóstwo ofert ze sportowych uczelni, a ty~
-Tak wiem-westchnęłam-Zawody regionalne to dla mnie ostatnie szansa, wybrałeś już coś?
-Czekam na ciebie-uśmiechnął się zawadiacko-Chcę żebyś mi pomogła wybrać
-Chodźmy na lunch, zrobiłam się głodna od tego całego ratowania świata-zaśmiałam się i wyszliśmy na miasto
Wybraliśmy kawiarenkę w której dostałam moje ulubione ciasto i wodę z lodem i sokiem wiśniowym. Rin zjadł coś dziwnego co niby miało być dobre ale wcale nie było. To znaczy, jemu to smakowało i narzekał że nie mógł dostać kolejnej porcji
-Roztyjesz się-mruknęłam kończąc ciasto-Będziesz gruby i w żaden strój się nie zmieścisz
-Jesteś okrutna-załkał a ja uśmiechnęłam się
-Przeżyję-wstałam i zabrałam moją torebkę-Idziemy grubasie
-I ko to mówi?-zakpił podnosząc się-Pulpet tłusty
-W takim razie skoro obydwoje jesteśmy tłuściochami-podeszłam do niego i dźgnęłam go palcem w pierś zadzierając głowę do góry, żeby na niego spojrzeć-Przyda nam się trochę ruchu. Goń mnie
Nim zdążył zaczaić o co mi chodzi pchnęłam go do tyłu i zaczęłam biec w przeciwnym kierunku śmiejąc się. Kiedy nie usłyszałam jogo kroków za sobą odwróciłam się i pokazałam mu język. On parsknął śmiechem i zaczął szybko biec w moją stronę, pisnęłam i wznowiłam ucieczkę. Prędzej czy później Rin i tak by mnie dogonił i znając życie okrzyczał że jestem dziecinna. Jednak ja lubiłam być dziecinna, ale jednak potrafiłam być poważna jak nigdy. Rin pchnął mnie do przodu przez co straciłam równowagę i wywróciłam się zdzierając kolana i ręce. Łzy pojawiły się w moich kącikach oczu
-Rin ty idioto!-krzyknęłam klękając i wycierając oczy-Świnia z ciebie!
Jednak chłopak zaczął się zwijać ze śmiechu, minęła chwila zanim pomógł mi wstać
-Krwawisz-dotknął mojego kolana
-Ciekawe przez kogo!?-pisnęłam zła i spróbowałam iść jednak rana piekła nieznośnie przez co nie potrafiłam utrzymać pionu
Poczułam jak Rin kuca między moimi nogami i chwyta moje uda. Pisnęłam cicho kiedy nagle wstał. Tym sposobem doszliśmy do jego domu, gdzie przed drzwiami odstawił mnie na ziemię. Jego mama wpuściła nas do środka i zaprosiła do kuchni gdzie siedziała już Gou. Kobieta posadziła mnie na blacie i opatrzyła mi rany. Kou siedziała pod lodówką a Rin oparł się o zlew
-Nie uwierzysz o czym moja mama myślała!-Gou uśmiechnęła się-Myślała że Rin i ja robiliśmy TO! A mój ojciec kazał nam się w razie czego zabezpieczać. Taki wstyd...
-Nie martw się mi miło też nie było-dodał kąśliwie Rin a Kou wybuchnęła śmiechem-Idę się umyć
Rin poszedł na górę a my za nim. Weszłyśmy do pokoju chłopaka kiedy ten był już pod prysznicem. Dziewczyna otworzyła drzwi jego szafy i pozwoliła mi zaglądać sobie przez ramię. Wyciągnęłam koszulę oraz podkoszulek chłopaka. Czerwonowłosa wybrała podobny zestaw. Ściągnęłam moją koronkową bluzeczkę i wciągnęłam przez głowę czarny podkoszulek na grubszych ramiączkach. Był na mnie za duży ale wsadziłam zwisającą bluzkę do spodni i wyciągnęłam włosy z pod niej. Na to ubrałam czerwoną koszulę w czarną kratę. Kou była ubrana identycznie jednak miała biały podkoszulek. Ze śmiechem położyłyśmy się w łóżku chłopaka i przykryłyśmy się kołdrą po samą szyję
-Pamiętasz jak na święta przy kolacji Rin kichnął i obsmarkał cały stół?-zaśmiałąm się na wspomnienie Gou
-I jak później łaził z tym zwisającym glutem pod nosem-roześmiałam się głośno-Albo jak w teatrze zaczęłaś ziewać i później wszyscy ziewaliśmy?
-Na koniec okazało się że zasnęliśmy-skinęłam energicznie-Akene chciałabym, żebyś była moją siostrą. Albo dziewczyną Rina, ożeniłabyś się z nim i bym mogła ciągle do was przyjeżdżać. Chciałabyś?
-Kou...-szepnęłam zdziwiona-Wiesz, ja i Rin praktycznie od zawsze się przyjaźniliśmy. Chyba wiemy o sobie za dużo żeby się w sobie zakochać. Poza tym był tylko raz kiedy myślałam o Rinie jak o kimś więcej
-Kiedy?-zarumieniłam się na wspomnienie tego czasu
-Było to w połowie szkoły w Australii-zaczęłam-Wyglądałam już prawie tak jak teraz, miałam jeszcze wtedy aparat na zębach ale byłam już chuda. Wiesz był to mój okres dorastania a Rin wydawał mi się tak inny, tak bliski i tak wyjątkowy że zakochałam się w nim. I kiedy już byłam pewna że powinnam była mu wyznać moje uczucia zobaczyłam jak całuje się z jakąś dziewczyną. Oczywiście zauważył mnie a ja uciekłam z płaczem. Kiedy się już pozbierałam musiałam sobie w mówić że Rin to tylko mój przyjaciel. Udało mi się to na szczęście bo jeżeli by tak nie było, nie byłoby mnie tutaj z tobą
Rin wyszedł z łazienki ubrany...tak jak ja. Wyglądał tak fajnie w koszuli która ładnie układała się na jego ciele uwydatniając mięśnie ramion, pleców i klatki piersiowej. Boże....O czym ja myślę przez Gou?! Zaśmiałam się kiedy spojrzał na nas z dziwną miną, Kou mi zawtórowała i po chwili śmiałyśmy się wniebogłosy z nic nie ogarniającego Rina
-Dobra wariatki-mruknął wkurzony i rzucił się na łóżko przygniatając nas-Idziemy na obiad
Spojrzał na ziemię koło jego szafy, chwile mu zajęło pojmanie paru rzeczy. Wstał z nas szybko i odsunął się prawie pod same drzwi z rumieńcem na twarzy, który próbował ukryć, patrzył się na nas jakby nakrył nas na niewiadomo czym
-J-jesteście gołe?-parsknęłam śmiechem na jego słowa ale zaraz zaczęłam przedstawienie
-Nie podoba ci się to Rin?-zasmuciłam się z uroczą minką-To miał być prezent
-Niedługo są twoje urodziny i pomyślałyśmy że damy ci prezent już wcześniej-zaczęła ze mną udawać Gou
-Rin...krew ci leci z nosa, podejdź to ją wytrę
-Rin sprawimy że będzie dobrze-uśmiechnęła się niewinnie siostra tego kretyna
-Wszystkie twoje troski odejdą-powiedziałam kokieteryjnie-A twój mózg spowolni jeszcze bardziej...
-Bo jesteś skończonym kretynem!-krzyknęłyśmy równo wstając
Podeszłyśmy do niego i obie zdzieliłyśmy go po głowie. On kucnął na ziemi zasłaniając głowę rękami a my wyszłyśmy stamtąd i zeszłyśmy na dół
-Dobra robota Onee-san-przybiła mi piątkę
-Nawzajem Onee-chan-objęłam jej kark ramieniem i w tej pozycji zaciągnęłam ją do stołu
Zbolały Rin szedł za nami ale zamiast pomóc rozdawać talerze to sobie usiadł królewicz. Postanowiłam mu jednak tym razem darować, dzisiaj już za dużo go zwyzywałam. Chłopak, przeze mnie kiedyś poczucie pewności siebie. Trudno, kara za bycie zboczeńcem! Dalej nie wiem czemu aż tak uczepił się tego biednego kota. To było jeszcze na początku szkoły w Australii, ja nie wierze że on z tą pamięcią rzeczywiście aż tak bardzo jest świadomy tych słów. Usiedliśmy i w naprawdę rodzinnej atmosferze zjedliśmy obiad przygotowany przez mamę Rina. Jak zawsze kobieta traktowała mnie jak księżniczkę, a rozmawiałam z nią jak z starą przyjaciółką. W Australii kiedy przysyłała Rinowi paczkę, zawsze pamiętała o paczce herbaty dla mnie i liściku skierowanym właśnie do mnie. Zwykle były to krótkie teksty motywujące typu 'Nie poddawaj się Akene" lub "Wiem że ci się uda". Czasem jednak były one dłuższe i dotyczyły tego co się dzieje u nas w mieście, bądź prosiła bym wciąż miała oko na Rina. Rin chciał już wstać i wziąć mój talerz ale chwyciłam swój i jego szybciej niż on mógłby się spodziewać
-Siedź-uśmiechnęłam się-Wyniosę
-Akene zostaw to-poprosiła kobieta-Ja sobie poradzę!
-No chyba pani żartuje-wzięłam też jej talerz i Gou-Jadłam więc zmywam, było pyszne zresztą jak zwykle!
-Od ciebie pochwały to jak od Geslerowej!-prychnął Rin a ja nie skomentowałam tego tak jak on by się spodziewał
-Magda Gessler jest wybitnym krytykiem-zaczęłam spokojnie-Kuchnia twojej mamy zasługuję na najmniej 5 gwiazdek, za to ty jedynie mógłbyś się popisać naleśnikami
-Czy ja dobrze zrozumiałam-wstała Gou od stołu i oparła się o niego dłonią-Mój brat, ten, który w domu jest raz na ruski rok, ten który żyję z zupek błyskawicznych, ten który zabije się nożem do masła...Zrobił ci naleśniki?!
-Ten sam!-zaśmiałam się-Co jak co naleśniki Rina wymiatają!
-Chcę ich spróbować!-pisnęła i szybko zawiesiła się na ramieniu chłopaka-Rin! Bracie, braciszku! Zrób mi naleśniki!
-I na co o tym wspominałaś?!-krzyknął zły w moją stronę-Teraz ten potwór będzie marudził dopóki nie spróbuje moich wyczesanych w kosmos naleśników!
-Ależ ty skromny, no nie powiem-mruknęłam siadając na swoim miejscu
-Jesteście takimi dobrymi przyjaciółmi-uśmiechnęła się mama kobieta-Zapraszam was do wesołego miasteczka!
Gou wstała i podniosła mnie siłą z krzesła, pisnęła i zaczęła skakać w miejscu. Dołączyłam do niej i zaczęłam się śmiać kiedy Rin patrząc na nas popukał się w czoło
-Uważaj bo usłyszysz echo-roześmiałam się w niebo głosy na komentarz jego mamy-No dobra kompania ruszać się i jedziemy
-Jesteś całkiem uroczy kiedy śpisz-mówiłam owijając sobie jego kosmyki w okół paca-Mógłbyś spać cały czas, ale strasznie chrapiesz. Zupełnie jak niedźwiedź, taki wielki futrzasty niedźwiedź. Taki, który zapadł w sen zimowy i po przebudzeniu będzie wstanie zjeść stado saren albo duże jezioro ryb. Ale Rin ty nie jesteś niedźwiedziem, jesteś tylko rekinem. Królem oceanu, za to ja jestem zwykłą małą żabą. Hisa jest wydrą, zawsze była wydrą. Ona mnie pożre na najbliższych zawodach i już nikt nie będzie pamiętał o małej, bezbronnej żabce. Ale ty mi nie będziesz mógł pomóc Rin, ty pływasz w wielkim oceanie a ja i wydra w zwykłym jeziorze w lesie. Jesteś dla mnie taki odległy, a kiedy już ucieknę z paszcz wydry...
-Staniesz się panią jeziora-podniósł głowę i usiadł obok dając nogi na ziemie-A kiedy staniesz się panią jeziora wygnasz wydrę z twojego jeziora i już nikt nie będzie pamiętał o złej wydrze
-Rin...-szepnęłam zdziwiona siadając za nim i opierając głowę o jego plecy
-Akene to nie ma sensu jeżeli ty w siebie nie wierzysz-chwycił mnie za ramię i pociągnął w górę sam stanął do mnie przodem-Określ czego ty szukasz!
-Rin, skąd ja mam wiedzieć?! Skoro wszyscy zabierają mi to czego chce z przed nosa!
-To przestań być sierotą i walcz!-szarpnął mną-Walcz o uwagę, o sponsorów, o szczęście, o marzenia! Walcz o to czego pragniesz Akene!
-Ty nic nie rozumiesz!-krzyknęłam wyszarpując rękę i wstając
-Czego nie rozumiem?!-chwycił mnie znowu-Tego że boisz się przegrać, że boisz się że wszyscy o tobie zapomną? Że nie przyniesiesz ojcu dumy? Że do końca życia będziesz żyć w cieniu Hisy?
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam uderzając pięścią w jego tors-Tak bardzo cię nie nienawidzę! Rin skąd ty to wszystko wiesz?
-Kiedyś byłaś dla mnie jedną wielką nie wiadomą-zaczął przytulając mnie do siebie-Ale wystarczyło cię trochę poobserwować i okazałaś się jedynie małą, zagubioną dziewczynką z wielkimi marzeniami
-Zawiodłam cię tym?-odwzajemniłam uścisk
-Ani trochę-położył brodę na mojej głowie-Kiedy cię już poznałem pokazałaś mi jaka na prawdę jesteś i wcale nie jesteś zagubioną dziewczynką z marzeniami
-Rin ja cię tak cholernie nie cierpię-uśmiechnęłam się wciągając się jego zapachem-Burczy ci w brzuchu, chodź na śniadanie
-To w twoim brzuchu burczy-zarumieniłam się i trzepnęłam go w ramię
Zeszliśmy na dół, tam w kuchni połączonej z jadalnią przy stole siedziała moja mama. Piła kawę a na prawej nodze miała czarny usztywniacz, byłam szczęśliwa że wróciła. Nalałam z dzbanka kawy do dwóch białych kubków. I podałam jeden Rinowi, który już nakładał na swój i mój talerz kanapki. Juri patrzyła no to z zaciekawieniem i w końcu powiedziałą
-Zachowujecie się jak stare małżeństwo-zignorowałam jej uwagę, a Rin nawet tego nie słyszał. Usiadłam i upiłam łyka kawy-No i jak było? Mieliście upojną noc?
Zakrztusiłam się przez co niemal nie udusiłam się. Mama roześmiała się głośno a Rin mruknął znad kanapki
-Bardzo-uśmiechnął się w ten swój sposób a po chwili się roześmiał-Żartowałem
-Mamo! Rin!-uderzyłam go w głowę i nie tykając śniadania poszłam na górę
Usiadłam obrażona przy biurku i zaczęłam stukać paznokciami o blat. Jak on mógł powiedzieć coś takiego?! I jak Juri mogła pomyśleć że ja i Rin...?! Drzwi zaskrzypiały a przed moim nosem wylądował talerz z kanapkami. Rin usiadł na łóżku ale ja nawet na niego nie spojrzałam
-Ej ty tam!-wywróciłam oczami-Tak właśnie ty! Nie dąsaj się bo nie kupie ci kota!
-Dureń-parskam z uśmiechem i kończąc kanapkę odwracam się w jego stronę na krześle-Musimy zacząć się uczyć, niedługo egzaminy
Rin jęknął w moją poduszkę przez co zaśmiałam się. Wstałam i podeszłam do łóżka na które opadłam plecami. Wzdycham przeciągle i wystawiam rękę w górę
-Przyszłość-uśmiecham się lekko-Takie głupie słowo a sprawiają że ludzie zmieniają się nie do poznania
-Akene czy to ma sens?-spytał Rin-Wiesz że w przyszłym tygodniu są regionalne, musisz dać z siebie wszystko. Ale to nie ma sensu jeżeli jesteś w tym stanie psychicznym
-Nie rozmawiajmy o tym-proszę cicho-Moja przyszłość jest spowita mgłą, jest ciemna i nie pewna, a jaka jest twoja przyszłość?
-Kto to powiedział?-spytał siadając na przeciwko mnie po turecku
-Ja, właśnie tu, właśnie teraz-uśmiechnęłam się mrużąc oczy-Widzę swoją przyszłość Rin...
-Ta?-spytał z rozbawieniem patrząc na mnie jak na wariatkę
-Widzę wielki zamek i piękne suknie-wstałam na kolana wychylając się przez ramę w nogach łóżka-O i widzę ciebie Rin! Jesteś królem tego pięknego zamku! Rządzisz tym królestwem! Masz stajnię pełną smoków i najpiękniejszych koni! Ludzie nas uwielbiają! Wieśniaki skandują nasze imiona!
-To nie tak!-wychyla się koło mnie-Widzisz nas, o tam?-wskazuje kierunek-Ci dwaj podróżnicy to my! Właśnie wracamy z przygody naszego życia, żeby zaraz wyruszyć na kolejną wyprawę!
-Właśnie tak!-śmieję się-A tak naprawdę jesteśmy królami tych ziem i uciekliśmy z zamku żeby zwiedzić cały świat!
-Widzisz to? Mamy całą chordę przyjaciół!-śmieję się opadając na plecy-Wszyscy robimy to co kochamy!
-Dlaczego to nie może być prawda Rin?-pytam opadając koło niego-Dlaczego skończymy jako szarzy ludzie za biurkiem z mieszkaniem na utrzymaniu i pustym portfelem?
-Akene...Co masz zamiar robić po skończeniu szkoły?-usiadł ponownie a ja również podniosłam się do siadu-Dostałem mnóstwo ofert ze sportowych uczelni, a ty~
-Tak wiem-westchnęłam-Zawody regionalne to dla mnie ostatnie szansa, wybrałeś już coś?
-Czekam na ciebie-uśmiechnął się zawadiacko-Chcę żebyś mi pomogła wybrać
-Chodźmy na lunch, zrobiłam się głodna od tego całego ratowania świata-zaśmiałam się i wyszliśmy na miasto
Wybraliśmy kawiarenkę w której dostałam moje ulubione ciasto i wodę z lodem i sokiem wiśniowym. Rin zjadł coś dziwnego co niby miało być dobre ale wcale nie było. To znaczy, jemu to smakowało i narzekał że nie mógł dostać kolejnej porcji
-Roztyjesz się-mruknęłam kończąc ciasto-Będziesz gruby i w żaden strój się nie zmieścisz
-Jesteś okrutna-załkał a ja uśmiechnęłam się
-Przeżyję-wstałam i zabrałam moją torebkę-Idziemy grubasie
-I ko to mówi?-zakpił podnosząc się-Pulpet tłusty
-W takim razie skoro obydwoje jesteśmy tłuściochami-podeszłam do niego i dźgnęłam go palcem w pierś zadzierając głowę do góry, żeby na niego spojrzeć-Przyda nam się trochę ruchu. Goń mnie
Nim zdążył zaczaić o co mi chodzi pchnęłam go do tyłu i zaczęłam biec w przeciwnym kierunku śmiejąc się. Kiedy nie usłyszałam jogo kroków za sobą odwróciłam się i pokazałam mu język. On parsknął śmiechem i zaczął szybko biec w moją stronę, pisnęłam i wznowiłam ucieczkę. Prędzej czy później Rin i tak by mnie dogonił i znając życie okrzyczał że jestem dziecinna. Jednak ja lubiłam być dziecinna, ale jednak potrafiłam być poważna jak nigdy. Rin pchnął mnie do przodu przez co straciłam równowagę i wywróciłam się zdzierając kolana i ręce. Łzy pojawiły się w moich kącikach oczu
-Rin ty idioto!-krzyknęłam klękając i wycierając oczy-Świnia z ciebie!
Jednak chłopak zaczął się zwijać ze śmiechu, minęła chwila zanim pomógł mi wstać
-Krwawisz-dotknął mojego kolana
-Ciekawe przez kogo!?-pisnęłam zła i spróbowałam iść jednak rana piekła nieznośnie przez co nie potrafiłam utrzymać pionu
Poczułam jak Rin kuca między moimi nogami i chwyta moje uda. Pisnęłam cicho kiedy nagle wstał. Tym sposobem doszliśmy do jego domu, gdzie przed drzwiami odstawił mnie na ziemię. Jego mama wpuściła nas do środka i zaprosiła do kuchni gdzie siedziała już Gou. Kobieta posadziła mnie na blacie i opatrzyła mi rany. Kou siedziała pod lodówką a Rin oparł się o zlew
-Nie uwierzysz o czym moja mama myślała!-Gou uśmiechnęła się-Myślała że Rin i ja robiliśmy TO! A mój ojciec kazał nam się w razie czego zabezpieczać. Taki wstyd...
-Nie martw się mi miło też nie było-dodał kąśliwie Rin a Kou wybuchnęła śmiechem-Idę się umyć
Rin poszedł na górę a my za nim. Weszłyśmy do pokoju chłopaka kiedy ten był już pod prysznicem. Dziewczyna otworzyła drzwi jego szafy i pozwoliła mi zaglądać sobie przez ramię. Wyciągnęłam koszulę oraz podkoszulek chłopaka. Czerwonowłosa wybrała podobny zestaw. Ściągnęłam moją koronkową bluzeczkę i wciągnęłam przez głowę czarny podkoszulek na grubszych ramiączkach. Był na mnie za duży ale wsadziłam zwisającą bluzkę do spodni i wyciągnęłam włosy z pod niej. Na to ubrałam czerwoną koszulę w czarną kratę. Kou była ubrana identycznie jednak miała biały podkoszulek. Ze śmiechem położyłyśmy się w łóżku chłopaka i przykryłyśmy się kołdrą po samą szyję
-Pamiętasz jak na święta przy kolacji Rin kichnął i obsmarkał cały stół?-zaśmiałąm się na wspomnienie Gou
-I jak później łaził z tym zwisającym glutem pod nosem-roześmiałam się głośno-Albo jak w teatrze zaczęłaś ziewać i później wszyscy ziewaliśmy?
-Na koniec okazało się że zasnęliśmy-skinęłam energicznie-Akene chciałabym, żebyś była moją siostrą. Albo dziewczyną Rina, ożeniłabyś się z nim i bym mogła ciągle do was przyjeżdżać. Chciałabyś?
-Kou...-szepnęłam zdziwiona-Wiesz, ja i Rin praktycznie od zawsze się przyjaźniliśmy. Chyba wiemy o sobie za dużo żeby się w sobie zakochać. Poza tym był tylko raz kiedy myślałam o Rinie jak o kimś więcej
-Kiedy?-zarumieniłam się na wspomnienie tego czasu
-Było to w połowie szkoły w Australii-zaczęłam-Wyglądałam już prawie tak jak teraz, miałam jeszcze wtedy aparat na zębach ale byłam już chuda. Wiesz był to mój okres dorastania a Rin wydawał mi się tak inny, tak bliski i tak wyjątkowy że zakochałam się w nim. I kiedy już byłam pewna że powinnam była mu wyznać moje uczucia zobaczyłam jak całuje się z jakąś dziewczyną. Oczywiście zauważył mnie a ja uciekłam z płaczem. Kiedy się już pozbierałam musiałam sobie w mówić że Rin to tylko mój przyjaciel. Udało mi się to na szczęście bo jeżeli by tak nie było, nie byłoby mnie tutaj z tobą
Rin wyszedł z łazienki ubrany...tak jak ja. Wyglądał tak fajnie w koszuli która ładnie układała się na jego ciele uwydatniając mięśnie ramion, pleców i klatki piersiowej. Boże....O czym ja myślę przez Gou?! Zaśmiałam się kiedy spojrzał na nas z dziwną miną, Kou mi zawtórowała i po chwili śmiałyśmy się wniebogłosy z nic nie ogarniającego Rina
-Dobra wariatki-mruknął wkurzony i rzucił się na łóżko przygniatając nas-Idziemy na obiad
Spojrzał na ziemię koło jego szafy, chwile mu zajęło pojmanie paru rzeczy. Wstał z nas szybko i odsunął się prawie pod same drzwi z rumieńcem na twarzy, który próbował ukryć, patrzył się na nas jakby nakrył nas na niewiadomo czym
-J-jesteście gołe?-parsknęłam śmiechem na jego słowa ale zaraz zaczęłam przedstawienie
-Nie podoba ci się to Rin?-zasmuciłam się z uroczą minką-To miał być prezent
-Niedługo są twoje urodziny i pomyślałyśmy że damy ci prezent już wcześniej-zaczęła ze mną udawać Gou
-Rin...krew ci leci z nosa, podejdź to ją wytrę
-Rin sprawimy że będzie dobrze-uśmiechnęła się niewinnie siostra tego kretyna
-Wszystkie twoje troski odejdą-powiedziałam kokieteryjnie-A twój mózg spowolni jeszcze bardziej...
-Bo jesteś skończonym kretynem!-krzyknęłyśmy równo wstając
Podeszłyśmy do niego i obie zdzieliłyśmy go po głowie. On kucnął na ziemi zasłaniając głowę rękami a my wyszłyśmy stamtąd i zeszłyśmy na dół
-Dobra robota Onee-san-przybiła mi piątkę
-Nawzajem Onee-chan-objęłam jej kark ramieniem i w tej pozycji zaciągnęłam ją do stołu
Zbolały Rin szedł za nami ale zamiast pomóc rozdawać talerze to sobie usiadł królewicz. Postanowiłam mu jednak tym razem darować, dzisiaj już za dużo go zwyzywałam. Chłopak, przeze mnie kiedyś poczucie pewności siebie. Trudno, kara za bycie zboczeńcem! Dalej nie wiem czemu aż tak uczepił się tego biednego kota. To było jeszcze na początku szkoły w Australii, ja nie wierze że on z tą pamięcią rzeczywiście aż tak bardzo jest świadomy tych słów. Usiedliśmy i w naprawdę rodzinnej atmosferze zjedliśmy obiad przygotowany przez mamę Rina. Jak zawsze kobieta traktowała mnie jak księżniczkę, a rozmawiałam z nią jak z starą przyjaciółką. W Australii kiedy przysyłała Rinowi paczkę, zawsze pamiętała o paczce herbaty dla mnie i liściku skierowanym właśnie do mnie. Zwykle były to krótkie teksty motywujące typu 'Nie poddawaj się Akene" lub "Wiem że ci się uda". Czasem jednak były one dłuższe i dotyczyły tego co się dzieje u nas w mieście, bądź prosiła bym wciąż miała oko na Rina. Rin chciał już wstać i wziąć mój talerz ale chwyciłam swój i jego szybciej niż on mógłby się spodziewać
-Siedź-uśmiechnęłam się-Wyniosę
-Akene zostaw to-poprosiła kobieta-Ja sobie poradzę!
-No chyba pani żartuje-wzięłam też jej talerz i Gou-Jadłam więc zmywam, było pyszne zresztą jak zwykle!
-Od ciebie pochwały to jak od Geslerowej!-prychnął Rin a ja nie skomentowałam tego tak jak on by się spodziewał
-Magda Gessler jest wybitnym krytykiem-zaczęłam spokojnie-Kuchnia twojej mamy zasługuję na najmniej 5 gwiazdek, za to ty jedynie mógłbyś się popisać naleśnikami
-Czy ja dobrze zrozumiałam-wstała Gou od stołu i oparła się o niego dłonią-Mój brat, ten, który w domu jest raz na ruski rok, ten który żyję z zupek błyskawicznych, ten który zabije się nożem do masła...Zrobił ci naleśniki?!
-Ten sam!-zaśmiałam się-Co jak co naleśniki Rina wymiatają!
-Chcę ich spróbować!-pisnęła i szybko zawiesiła się na ramieniu chłopaka-Rin! Bracie, braciszku! Zrób mi naleśniki!
-I na co o tym wspominałaś?!-krzyknął zły w moją stronę-Teraz ten potwór będzie marudził dopóki nie spróbuje moich wyczesanych w kosmos naleśników!
-Ależ ty skromny, no nie powiem-mruknęłam siadając na swoim miejscu
-Jesteście takimi dobrymi przyjaciółmi-uśmiechnęła się mama kobieta-Zapraszam was do wesołego miasteczka!
Gou wstała i podniosła mnie siłą z krzesła, pisnęła i zaczęła skakać w miejscu. Dołączyłam do niej i zaczęłam się śmiać kiedy Rin patrząc na nas popukał się w czoło
-Uważaj bo usłyszysz echo-roześmiałam się w niebo głosy na komentarz jego mamy-No dobra kompania ruszać się i jedziemy
Subskrybuj:
Posty (Atom)