środa, 24 lutego 2016

KONIEC.

Usuwam bloga, mam dość męczenia się z nim na daremno. Ciągle gubię wątek i potem zmienia mi się cala wizja tego opowiadania i już bym je co najmniej dwadzieścia razy zmieniła. Nie widzę sensu w tym, przepraszam i zapraszam na inne moje blogi
~Hoshi

czwartek, 4 lutego 2016

10. Magda Gessler

Obudził mnie przedziwny dźwięk, coś jakby charczenie albo warkot traktora. Zaniepokojona spojrzałam na prawo gdzie spał Rin. To z jego buzi wychodziło chrapanie godne rekordu Guinnessa. Schyliłam się do niego i zatkałam mu nos. Mama dała mi tą radę na przyszłość ale nie sądziłam, że przyda mi się aż tak szybko. Chłopak przestał chrapać tylko na moment, później przeturlał się na mnie i leżał głową na moich piesiach chrapiąc. Westchnęłam, nie miałam serce go budzić więc dotknęłam jego włosów
-Jesteś całkiem uroczy kiedy śpisz-mówiłam owijając sobie jego kosmyki w okół paca-Mógłbyś spać cały czas, ale strasznie chrapiesz. Zupełnie jak niedźwiedź, taki wielki futrzasty niedźwiedź. Taki, który zapadł w sen zimowy i po przebudzeniu będzie wstanie zjeść stado saren albo duże jezioro ryb. Ale Rin ty nie jesteś niedźwiedziem, jesteś tylko rekinem. Królem oceanu, za to ja jestem zwykłą małą żabą. Hisa jest wydrą, zawsze była wydrą. Ona mnie pożre na najbliższych zawodach i już nikt nie będzie pamiętał o małej, bezbronnej żabce. Ale ty mi nie będziesz mógł pomóc Rin, ty pływasz w wielkim oceanie a ja i wydra w zwykłym jeziorze w lesie. Jesteś dla mnie taki odległy, a kiedy już ucieknę z paszcz wydry...
-Staniesz się panią jeziora-podniósł głowę i usiadł obok dając nogi na ziemie-A kiedy staniesz się panią jeziora wygnasz wydrę z twojego jeziora i już nikt nie będzie pamiętał o złej wydrze
-Rin...-szepnęłam zdziwiona siadając za nim i opierając głowę o jego plecy
-Akene to nie ma sensu jeżeli ty w siebie nie wierzysz-chwycił mnie za ramię i pociągnął w górę sam stanął do mnie przodem-Określ czego ty szukasz!
-Rin, skąd ja mam wiedzieć?! Skoro wszyscy zabierają mi to czego chce z przed nosa!
-To przestań być sierotą i walcz!-szarpnął mną-Walcz o uwagę, o sponsorów, o szczęście, o marzenia! Walcz o to czego pragniesz Akene!
-Ty nic nie rozumiesz!-krzyknęłam wyszarpując rękę i wstając
-Czego nie rozumiem?!-chwycił mnie znowu-Tego że boisz się przegrać, że boisz się że wszyscy o tobie zapomną? Że nie przyniesiesz ojcu dumy? Że do końca życia będziesz żyć w cieniu Hisy?
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam uderzając pięścią w jego tors-Tak bardzo cię nie nienawidzę! Rin skąd ty to wszystko wiesz?
-Kiedyś byłaś dla mnie jedną wielką nie wiadomą-zaczął przytulając mnie do siebie-Ale wystarczyło cię trochę poobserwować i okazałaś się jedynie małą, zagubioną dziewczynką z wielkimi marzeniami
-Zawiodłam cię tym?-odwzajemniłam uścisk
-Ani trochę-położył brodę na mojej głowie-Kiedy cię już poznałem pokazałaś mi jaka na prawdę jesteś i wcale nie jesteś zagubioną dziewczynką z marzeniami
-Rin ja cię tak cholernie nie cierpię-uśmiechnęłam się wciągając się jego zapachem-Burczy ci w brzuchu, chodź na śniadanie
-To w twoim brzuchu burczy-zarumieniłam się i trzepnęłam go w ramię
Zeszliśmy na dół, tam w kuchni połączonej z jadalnią przy stole siedziała moja mama. Piła kawę a na prawej nodze miała czarny usztywniacz, byłam szczęśliwa że wróciła. Nalałam z dzbanka kawy do dwóch białych kubków. I podałam jeden Rinowi, który już nakładał na swój i mój talerz kanapki. Juri patrzyła no to z zaciekawieniem i w końcu powiedziałą
-Zachowujecie się jak stare małżeństwo-zignorowałam jej uwagę, a Rin nawet tego nie słyszał. Usiadłam i upiłam łyka kawy-No i jak było? Mieliście upojną noc?
Zakrztusiłam się przez co niemal nie udusiłam się. Mama roześmiała się głośno a Rin mruknął znad kanapki
-Bardzo-uśmiechnął się w ten swój sposób a po chwili się roześmiał-Żartowałem
-Mamo! Rin!-uderzyłam go w głowę i nie tykając śniadania poszłam na górę
Usiadłam obrażona przy biurku i zaczęłam stukać paznokciami o blat. Jak on mógł powiedzieć coś takiego?! I jak Juri mogła pomyśleć że ja i Rin...?! Drzwi zaskrzypiały a przed moim nosem wylądował talerz z kanapkami. Rin usiadł na łóżku ale ja nawet na niego nie spojrzałam
-Ej ty tam!-wywróciłam oczami-Tak właśnie ty! Nie dąsaj się bo nie kupie ci kota!
-Dureń-parskam z uśmiechem i kończąc kanapkę odwracam się w jego stronę na krześle-Musimy zacząć się uczyć, niedługo egzaminy
Rin jęknął w moją poduszkę przez co zaśmiałam się. Wstałam i podeszłam do łóżka na które opadłam plecami. Wzdycham przeciągle i wystawiam rękę w górę
-Przyszłość-uśmiecham się lekko-Takie głupie słowo a sprawiają że ludzie zmieniają się nie do poznania
-Akene czy to ma sens?-spytał Rin-Wiesz że w przyszłym tygodniu są regionalne, musisz dać z siebie wszystko. Ale to nie ma sensu jeżeli jesteś w tym stanie psychicznym
-Nie rozmawiajmy o tym-proszę cicho-Moja przyszłość jest spowita mgłą, jest ciemna i nie pewna, a jaka jest twoja przyszłość?
-Kto to powiedział?-spytał siadając na przeciwko mnie po turecku
-Ja, właśnie tu, właśnie teraz-uśmiechnęłam się mrużąc oczy-Widzę swoją przyszłość Rin...
-Ta?-spytał z rozbawieniem patrząc na mnie jak na wariatkę
-Widzę wielki zamek i piękne suknie-wstałam na kolana wychylając się przez ramę w nogach łóżka-O i widzę ciebie Rin! Jesteś królem tego pięknego zamku! Rządzisz tym królestwem! Masz stajnię pełną smoków i najpiękniejszych koni! Ludzie nas uwielbiają! Wieśniaki skandują nasze imiona!
-To nie tak!-wychyla się koło mnie-Widzisz nas, o tam?-wskazuje kierunek-Ci dwaj podróżnicy to my! Właśnie wracamy z przygody naszego życia, żeby zaraz wyruszyć na kolejną wyprawę!
-Właśnie tak!-śmieję się-A tak naprawdę jesteśmy królami tych ziem i uciekliśmy z zamku żeby zwiedzić cały świat!
-Widzisz to? Mamy całą chordę przyjaciół!-śmieję się opadając na plecy-Wszyscy robimy to co kochamy!
-Dlaczego to nie może być prawda Rin?-pytam opadając koło niego-Dlaczego skończymy jako szarzy ludzie za biurkiem z mieszkaniem na utrzymaniu i pustym portfelem?
-Akene...Co masz zamiar robić po skończeniu szkoły?-usiadł ponownie a ja również podniosłam się do siadu-Dostałem mnóstwo ofert ze sportowych uczelni, a ty~
-Tak wiem-westchnęłam-Zawody regionalne to dla mnie ostatnie szansa, wybrałeś już coś?
-Czekam na ciebie-uśmiechnął się zawadiacko-Chcę żebyś mi pomogła wybrać
-Chodźmy na lunch, zrobiłam się głodna od tego całego ratowania świata-zaśmiałam się i wyszliśmy na miasto
Wybraliśmy kawiarenkę w której dostałam moje ulubione ciasto i wodę z lodem i sokiem wiśniowym. Rin zjadł coś dziwnego co niby miało być dobre ale wcale nie było. To znaczy, jemu to smakowało i narzekał że nie mógł dostać kolejnej porcji
-Roztyjesz się-mruknęłam kończąc ciasto-Będziesz gruby i w żaden strój się nie zmieścisz
-Jesteś okrutna-załkał a ja uśmiechnęłam się
-Przeżyję-wstałam i zabrałam moją torebkę-Idziemy grubasie
-I ko to mówi?-zakpił podnosząc się-Pulpet tłusty
-W takim razie skoro obydwoje jesteśmy tłuściochami-podeszłam do niego i dźgnęłam go palcem w pierś zadzierając głowę do góry, żeby na niego spojrzeć-Przyda nam się trochę ruchu. Goń mnie
Nim zdążył zaczaić o co mi chodzi pchnęłam go do tyłu i zaczęłam biec w przeciwnym kierunku śmiejąc się. Kiedy nie usłyszałam jogo kroków za sobą odwróciłam się i pokazałam mu język. On parsknął śmiechem i zaczął szybko biec w moją stronę, pisnęłam i wznowiłam ucieczkę. Prędzej czy później Rin i tak by mnie dogonił i znając życie okrzyczał że jestem dziecinna. Jednak ja lubiłam być dziecinna, ale jednak potrafiłam być poważna jak nigdy. Rin pchnął mnie do przodu przez co straciłam równowagę i wywróciłam się zdzierając kolana i ręce. Łzy pojawiły się w moich kącikach oczu
-Rin ty idioto!-krzyknęłam klękając i wycierając oczy-Świnia z ciebie!
Jednak chłopak zaczął się zwijać ze śmiechu, minęła chwila zanim pomógł mi wstać
-Krwawisz-dotknął mojego kolana
-Ciekawe przez kogo!?-pisnęłam zła i spróbowałam iść jednak rana piekła nieznośnie przez co nie potrafiłam utrzymać pionu
Poczułam jak Rin kuca między moimi nogami i chwyta moje uda. Pisnęłam cicho kiedy nagle wstał. Tym sposobem doszliśmy do jego domu, gdzie przed drzwiami odstawił mnie na ziemię. Jego mama wpuściła nas do środka i zaprosiła do kuchni gdzie siedziała już Gou. Kobieta posadziła mnie na blacie i opatrzyła mi rany. Kou siedziała pod lodówką a Rin oparł się o zlew
-Nie uwierzysz o czym moja mama myślała!-Gou uśmiechnęła się-Myślała że Rin i ja robiliśmy TO! A mój ojciec kazał nam się w razie czego zabezpieczać. Taki wstyd...
-Nie martw się mi miło też nie było-dodał kąśliwie Rin a Kou wybuchnęła śmiechem-Idę się umyć
Rin poszedł na górę a my za nim. Weszłyśmy do pokoju chłopaka kiedy ten był już pod prysznicem. Dziewczyna otworzyła drzwi jego szafy i pozwoliła mi zaglądać sobie przez ramię. Wyciągnęłam koszulę oraz podkoszulek chłopaka. Czerwonowłosa wybrała podobny zestaw. Ściągnęłam moją koronkową bluzeczkę i wciągnęłam przez głowę czarny podkoszulek na grubszych ramiączkach. Był na mnie za duży ale wsadziłam zwisającą bluzkę do spodni i wyciągnęłam włosy z pod niej. Na to ubrałam czerwoną koszulę w czarną kratę. Kou była ubrana identycznie jednak miała biały podkoszulek. Ze śmiechem położyłyśmy się w łóżku chłopaka i przykryłyśmy się kołdrą po samą szyję
-Pamiętasz jak na święta przy kolacji Rin kichnął i obsmarkał cały stół?-zaśmiałąm się na wspomnienie Gou
-I jak później łaził z tym zwisającym glutem pod nosem-roześmiałam się głośno-Albo jak w teatrze zaczęłaś ziewać i później wszyscy ziewaliśmy?
-Na koniec okazało się że zasnęliśmy-skinęłam energicznie-Akene chciałabym, żebyś była moją siostrą. Albo dziewczyną Rina, ożeniłabyś się z nim i bym mogła ciągle do was przyjeżdżać. Chciałabyś?
-Kou...-szepnęłam zdziwiona-Wiesz, ja i Rin praktycznie od zawsze się przyjaźniliśmy. Chyba wiemy o sobie za dużo żeby się w sobie zakochać. Poza tym był tylko raz kiedy myślałam o Rinie jak o kimś więcej
-Kiedy?-zarumieniłam się na wspomnienie tego czasu
-Było to w połowie szkoły w Australii-zaczęłam-Wyglądałam już prawie tak jak teraz, miałam jeszcze wtedy aparat na zębach ale byłam już chuda. Wiesz był to mój okres dorastania a Rin wydawał mi się tak inny, tak bliski i tak wyjątkowy że zakochałam się w nim. I kiedy już byłam pewna że powinnam była mu wyznać moje uczucia zobaczyłam jak całuje się z jakąś dziewczyną. Oczywiście zauważył mnie a ja uciekłam z płaczem. Kiedy się już pozbierałam musiałam sobie w mówić że Rin to tylko mój przyjaciel. Udało mi się to na szczęście bo jeżeli by tak nie było, nie byłoby mnie tutaj z tobą
Rin wyszedł z łazienki ubrany...tak jak ja. Wyglądał tak fajnie w koszuli która ładnie układała się na jego ciele uwydatniając mięśnie ramion, pleców i klatki piersiowej. Boże....O czym ja myślę przez Gou?! Zaśmiałam się kiedy spojrzał na nas z dziwną miną, Kou mi zawtórowała i po chwili śmiałyśmy się wniebogłosy z nic nie ogarniającego Rina
-Dobra wariatki-mruknął wkurzony i rzucił się na łóżko przygniatając nas-Idziemy na obiad
Spojrzał na ziemię koło jego szafy, chwile mu zajęło pojmanie paru rzeczy. Wstał z nas szybko i odsunął się prawie pod same drzwi z rumieńcem na twarzy, który próbował ukryć, patrzył się na nas jakby nakrył nas na niewiadomo czym
-J-jesteście gołe?-parsknęłam śmiechem na jego słowa ale zaraz zaczęłam przedstawienie
-Nie podoba ci się to Rin?-zasmuciłam się z uroczą minką-To miał być prezent
-Niedługo są twoje urodziny i pomyślałyśmy że damy ci prezent już wcześniej-zaczęła ze mną udawać Gou
-Rin...krew ci leci z nosa, podejdź to ją wytrę
-Rin sprawimy że będzie dobrze-uśmiechnęła się niewinnie siostra tego kretyna
-Wszystkie twoje troski odejdą-powiedziałam kokieteryjnie-A twój mózg spowolni jeszcze bardziej...
-Bo jesteś skończonym kretynem!-krzyknęłyśmy równo wstając
Podeszłyśmy do niego i obie zdzieliłyśmy go po głowie. On kucnął na ziemi zasłaniając głowę rękami a my wyszłyśmy stamtąd i zeszłyśmy na dół
-Dobra robota Onee-san-przybiła mi piątkę
-Nawzajem Onee-chan-objęłam jej kark ramieniem i w tej pozycji zaciągnęłam ją do stołu
Zbolały Rin szedł za nami ale zamiast pomóc rozdawać talerze to sobie usiadł królewicz. Postanowiłam mu jednak tym razem darować, dzisiaj już za dużo go zwyzywałam. Chłopak, przeze mnie kiedyś poczucie pewności siebie. Trudno, kara za bycie zboczeńcem! Dalej nie wiem czemu aż tak uczepił się tego biednego kota. To było jeszcze na początku szkoły w Australii, ja nie wierze że on z tą pamięcią rzeczywiście aż tak bardzo jest świadomy tych słów. Usiedliśmy i w naprawdę rodzinnej atmosferze zjedliśmy obiad przygotowany przez mamę Rina. Jak zawsze kobieta traktowała mnie jak księżniczkę, a rozmawiałam z nią jak z starą przyjaciółką. W Australii kiedy przysyłała Rinowi paczkę, zawsze pamiętała o paczce herbaty dla mnie i liściku skierowanym właśnie do mnie. Zwykle były to krótkie teksty motywujące typu 'Nie poddawaj się Akene" lub "Wiem że ci się uda". Czasem jednak były one dłuższe i dotyczyły tego co się dzieje u nas w mieście, bądź prosiła bym wciąż miała oko na Rina. Rin chciał już wstać i wziąć mój talerz ale chwyciłam swój i jego szybciej niż on mógłby się spodziewać
-Siedź-uśmiechnęłam się-Wyniosę
-Akene zostaw to-poprosiła kobieta-Ja sobie poradzę!
-No chyba pani żartuje-wzięłam też jej talerz i Gou-Jadłam więc zmywam, było pyszne zresztą jak zwykle!
-Od ciebie pochwały to jak od Geslerowej!-prychnął Rin a ja nie skomentowałam tego tak jak on by się spodziewał
-Magda Gessler jest wybitnym krytykiem-zaczęłam spokojnie-Kuchnia twojej mamy zasługuję na najmniej 5 gwiazdek, za to ty jedynie mógłbyś się popisać naleśnikami
-Czy ja dobrze zrozumiałam-wstała Gou od stołu i oparła się o niego dłonią-Mój brat, ten, który w domu jest raz na ruski rok, ten który żyję z zupek błyskawicznych, ten który zabije się nożem do masła...Zrobił ci naleśniki?!
-Ten sam!-zaśmiałam się-Co jak co naleśniki Rina wymiatają!
-Chcę ich spróbować!-pisnęła i szybko zawiesiła się na ramieniu chłopaka-Rin! Bracie, braciszku! Zrób mi naleśniki!
-I na co o tym wspominałaś?!-krzyknął zły w moją stronę-Teraz ten potwór będzie marudził dopóki nie spróbuje moich wyczesanych w kosmos naleśników!
-Ależ ty skromny, no nie powiem-mruknęłam siadając na swoim miejscu
-Jesteście takimi dobrymi przyjaciółmi-uśmiechnęła się mama kobieta-Zapraszam was do wesołego miasteczka!
Gou wstała i podniosła mnie siłą z krzesła, pisnęła i zaczęła skakać w miejscu. Dołączyłam do niej i zaczęłam się śmiać kiedy Rin patrząc na nas popukał się w czoło
-Uważaj bo usłyszysz echo-roześmiałam się w niebo głosy na komentarz jego mamy-No dobra kompania ruszać się i jedziemy

niedziela, 10 stycznia 2016

9. Akene sama w domu (no może z Rinem)

-Ekhem!-kiedy usłyszałam głośne chrząknięcie Many myślałam że umrę ze wstydu. Szybko odsunęliśmy się od siebie z Haru, a on zakrył dłonią połowę swojej twarzy-I tak widzę te czerwone uszy Nanase!
-Mana!-Hitori dźgnęła blondynkę łokciem w brzuch-Tak nie wolno!
-To oni tak nie mogą!-Nagisa wskazał na nas oskarżycielsko-My też chcemy iść na festiwal!
-Nagisa przecież będziemy przeszkadzać im w migdaleniu się na każdym kroku!-zaświergotała fioletowo oka-O fuj! Wyobraziłam to sobie!
-Przymknij się!-krzyknęłam cała zarumieniona-Zazdrościsz że mnie w ogóle ktoś zaprosił!
-Siedź cicho kaleko!
-Nie mam zamiaru!
-Dziewczyny, spokój!-warknęła zirytowana Noriko-To jest szpital!
-Przepraszamy...-powiedziałyśmy cicho spuszczając głowy
-No to jak będzie z tym festiwalem Haru?-spytała z nadzieją Tori kładąc się na jego plechach-No weźźźź nas zabierz!
-Niech wam będzie-mruknął-Spotkamy się na miejscu
Uśmiechnęłam się pod nosem. Byłam wściekła że tam weszli, miałabym w ten sposób jeden wieczór sam na sam z Haru. Ale nie! Dziękuje wam przyjaciele! Przez was będę sama do końca życia! Po paru godzinach zostałam wypisana a do szpitala przyjechał po mnie o zgrozo....mój tata. W milczeniu przyjęłam od niego dresy, które ubrałam na suchy już strój i wzięłam moją torbę. Szłam dwa kroki za nim, ostatnio miał jakoś lepszy humor. Nie czepiał się mnie o byle co. Ale myślałam że się popłaczę ze szczęścia kiedy otworzył mi drzwi do auta i zamknął je za mną. Ruszyliśmy a ja chciałam mu zadać pytanie, tylko jedno. To najważniejsze, które zadawałam sobie od prawię zawszę
-Um...Tato-zaczęłam nieśmiało i chicho
-Tak?-spojrzał na mnie kątem oka-Źle się czujesz?
-Nie, tu nie o to chodzi-zaprzeczyłam ruchem głowy-Mogę ci zadać pytanie?
-A jest ważne?-skinęłam z rumieńcem-Niech będzie, pytaj o co chcesz
-Tato...Czy ty mnie nienawidzisz?-spytałam zaciskając pięści na spodniach-Czy żałujesz że żyję?
-Nie nienawidzę cię i nigdy nie żałowałem że tu jesteś-łzy pojawiły się w moich oczach. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego. On spojrzał na mnie a później na drogę-Co?
-Nic, cieszę się-wytarłam łzy
-Akene...Dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy?-spytał mnie o coś po raz pierwszy. Tata musiał mieć wyśmienity humor
-Kiedyś ci wytłumaczę-skinęłam sobie-To nie będzie miła rozmowa, a teraz jestem zbyt szczęśliwa żeby o tym mówić
-Jesteś szczęśliwa?-zdziwił się
-Tak. Nigdy nie powiedziałeś mi niczego miłego-powiedziałam cicho-Jestem naprawdę szczęśliwa. Właśnie tu, właśnie teraz
-Jesteś urocza-uśmiechnął się i spojrzał na mnie-Cieszę się z twojego szczęścia
Z wrażenia zakryłam otwarte usta dłońmi i ledwo powstrzymałam krzyk. W tej pozycji w ciszy dojechaliśmy do domu. Bałam się przytulić taty, bałam się jakiejkolwiek interakcji z nim. Dzisiaj tata był inny, jak nie mój. Z tym cieniem uśmiechu wyglądał wspaniale. Szkoda że tak rzadko się uśmiechał. Weszliśmy do domu i żadne z nas nie krzyknęło że jesteśmy. Tylko mama i Hisa miały to w zwyczaju. Tata wziął moją kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Patrzyłam na niego tak oczarowana, tak zahipnotyzowana że powinnam wyglądać naprawdę śmiesznie. Poszliśmy do salonu, tam była mama i siostra. tata usiadł na kanapie między nimi, a dla mnie nie było już miejsca. No tak, czas wyjść z bajki i wrócić do rzeczywistości. Koniec, Akene! Wracamy! Nie usiadłam na fotelu, uściskałam mamę i uśmiechnęłam się do siostry. Była dopiero 15 i spokojnie mogłam z nimi zostać ale źle bym się tam czuła. Spojrzałam na ich trójkę z utęsknieniem, byli zapatrzeni w telewizję na której leciała pogoda. Tak zawsze tylko tego pragnęłam, brać w tym udział. Tego aby tata jednak znalazł trochę miejsca na kanapie i powiedział "Siadaj słońce". Objął mnie ramieniem i wspólnie oglądalibyśmy kreskówki albo filmy familijne. Tak to chyba było moje największe marzenie. Łzy same znów niechciane wepchały się w moje oczy
-Co jest skarbie?-mama spojrzała na mnie z troską, tata i Hisa też-Wszystko w porządku? Jak się czujesz?
-Nie, jest okej-wytarłam oczy i szybko pobiegłam do siebie
Tam zamknęłam za sobą drzwi i zrobiłam coś czego miałam już nigdy nie robić. Wyciągnęłam dwa albumy pełne zdjęć rodzinnych z mojego dzieciństwa i wyciągnęłam z nich wszystkie zdjęcia z tatą. Położyłam się wśród nich i zaczęłam płakać. Byłam taka beznadziejna. Po jakiejś godzinie całkowicie wyprana z emocji posprzątałam zdjęcia i poszłam się ogarnąć. Ubrałam się w bluzkę na ramiączkach, krótkie spodenki a na ramiona zarzuciłam jasnobrązowy sweter sięgający mi prawie kolan. Brązowe botki i związałam włosy, do torebki wrzuciłam potrzebne przedmioty i wyszłam z pokoju po pomalowaniu się trochę. Zeszłam na dół i zauważyłam że Hisa gdzieś wyszła. Tata i mama siedzieli w kuchni przy stolę i rozmawiali. Chciałam przejść jak najszybciej
-Wychodzisz gdzieś?-zatrzymałam się przy drzwiach i spojrzałam na tatę
-Tak, idę z przyjaciółmi na festyn-skinęłam chwytając torebkę w obie dłonie-Wrócę późno
-Dobrze-spojrzał na mnie łagodnie-Baw się dobrze
Uśmiechnęłam się i chwyciłam już za klamkę. Jednak zatrzymał mnie
-Ładnie wyglądasz Akene-wróćił do kuchni a ja znowu z wrażenia zasłoniłam dłonią usta
Wyszłam z domu i przed oścież furtką zauważyłam Haru. Pobiegłam do niego i zawiesiłam mu się na szyi, wtuliłam w jego ramię i nie mogłam powstrzymywać uśmiechu. On był chyba speszony, cały czerwony. Chociaż kiedy ja się zorientowałam co robię zaraz się od niego odsunęłam i zarumieniłam aż po dekolt. Chrząknęłam i zaczęliśmy iść
-Nie mieliśmy się spotkać na miejscu?-spytałam patrząc na moje buty
-Tak, ale nie widziałem w tym sensu skoro mieszkasz obok-powiedział starając się opanować
-Masz rację-skinęłam po czym powiedziałam-Przepraszam, nie powinnam się tak na ciebie rzucać
-Spoko, kiedyś też się tak na ciebie rzucę-zaśmiałam się
-Rozumiem.
Szliśmy rozmawiając głównie o szkole, nie widziałam sensu ukrywania przed Haru moich chwilowych problemów z nauką. Martwiłam się trochę tym, moje oceny nie były aż tak tragiczne ale do poprzednich dzieliła ich ogromna, głęboka, bezkresna przepaść. Bałam się że to przez pływanie zaniedbuję szkolne obowiązki. Mama na pewno będzie kazała mi odejść z drużyny, dla niej zawsze ważniejsze było wykształcenie. Przez to musiałam być dobra we wszystkim za co się chwytałam. Moje oceny zawsze były w porządku a nawet bardzo w porządku. Jednak teraz, jeżeli Hisa powie rodzicom mama od razu zabroni mi pływać. Poczułam dłoń na mojej głowie, spojrzałam zdziwiona na Haru, który patrzył na mnie zatroskany
-Wróciłaś już do mnie?-mogłam zaręczyć własnym imieniem że zarumieniłam się po uszy
Skinęłam i spostrzegłam że doszliśmy już na teren festiwalu. I zobaczyłam dopiero teraz że Nanase był ubrany w granatową koszulkę a na to zarzuconą flanelową, rozpiętą, na krótki rękaw blado niebieską koszulę. Wyglądał w niej fajnie, a ja wyglądałam tak zwyczajnie
-Tu jesteście słodziaki!-spojrzałam przed siebie i zauważyłam Manę. Miała na sobie sukienkę w kwiatki, Noriko miała spodnie i koszulę, a Hitori spódniczkę i ładną koszulkę z kotem. Po chwili pogawędki zaczęło się łażenie od jednego stoiska do drugiego. Nie powiem, miałam przy tym dużo frajdy. Zawsze dobrze się bawiłam z innymi. Było już ciemno i gwiazdy były na niebie, latarnie oświetlały wciąż zaludnione ulicę kiedy Haru złapał mnie za nadgarstek i szepnął mi na ucho
-Chodź ze mną
Przeszedł mnie dreszcz kiedy spojrzałam w jego niebieskie oczy. Zaniemówiłam, ale zgodziłam się. Omotał mnie, rzucił na mnie czar, zaklęcie a nawet nie był wróżką. Dałam się prowadzić i nawet nie reagowałam na bodźce
-Ej wy!-usłyszałam krzyk Nagisy-Gdzie idziecie?!
-Na wzgórze-powiedział zarumieniony Haru
-No to czekajcie!
-Nagisa chciałbym iść tam z Akene-spojrzał na niego wymownie-We dwoje...
-Oh! Tak się sprawy mają!-wskazał mu kciuk w górę-Powodzenia!
Z uśmiechem patrzyłam na dłoń Haru trzymającą mój nadgarstek. Po chwili dźwięki festiwalu ucichły a dało się usłyszeć dźwięki nocy.  Usiadłam koło Haru na trawie, od razu zapatrzyłam się na nieboskłon usiany milionem gwiazd. Było to dla mnie tak piękne że zachwyt sam wkradł się na moją twarz. Haru spojrzał na mnie i uśmiechnął się pod nosem
-Gdzie widzisz siebie za pięć lat?-spytałam od niedawna przyszłość dręczyłą mnie i napawała największym z lęków
-Nie wiem-powiedział cicho, nagle poczułam tą intymną atmosferę między nami i nie mogłąm nie szeptać-A ty? Gdzie widzisz siebie za pięć lat?
Podniosłam rękę w górę i wskazałam mu niebo, co prawda chciałam mu powiedzieć "U twojego boku" ale dziwnie by to wyszło
-Wśród gwiazd-uśmiechnęłam się
Wydawało mi się to idiotyczne, ale cóż poradzić skoro tak czuję.

To co powiedziała Akene było naprawdę urocze, była szczera ze mną i samą sobą. Z uśmiechem chwyciłem ją za dłoń i spojrzałem w jej śliczne oczy, w których widziałem gwiazdy. Nieznacznie przysunąłem się do niej, ona zrobiła to samo. Czułem jej lekki oddech na ustach, byłem tak blisko. Przymknąłem oczy. Już prawie czułem miękkość jej ust
-Akene? Haru?-odsunęła się ode mnie szybko a ja miałem ochotę zabić Rina. Podszedł do nas-Wszędzie cię szukałem Akene
-C-co się stało?-spytała patrząc w ziemię, już stała nawet nie wiem kiedy to zrobiła
-Gou coś knuję i koniecznie musi robić to z tobą-Akene skinęła-Mówiła że to bardzo ważne. Idziesz?
Ona jednak nic nie powiedziała ruszyła przodem w górę wzgórza. Rin patrzył na mnie inaczej tylko jak to określić? Tak jakby mnie badał czujnie i śledził mój każdy ruch
-Trzymaj się Haru-mruknął i już za chwilę poszedł w stronę Akene, która na niego czekała na górze.

-O! Akene cieszę się że tak szybko jesteś-powiedziała kiedy zamykałam drzwi jej pokoju za sobą
-Co się stało?-spytałam z rumieńcem
-Czy ty się rumienisz?-pisnęła a ja skarciłam ją wzrokiem i zasłoniłam dłonią twarz-Co się stało?
-To nieistotne-mruknęłam ogarniając się, siadłam koło niej na łóżku-O czym mamy poknuć dziś razem?
-Urodziny mojego brata-powiedziała poważnie-Masz specjalną misję. Niby nie możesz pływać, a ja jestem jutro w Samezuce ale błagam cię nie słuchaj lekarza. Musisz sobie jutro zrobić na basenie jak najwięcej zdjęć z Rinem
-Okej, nie ma problemu-wstałam i wzięłam moją torebkę-Widzimy się jutro, tylko Gou mnie jeszcze trochę brzuch boli
-Spoko, wytłumaczę kapitanowi-machnęła na mnie strzałką
Wszłam i weszłam jeszcze szybko do Rina, siedział on przy biurku i robił coś na telefonie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie i odwrócił się do mnie na obrotowym krześle
-Patrzaj na to-podniosłam bluzkę do góry a jemu ukazał się mój zabandażowany brzuch
-Coś ty zrobiła?!-wstał nagle
-Znowu się nade mną znęcają-wzruszyłam ramionami ze smutnym uśmiechem-Ale przynajmniej tata okazał mi ludzkie uczucia!
Zaśmiał się i mocno mnie przytulił, objęłam go i zaczęliśmy przestępować z nogi na nogę. Roześmiałam się i poszłam do domu. Tam była tylko mama, z którą zjadłam kolację. Rozmawiałyśmy dużo, w końcu mama był jedynym rodzicem biorącym czynny udział w moim wychowaniu od mojego 6 roku życia. Wcześniej tata mnie kochał...Tak to jest kiedy twoja jedyna, starsza siostra jest mistrzynią olimpijską na długim basenie. Dupa nie życie. Westchnęłam i przeciągając się weszłam już ubrana w pidżamę oraz umyta do łóżka

Akene czekała już na nas na peronie, w śmiechach dotarliśmy na basen. Akene uwielbiała się śmiać z sucharów, a Rin znał ich zadziwiająco dużo. Oczywiście Akene niesamowicie przeszkadzała w treningu, jednak sprawiała frajdę Rinowi robiąc sobie z nim głupie zdjęcia. Kapitanowi oczywiście wszystko wytłumaczyłam i szczerze powiedział, że to dobry pomysł
-No dobra Rin masz dzisiaj dzień wolny, nie pracujesz dzisiaj-westchnął po godzinie-Jutro też sobie odpuść
Wyszłam z terenu basenu i niepozornie przedostałam się do akademickiej części budynku. Tak jak prosiłam Sousuke nie zamknął drzwi albo po prostu zapomniał przez co mogłam tam spokojnie wejść. W ich wspólnym pokoju panował porządek przez co będzie mi trudniej wszystko znaleźć. Po prawie dwudziestu minutach znalazłam dopiero zapasowe klucze do ich pokoju należące do Rina. Wspięłam się na biurko i stanęłam na palcach, wyciągnęłam ręce w górę jęcząc na mój wzrost. Jakimś cudem ściągnęłam jego album z którego powyciągałam zdjęcia. Przewróciłam kolejną stronę, były tam zdjęcia no i płyta. Przyjrzałam się dokładnie zdjęciom i zauważyłam mojego brata w szeregu razem z Akene oraz z innymi dzieciakami. Rozpoznałam Manę, Noriko oraz Sui. Wyglądali jak więźniowie. Ubrani w białe bluzki na szerszych ramiączkach, białe spodnie przypominające dresy oraz takie same białe buty. Wszystkie dziewczyny miały spięte włosy a ich twarze były poważne. Przyjrzałam się dłonią brata i Akene były splecione małymi palcami gdyż wszyscy stali na baczność. Niektórym płynęły łzy po twarzy, jednak wyglądali jak żywe kamienie. Ktoś zrobił też zbliżenie zdjęcie dłoni Akene i Rina, mieli takie same bransoletki. Oj żeby tylko byli razem! Akene i Rin muszą być razem! I to nie tak że nie lubię Haru ale po prostu oni idealnie do siebie pasują!

-Odwróć się!-zaśmiałam się ściągając jedynie ramiączka stroju-Odsuń się ale to już!
-To ty się odsuń-uśmiechnął się tym swoim uśmiechem-Nie będę patrzył
-Kłamca!-wskazałam na niego oskarżycielsko-Zawsze tak mówisz!
-To idź do przebieralni!
-Gdzie jest?
-Tam-roześmiał się i wskazał mi kierunek, pokazałam mu język i wzięłam stertę ubrań ze sobą
Po ubraniu spodni i stanika, stwierdziłam że nie wzięłam bluzki. No tyle to już widział, choćby na plaży. Ale jak spróbuje komentować to niech lepiej ucieka. Wyszłam w różowym staniku i czarnych spodniach
-Akene!-zagwizdał a ja pokazałam mu środkowy palec-Ale z ciebie deska!
-Nie prawda!-schyliłam się po bluzkę na ziemi i zła cisnęłam nią na ławkę. Przeszłam przez nią górą i podeszłam do chłopaka. Zauważyłam że miał jedynie spodnie i jak ja był bez koszulki-Odwołaj to!
-Nie-ma-mo-wy na-le-śni-ku-przesylabizował schylając się bliżej mnie
Mierzyliśmy się spojrzeniami czekając który pęknie pierwszy. Jednak roześmialiśmy się w tym samym czasie. Odwróciłam się i chciałam iść po bluzkę kiedy do szatni wszedł jakiś chłopak. Niby mam stanik, no ale on nie widział mnie w bikini na plaży. Wiedziałam że nie jestem deską, Rin też. Chłopak stanął jak wryty patrząc na mnie, szybko jednak zjechał wzrokiem na biust, który starałam się zasłonić rękami. Rin kiedy to zauważył zasłonił mnie sobą, chwycił mnie za ramiona i przesunął bliżej ławki. Tamten chłopak wciąż mnie nie widział bo Rin zasłaniał mnie swoim ciałem. Założył na mnie bladoróżową bluzkę i wziął moją torbę na swoje ramię. Odwrócił mnie i wypchnął za ramiona. Byłam zszokowana i to chyba najbardziej w moim życiu. Moje policzki, ha, moja cała twarz była czerwona
-Ej nie martw się tym-pchnął mnie lekko biodrem kiedy szliśmy już ulicami miasta-Gdybyś widziałą jego minę, nieźle się chłopak podniecił!
-Taa-mruknęłam patrząc w z uniesioną brwią w geście sarkazmu
-Nie jesteś deską-powiedział nie patrząc na mnie a ja byłam pewna że jestem teraz czerwona aż do dekoltu-Słuchaj Akene, nie że ja mam coś do Haruki albo coś. Nie, to jest mój przyjaciel i chcę również jego szczęścia. Za to ty jesteś dla mnie ważna i nie chcę aby ktokolwiek cię skrzywdził
-Co cię tak nagle wzięło?-spytałam patrząc na niego, wiedziałam że mówił poważnie, użył mojego pełnego imienia
-Haruka kochał, kocha i będzie kochał tylko jedną rzecz-spojrzałam na niego pytająco-Wodę. I nie, nie rzartuje
Odprowadził mnie do domu i już miał iść, kiedy mój tata kazał mu wejść i niemal zaciągnął nas siłą do kuchni. Usiedliśmy na krzesłach przy stola a tata chodził w tę i z powrotem cały zestresowany
-Coś się stało?-pokiwał energicznie-Ale co?
-Mama jest w szpitalu-roześmiał się ironicznie-Ma zerwane więzadła w kolanie
-Co ona takiego robiła?-spytałam niepewnie
-Zrobiła szpagat tylko po to żeby wyciągnąć coś z pod szafki-Nie chciała się kłaść na ziemi
-I co teraz?
-Jadę do niej ale nie wrócimy na noc. Mama była wtedy na spotkaniu biznesowym w delegacji i po prostu zanim tam dojadę będzie ciemno-spojrzał na nas poważnie-Hisa jest w hotelu na kongresie, nie będzie jej jeszcze przez dwa dni
-Zostanę sama?-spojrzałam na niego nie pewnie, jeżeli powie że tak idę na noc do Gou
-Rin ja ci chłopie na prawdę ufam i wierzę że zajmiesz się Akene przez noc jeżeli możesz-otworzyłam szerzej oczy i byłam niemal pewna że otworzyłam buzie.-Pamiętajcie jednak że macie po siedemnaście lat a ja myślę że ani ty nie chcesz być ojcem ani Akene nie marzy się zostanie matką w tym młodym wieku. A jeżeli już tak bardzo chcecie, to chyba wiecie że musicie się zabezpieczać. Błagam zabezpieczajcie się dzieciaki, ja naprawdę nie chcę zostać teraz dziadkiem-on chyba nawet nie wiedział, że nigdy nie miałam chłopaka a Rin to mój najlepszy przyjaciel-Ale jeżeli zajdziesz w ciąży, to nie myśl że cie porzucę, o nie, zajmiemy się z mamą tobą i dzieckiem. Dobra ja idę, pamiętajcie moje słowa! Miłej nocy!
Kiedy usłyszałam trzask drzwi myślałam że spadnę z krzesła. Spojrzałam na Rina i nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać
-Co to miało być?
-Nie wiem-wzruszył lekko ramionami-Jestem głodny
-Idź do mnie, zrobię popcorn i kanapki-powiedziałam wstając wciąż jeszcze w szoku-Chcesz z szynką i serem
-Bez sera
Skinęłam i słyszałam jak wchodzi po schodach. Już po chwili szłam z dużym talerzem pełnym kanapek oraz miska ciepłego popcornu. Rin już coś grzebał przy moim laptopie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie oskarżycielsko
-Co to ma być?!-odwrócił komputer do mnie i wskazał palcem na tapetę
-Hikari, Umeka i ja-spojrzałam na niego jak na idiotę
-No przecież widzę! Ja się pytam dlaczego nie ma ze mną?!
-Bo nie mam z tobą zdjęć fajnych-wzruszyłam ramionami-Na wszystkich robisz tą samą minę
I tym zdaniem rozpoczęłam prawdziwą sesję zdjęciową. trwała ona niemal do dwudziestej pierwszej. Oczywiście nie obyło się bez nowych zdjęć profilowych na Facebooku oraz nowej tapety na laptopie. Chłopak zaczął we mnie rzucać popcornem, który zaczęłam odbijać poduszką z którą się na niego po chwili rzuciłam. Chłopak uderzył się biodrem o biurko włączając radio i upadając z sykiem na ziemię. Współczułabym mu gdyby był moim przyjacielem, z tego że jest moim najlepszym przyjacielem zaczęłam zwijać się ze śmiechu. Mimo to pomogłam mu wstać i zaczęliśmy "tańczyć". Był to chyba najbardziej idiotyczny taniec na świecie, bardziej przypominający zabawy małp niż taniec. Kiedy się zmęczyliśmy przebraliśmy się w pidżamy Rin miał tu jakieś ciuchy, więc spał w spodniach dresowych i czarnej podkoszulce. Kiedy wyszłam z łazienki ubrana w koszulę nocną prawie do kolan on siedział na łóżku z laptopem na kolanach. Usiadłam mu między nogami i wzięłam laptop na moje nogi już z włączonym filmem. Byłam tak zmęczona, że w połowie filmu zasnęłam na klatce piersiowej Rina