-Ekhem!-kiedy usłyszałam głośne chrząknięcie Many myślałam że umrę ze wstydu. Szybko odsunęliśmy się od siebie z Haru, a on zakrył dłonią połowę swojej twarzy-I tak widzę te czerwone uszy Nanase!
-Mana!-Hitori dźgnęła blondynkę łokciem w brzuch-Tak nie wolno!
-To oni tak nie mogą!-Nagisa wskazał na nas oskarżycielsko-My też chcemy iść na festiwal!
-Nagisa przecież będziemy przeszkadzać im w migdaleniu się na każdym kroku!-zaświergotała fioletowo oka-O fuj! Wyobraziłam to sobie!
-Przymknij się!-krzyknęłam cała zarumieniona-Zazdrościsz że mnie w ogóle ktoś zaprosił!
-Siedź cicho kaleko!
-Nie mam zamiaru!
-Dziewczyny, spokój!-warknęła zirytowana Noriko-To jest szpital!
-Przepraszamy...-powiedziałyśmy cicho spuszczając głowy
-No to jak będzie z tym festiwalem Haru?-spytała z nadzieją Tori kładąc się na jego plechach-No weźźźź nas zabierz!
-Niech wam będzie-mruknął-Spotkamy się na miejscu
Uśmiechnęłam się pod nosem. Byłam wściekła że tam weszli, miałabym w ten sposób jeden wieczór sam na sam z Haru. Ale nie! Dziękuje wam przyjaciele! Przez was będę sama do końca życia! Po paru godzinach zostałam wypisana a do szpitala przyjechał po mnie o zgrozo....mój tata. W milczeniu przyjęłam od niego dresy, które ubrałam na suchy już strój i wzięłam moją torbę. Szłam dwa kroki za nim, ostatnio miał jakoś lepszy humor. Nie czepiał się mnie o byle co. Ale myślałam że się popłaczę ze szczęścia kiedy otworzył mi drzwi do auta i zamknął je za mną. Ruszyliśmy a ja chciałam mu zadać pytanie, tylko jedno. To najważniejsze, które zadawałam sobie od prawię zawszę
-Um...Tato-zaczęłam nieśmiało i chicho
-Tak?-spojrzał na mnie kątem oka-Źle się czujesz?
-Nie, tu nie o to chodzi-zaprzeczyłam ruchem głowy-Mogę ci zadać pytanie?
-A jest ważne?-skinęłam z rumieńcem-Niech będzie, pytaj o co chcesz
-Tato...Czy ty mnie nienawidzisz?-spytałam zaciskając pięści na spodniach-Czy żałujesz że żyję?
-Nie nienawidzę cię i nigdy nie żałowałem że tu jesteś-łzy pojawiły się w moich oczach. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego. On spojrzał na mnie a później na drogę-Co?
-Nic, cieszę się-wytarłam łzy
-Akene...Dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy?-spytał mnie o coś po raz pierwszy. Tata musiał mieć wyśmienity humor
-Kiedyś ci wytłumaczę-skinęłam sobie-To nie będzie miła rozmowa, a teraz jestem zbyt szczęśliwa żeby o tym mówić
-Jesteś szczęśliwa?-zdziwił się
-Tak. Nigdy nie powiedziałeś mi niczego miłego-powiedziałam cicho-Jestem naprawdę szczęśliwa. Właśnie tu, właśnie teraz
-Jesteś urocza-uśmiechnął się i spojrzał na mnie-Cieszę się z twojego szczęścia
Z wrażenia zakryłam otwarte usta dłońmi i ledwo powstrzymałam krzyk. W tej pozycji w ciszy dojechaliśmy do domu. Bałam się przytulić taty, bałam się jakiejkolwiek interakcji z nim. Dzisiaj tata był inny, jak nie mój. Z tym cieniem uśmiechu wyglądał wspaniale. Szkoda że tak rzadko się uśmiechał. Weszliśmy do domu i żadne z nas nie krzyknęło że jesteśmy. Tylko mama i Hisa miały to w zwyczaju. Tata wziął moją kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Patrzyłam na niego tak oczarowana, tak zahipnotyzowana że powinnam wyglądać naprawdę śmiesznie. Poszliśmy do salonu, tam była mama i siostra. tata usiadł na kanapie między nimi, a dla mnie nie było już miejsca. No tak, czas wyjść z bajki i wrócić do rzeczywistości. Koniec, Akene! Wracamy! Nie usiadłam na fotelu, uściskałam mamę i uśmiechnęłam się do siostry. Była dopiero 15 i spokojnie mogłam z nimi zostać ale źle bym się tam czuła. Spojrzałam na ich trójkę z utęsknieniem, byli zapatrzeni w telewizję na której leciała pogoda. Tak zawsze tylko tego pragnęłam, brać w tym udział. Tego aby tata jednak znalazł trochę miejsca na kanapie i powiedział "Siadaj słońce". Objął mnie ramieniem i wspólnie oglądalibyśmy kreskówki albo filmy familijne. Tak to chyba było moje największe marzenie. Łzy same znów niechciane wepchały się w moje oczy
-Co jest skarbie?-mama spojrzała na mnie z troską, tata i Hisa też-Wszystko w porządku? Jak się czujesz?
-Nie, jest okej-wytarłam oczy i szybko pobiegłam do siebie
Tam zamknęłam za sobą drzwi i zrobiłam coś czego miałam już nigdy nie robić. Wyciągnęłam dwa albumy pełne zdjęć rodzinnych z mojego dzieciństwa i wyciągnęłam z nich wszystkie zdjęcia z tatą. Położyłam się wśród nich i zaczęłam płakać. Byłam taka beznadziejna. Po jakiejś godzinie całkowicie wyprana z emocji posprzątałam zdjęcia i poszłam się ogarnąć. Ubrałam się w bluzkę na ramiączkach, krótkie spodenki a na ramiona zarzuciłam jasnobrązowy sweter sięgający mi prawie kolan. Brązowe botki i związałam włosy, do torebki wrzuciłam potrzebne przedmioty i wyszłam z pokoju po pomalowaniu się trochę. Zeszłam na dół i zauważyłam że Hisa gdzieś wyszła. Tata i mama siedzieli w kuchni przy stolę i rozmawiali. Chciałam przejść jak najszybciej
-Wychodzisz gdzieś?-zatrzymałam się przy drzwiach i spojrzałam na tatę
-Tak, idę z przyjaciółmi na festyn-skinęłam chwytając torebkę w obie dłonie-Wrócę późno
-Dobrze-spojrzał na mnie łagodnie-Baw się dobrze
Uśmiechnęłam się i chwyciłam już za klamkę. Jednak zatrzymał mnie
-Ładnie wyglądasz Akene-wróćił do kuchni a ja znowu z wrażenia zasłoniłam dłonią usta
Wyszłam z domu i przed oścież furtką zauważyłam Haru. Pobiegłam do niego i zawiesiłam mu się na szyi, wtuliłam w jego ramię i nie mogłam powstrzymywać uśmiechu. On był chyba speszony, cały czerwony. Chociaż kiedy ja się zorientowałam co robię zaraz się od niego odsunęłam i zarumieniłam aż po dekolt. Chrząknęłam i zaczęliśmy iść
-Nie mieliśmy się spotkać na miejscu?-spytałam patrząc na moje buty
-Tak, ale nie widziałem w tym sensu skoro mieszkasz obok-powiedział starając się opanować
-Masz rację-skinęłam po czym powiedziałam-Przepraszam, nie powinnam się tak na ciebie rzucać
-Spoko, kiedyś też się tak na ciebie rzucę-zaśmiałam się
-Rozumiem.
Szliśmy rozmawiając głównie o szkole, nie widziałam sensu ukrywania przed Haru moich chwilowych problemów z nauką. Martwiłam się trochę tym, moje oceny nie były aż tak tragiczne ale do poprzednich dzieliła ich ogromna, głęboka, bezkresna przepaść. Bałam się że to przez pływanie zaniedbuję szkolne obowiązki. Mama na pewno będzie kazała mi odejść z drużyny, dla niej zawsze ważniejsze było wykształcenie. Przez to musiałam być dobra we wszystkim za co się chwytałam. Moje oceny zawsze były w porządku a nawet bardzo w porządku. Jednak teraz, jeżeli Hisa powie rodzicom mama od razu zabroni mi pływać. Poczułam dłoń na mojej głowie, spojrzałam zdziwiona na Haru, który patrzył na mnie zatroskany
-Wróciłaś już do mnie?-mogłam zaręczyć własnym imieniem że zarumieniłam się po uszy
Skinęłam i spostrzegłam że doszliśmy już na teren festiwalu. I zobaczyłam dopiero teraz że Nanase był ubrany w granatową koszulkę a na to zarzuconą flanelową, rozpiętą, na krótki rękaw blado niebieską koszulę. Wyglądał w niej fajnie, a ja wyglądałam tak zwyczajnie
-Tu jesteście słodziaki!-spojrzałam przed siebie i zauważyłam Manę. Miała na sobie sukienkę w kwiatki, Noriko miała spodnie i koszulę, a Hitori spódniczkę i ładną koszulkę z kotem. Po chwili pogawędki zaczęło się łażenie od jednego stoiska do drugiego. Nie powiem, miałam przy tym dużo frajdy. Zawsze dobrze się bawiłam z innymi. Było już ciemno i gwiazdy były na niebie, latarnie oświetlały wciąż zaludnione ulicę kiedy Haru złapał mnie za nadgarstek i szepnął mi na ucho
-Chodź ze mną
Przeszedł mnie dreszcz kiedy spojrzałam w jego niebieskie oczy. Zaniemówiłam, ale zgodziłam się. Omotał mnie, rzucił na mnie czar, zaklęcie a nawet nie był wróżką. Dałam się prowadzić i nawet nie reagowałam na bodźce
-Ej wy!-usłyszałam krzyk Nagisy-Gdzie idziecie?!
-Na wzgórze-powiedział zarumieniony Haru
-No to czekajcie!
-Nagisa chciałbym iść tam z Akene-spojrzał na niego wymownie-We dwoje...
-Oh! Tak się sprawy mają!-wskazał mu kciuk w górę-Powodzenia!
Z uśmiechem patrzyłam na dłoń Haru trzymającą mój nadgarstek. Po chwili dźwięki festiwalu ucichły a dało się usłyszeć dźwięki nocy. Usiadłam koło Haru na trawie, od razu zapatrzyłam się na nieboskłon usiany milionem gwiazd. Było to dla mnie tak piękne że zachwyt sam wkradł się na moją twarz. Haru spojrzał na mnie i uśmiechnął się pod nosem
-Gdzie widzisz siebie za pięć lat?-spytałam od niedawna przyszłość dręczyłą mnie i napawała największym z lęków
-Nie wiem-powiedział cicho, nagle poczułam tą intymną atmosferę między nami i nie mogłąm nie szeptać-A ty? Gdzie widzisz siebie za pięć lat?
Podniosłam rękę w górę i wskazałam mu niebo, co prawda chciałam mu powiedzieć "U twojego boku" ale dziwnie by to wyszło
-Wśród gwiazd-uśmiechnęłam się
Wydawało mi się to idiotyczne, ale cóż poradzić skoro tak czuję.
To co powiedziała Akene było naprawdę urocze, była szczera ze mną i samą sobą. Z uśmiechem chwyciłem ją za dłoń i spojrzałem w jej śliczne oczy, w których widziałem gwiazdy. Nieznacznie przysunąłem się do niej, ona zrobiła to samo. Czułem jej lekki oddech na ustach, byłem tak blisko. Przymknąłem oczy. Już prawie czułem miękkość jej ust
-Akene? Haru?-odsunęła się ode mnie szybko a ja miałem ochotę zabić Rina. Podszedł do nas-Wszędzie cię szukałem Akene
-C-co się stało?-spytała patrząc w ziemię, już stała nawet nie wiem kiedy to zrobiła
-Gou coś knuję i koniecznie musi robić to z tobą-Akene skinęła-Mówiła że to bardzo ważne. Idziesz?
Ona jednak nic nie powiedziała ruszyła przodem w górę wzgórza. Rin patrzył na mnie inaczej tylko jak to określić? Tak jakby mnie badał czujnie i śledził mój każdy ruch
-Trzymaj się Haru-mruknął i już za chwilę poszedł w stronę Akene, która na niego czekała na górze.
-O! Akene cieszę się że tak szybko jesteś-powiedziała kiedy zamykałam drzwi jej pokoju za sobą
-Co się stało?-spytałam z rumieńcem
-Czy ty się rumienisz?-pisnęła a ja skarciłam ją wzrokiem i zasłoniłam dłonią twarz-Co się stało?
-To nieistotne-mruknęłam ogarniając się, siadłam koło niej na łóżku-O czym mamy poknuć dziś razem?
-Urodziny mojego brata-powiedziała poważnie-Masz specjalną misję. Niby nie możesz pływać, a ja jestem jutro w Samezuce ale błagam cię nie słuchaj lekarza. Musisz sobie jutro zrobić na basenie jak najwięcej zdjęć z Rinem
-Okej, nie ma problemu-wstałam i wzięłam moją torebkę-Widzimy się jutro, tylko Gou mnie jeszcze trochę brzuch boli
-Spoko, wytłumaczę kapitanowi-machnęła na mnie strzałką
Wszłam i weszłam jeszcze szybko do Rina, siedział on przy biurku i robił coś na telefonie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie i odwrócił się do mnie na obrotowym krześle
-Patrzaj na to-podniosłam bluzkę do góry a jemu ukazał się mój zabandażowany brzuch
-Coś ty zrobiła?!-wstał nagle
-Znowu się nade mną znęcają-wzruszyłam ramionami ze smutnym uśmiechem-Ale przynajmniej tata okazał mi ludzkie uczucia!
Zaśmiał się i mocno mnie przytulił, objęłam go i zaczęliśmy przestępować z nogi na nogę. Roześmiałam się i poszłam do domu. Tam była tylko mama, z którą zjadłam kolację. Rozmawiałyśmy dużo, w końcu mama był jedynym rodzicem biorącym czynny udział w moim wychowaniu od mojego 6 roku życia. Wcześniej tata mnie kochał...Tak to jest kiedy twoja jedyna, starsza siostra jest mistrzynią olimpijską na długim basenie. Dupa nie życie. Westchnęłam i przeciągając się weszłam już ubrana w pidżamę oraz umyta do łóżka
Akene czekała już na nas na peronie, w śmiechach dotarliśmy na basen. Akene uwielbiała się śmiać z sucharów, a Rin znał ich zadziwiająco dużo. Oczywiście Akene niesamowicie przeszkadzała w treningu, jednak sprawiała frajdę Rinowi robiąc sobie z nim głupie zdjęcia. Kapitanowi oczywiście wszystko wytłumaczyłam i szczerze powiedział, że to dobry pomysł
-No dobra Rin masz dzisiaj dzień wolny, nie pracujesz dzisiaj-westchnął po godzinie-Jutro też sobie odpuść
Wyszłam z terenu basenu i niepozornie przedostałam się do akademickiej części budynku. Tak jak prosiłam Sousuke nie zamknął drzwi albo po prostu zapomniał przez co mogłam tam spokojnie wejść. W ich wspólnym pokoju panował porządek przez co będzie mi trudniej wszystko znaleźć. Po prawie dwudziestu minutach znalazłam dopiero zapasowe klucze do ich pokoju należące do Rina. Wspięłam się na biurko i stanęłam na palcach, wyciągnęłam ręce w górę jęcząc na mój wzrost. Jakimś cudem ściągnęłam jego album z którego powyciągałam zdjęcia. Przewróciłam kolejną stronę, były tam zdjęcia no i płyta. Przyjrzałam się dokładnie zdjęciom i zauważyłam mojego brata w szeregu razem z Akene oraz z innymi dzieciakami. Rozpoznałam Manę, Noriko oraz Sui. Wyglądali jak więźniowie. Ubrani w białe bluzki na szerszych ramiączkach, białe spodnie przypominające dresy oraz takie same białe buty. Wszystkie dziewczyny miały spięte włosy a ich twarze były poważne. Przyjrzałam się dłonią brata i Akene były splecione małymi palcami gdyż wszyscy stali na baczność. Niektórym płynęły łzy po twarzy, jednak wyglądali jak żywe kamienie. Ktoś zrobił też zbliżenie zdjęcie dłoni Akene i Rina, mieli takie same bransoletki. Oj żeby tylko byli razem! Akene i Rin muszą być razem! I to nie tak że nie lubię Haru ale po prostu oni idealnie do siebie pasują!
-Odwróć się!-zaśmiałam się ściągając jedynie ramiączka stroju-Odsuń się ale to już!
-To ty się odsuń-uśmiechnął się tym swoim uśmiechem-Nie będę patrzył
-Kłamca!-wskazałam na niego oskarżycielsko-Zawsze tak mówisz!
-To idź do przebieralni!
-Gdzie jest?
-Tam-roześmiał się i wskazał mi kierunek, pokazałam mu język i wzięłam stertę ubrań ze sobą
Po ubraniu spodni i stanika, stwierdziłam że nie wzięłam bluzki. No tyle to już widział, choćby na plaży. Ale jak spróbuje komentować to niech lepiej ucieka. Wyszłam w różowym staniku i czarnych spodniach
-Akene!-zagwizdał a ja pokazałam mu środkowy palec-Ale z ciebie deska!
-Nie prawda!-schyliłam się po bluzkę na ziemi i zła cisnęłam nią na ławkę. Przeszłam przez nią górą i podeszłam do chłopaka. Zauważyłam że miał jedynie spodnie i jak ja był bez koszulki-Odwołaj to!
-Nie-ma-mo-wy na-le-śni-ku-przesylabizował schylając się bliżej mnie
Mierzyliśmy się spojrzeniami czekając który pęknie pierwszy. Jednak roześmialiśmy się w tym samym czasie. Odwróciłam się i chciałam iść po bluzkę kiedy do szatni wszedł jakiś chłopak. Niby mam stanik, no ale on nie widział mnie w bikini na plaży. Wiedziałam że nie jestem deską, Rin też. Chłopak stanął jak wryty patrząc na mnie, szybko jednak zjechał wzrokiem na biust, który starałam się zasłonić rękami. Rin kiedy to zauważył zasłonił mnie sobą, chwycił mnie za ramiona i przesunął bliżej ławki. Tamten chłopak wciąż mnie nie widział bo Rin zasłaniał mnie swoim ciałem. Założył na mnie bladoróżową bluzkę i wziął moją torbę na swoje ramię. Odwrócił mnie i wypchnął za ramiona. Byłam zszokowana i to chyba najbardziej w moim życiu. Moje policzki, ha, moja cała twarz była czerwona
-Ej nie martw się tym-pchnął mnie lekko biodrem kiedy szliśmy już ulicami miasta-Gdybyś widziałą jego minę, nieźle się chłopak podniecił!
-Taa-mruknęłam patrząc w z uniesioną brwią w geście sarkazmu
-Nie jesteś deską-powiedział nie patrząc na mnie a ja byłam pewna że jestem teraz czerwona aż do dekoltu-Słuchaj Akene, nie że ja mam coś do Haruki albo coś. Nie, to jest mój przyjaciel i chcę również jego szczęścia. Za to ty jesteś dla mnie ważna i nie chcę aby ktokolwiek cię skrzywdził
-Co cię tak nagle wzięło?-spytałam patrząc na niego, wiedziałam że mówił poważnie, użył mojego pełnego imienia
-Haruka kochał, kocha i będzie kochał tylko jedną rzecz-spojrzałam na niego pytająco-Wodę. I nie, nie rzartuje
Odprowadził mnie do domu i już miał iść, kiedy mój tata kazał mu wejść i niemal zaciągnął nas siłą do kuchni. Usiedliśmy na krzesłach przy stola a tata chodził w tę i z powrotem cały zestresowany
-Coś się stało?-pokiwał energicznie-Ale co?
-Mama jest w szpitalu-roześmiał się ironicznie-Ma zerwane więzadła w kolanie
-Co ona takiego robiła?-spytałam niepewnie
-Zrobiła szpagat tylko po to żeby wyciągnąć coś z pod szafki-Nie chciała się kłaść na ziemi
-I co teraz?
-Jadę do niej ale nie wrócimy na noc. Mama była wtedy na spotkaniu biznesowym w delegacji i po prostu zanim tam dojadę będzie ciemno-spojrzał na nas poważnie-Hisa jest w hotelu na kongresie, nie będzie jej jeszcze przez dwa dni
-Zostanę sama?-spojrzałam na niego nie pewnie, jeżeli powie że tak idę na noc do Gou
-Rin ja ci chłopie na prawdę ufam i wierzę że zajmiesz się Akene przez noc jeżeli możesz-otworzyłam szerzej oczy i byłam niemal pewna że otworzyłam buzie.-Pamiętajcie jednak że macie po siedemnaście lat a ja myślę że ani ty nie chcesz być ojcem ani Akene nie marzy się zostanie matką w tym młodym wieku. A jeżeli już tak bardzo chcecie, to chyba wiecie że musicie się zabezpieczać. Błagam zabezpieczajcie się dzieciaki, ja naprawdę nie chcę zostać teraz dziadkiem-on chyba nawet nie wiedział, że nigdy nie miałam chłopaka a Rin to mój najlepszy przyjaciel-Ale jeżeli zajdziesz w ciąży, to nie myśl że cie porzucę, o nie, zajmiemy się z mamą tobą i dzieckiem. Dobra ja idę, pamiętajcie moje słowa! Miłej nocy!
Kiedy usłyszałam trzask drzwi myślałam że spadnę z krzesła. Spojrzałam na Rina i nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać
-Co to miało być?
-Nie wiem-wzruszył lekko ramionami-Jestem głodny
-Idź do mnie, zrobię popcorn i kanapki-powiedziałam wstając wciąż jeszcze w szoku-Chcesz z szynką i serem
-Bez sera
Skinęłam i słyszałam jak wchodzi po schodach. Już po chwili szłam z dużym talerzem pełnym kanapek oraz miska ciepłego popcornu. Rin już coś grzebał przy moim laptopie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie oskarżycielsko
-Co to ma być?!-odwrócił komputer do mnie i wskazał palcem na tapetę
-Hikari, Umeka i ja-spojrzałam na niego jak na idiotę
-No przecież widzę! Ja się pytam dlaczego nie ma ze mną?!
-Bo nie mam z tobą zdjęć fajnych-wzruszyłam ramionami-Na wszystkich robisz tą samą minę
I tym zdaniem rozpoczęłam prawdziwą sesję zdjęciową. trwała ona niemal do dwudziestej pierwszej. Oczywiście nie obyło się bez nowych zdjęć profilowych na Facebooku oraz nowej tapety na laptopie. Chłopak zaczął we mnie rzucać popcornem, który zaczęłam odbijać poduszką z którą się na niego po chwili rzuciłam. Chłopak uderzył się biodrem o biurko włączając radio i upadając z sykiem na ziemię. Współczułabym mu gdyby był moim przyjacielem, z tego że jest moim najlepszym przyjacielem zaczęłam zwijać się ze śmiechu. Mimo to pomogłam mu wstać i zaczęliśmy "tańczyć". Był to chyba najbardziej idiotyczny taniec na świecie, bardziej przypominający zabawy małp niż taniec. Kiedy się zmęczyliśmy przebraliśmy się w pidżamy Rin miał tu jakieś ciuchy, więc spał w spodniach dresowych i czarnej podkoszulce. Kiedy wyszłam z łazienki ubrana w koszulę nocną prawie do kolan on siedział na łóżku z laptopem na kolanach. Usiadłam mu między nogami i wzięłam laptop na moje nogi już z włączonym filmem. Byłam tak zmęczona, że w połowie filmu zasnęłam na klatce piersiowej Rina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz