Usuwam bloga, mam dość męczenia się z nim na daremno. Ciągle gubię wątek i potem zmienia mi się cala wizja tego opowiadania i już bym je co najmniej dwadzieścia razy zmieniła. Nie widzę sensu w tym, przepraszam i zapraszam na inne moje blogi
~Hoshi
Free!-I Swim For Myself
środa, 24 lutego 2016
czwartek, 4 lutego 2016
10. Magda Gessler
Obudził mnie przedziwny dźwięk, coś jakby charczenie albo warkot traktora. Zaniepokojona spojrzałam na prawo gdzie spał Rin. To z jego buzi wychodziło chrapanie godne rekordu Guinnessa. Schyliłam się do niego i zatkałam mu nos. Mama dała mi tą radę na przyszłość ale nie sądziłam, że przyda mi się aż tak szybko. Chłopak przestał chrapać tylko na moment, później przeturlał się na mnie i leżał głową na moich piesiach chrapiąc. Westchnęłam, nie miałam serce go budzić więc dotknęłam jego włosów
-Jesteś całkiem uroczy kiedy śpisz-mówiłam owijając sobie jego kosmyki w okół paca-Mógłbyś spać cały czas, ale strasznie chrapiesz. Zupełnie jak niedźwiedź, taki wielki futrzasty niedźwiedź. Taki, który zapadł w sen zimowy i po przebudzeniu będzie wstanie zjeść stado saren albo duże jezioro ryb. Ale Rin ty nie jesteś niedźwiedziem, jesteś tylko rekinem. Królem oceanu, za to ja jestem zwykłą małą żabą. Hisa jest wydrą, zawsze była wydrą. Ona mnie pożre na najbliższych zawodach i już nikt nie będzie pamiętał o małej, bezbronnej żabce. Ale ty mi nie będziesz mógł pomóc Rin, ty pływasz w wielkim oceanie a ja i wydra w zwykłym jeziorze w lesie. Jesteś dla mnie taki odległy, a kiedy już ucieknę z paszcz wydry...
-Staniesz się panią jeziora-podniósł głowę i usiadł obok dając nogi na ziemie-A kiedy staniesz się panią jeziora wygnasz wydrę z twojego jeziora i już nikt nie będzie pamiętał o złej wydrze
-Rin...-szepnęłam zdziwiona siadając za nim i opierając głowę o jego plecy
-Akene to nie ma sensu jeżeli ty w siebie nie wierzysz-chwycił mnie za ramię i pociągnął w górę sam stanął do mnie przodem-Określ czego ty szukasz!
-Rin, skąd ja mam wiedzieć?! Skoro wszyscy zabierają mi to czego chce z przed nosa!
-To przestań być sierotą i walcz!-szarpnął mną-Walcz o uwagę, o sponsorów, o szczęście, o marzenia! Walcz o to czego pragniesz Akene!
-Ty nic nie rozumiesz!-krzyknęłam wyszarpując rękę i wstając
-Czego nie rozumiem?!-chwycił mnie znowu-Tego że boisz się przegrać, że boisz się że wszyscy o tobie zapomną? Że nie przyniesiesz ojcu dumy? Że do końca życia będziesz żyć w cieniu Hisy?
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam uderzając pięścią w jego tors-Tak bardzo cię nie nienawidzę! Rin skąd ty to wszystko wiesz?
-Kiedyś byłaś dla mnie jedną wielką nie wiadomą-zaczął przytulając mnie do siebie-Ale wystarczyło cię trochę poobserwować i okazałaś się jedynie małą, zagubioną dziewczynką z wielkimi marzeniami
-Zawiodłam cię tym?-odwzajemniłam uścisk
-Ani trochę-położył brodę na mojej głowie-Kiedy cię już poznałem pokazałaś mi jaka na prawdę jesteś i wcale nie jesteś zagubioną dziewczynką z marzeniami
-Rin ja cię tak cholernie nie cierpię-uśmiechnęłam się wciągając się jego zapachem-Burczy ci w brzuchu, chodź na śniadanie
-To w twoim brzuchu burczy-zarumieniłam się i trzepnęłam go w ramię
Zeszliśmy na dół, tam w kuchni połączonej z jadalnią przy stole siedziała moja mama. Piła kawę a na prawej nodze miała czarny usztywniacz, byłam szczęśliwa że wróciła. Nalałam z dzbanka kawy do dwóch białych kubków. I podałam jeden Rinowi, który już nakładał na swój i mój talerz kanapki. Juri patrzyła no to z zaciekawieniem i w końcu powiedziałą
-Zachowujecie się jak stare małżeństwo-zignorowałam jej uwagę, a Rin nawet tego nie słyszał. Usiadłam i upiłam łyka kawy-No i jak było? Mieliście upojną noc?
Zakrztusiłam się przez co niemal nie udusiłam się. Mama roześmiała się głośno a Rin mruknął znad kanapki
-Bardzo-uśmiechnął się w ten swój sposób a po chwili się roześmiał-Żartowałem
-Mamo! Rin!-uderzyłam go w głowę i nie tykając śniadania poszłam na górę
Usiadłam obrażona przy biurku i zaczęłam stukać paznokciami o blat. Jak on mógł powiedzieć coś takiego?! I jak Juri mogła pomyśleć że ja i Rin...?! Drzwi zaskrzypiały a przed moim nosem wylądował talerz z kanapkami. Rin usiadł na łóżku ale ja nawet na niego nie spojrzałam
-Ej ty tam!-wywróciłam oczami-Tak właśnie ty! Nie dąsaj się bo nie kupie ci kota!
-Dureń-parskam z uśmiechem i kończąc kanapkę odwracam się w jego stronę na krześle-Musimy zacząć się uczyć, niedługo egzaminy
Rin jęknął w moją poduszkę przez co zaśmiałam się. Wstałam i podeszłam do łóżka na które opadłam plecami. Wzdycham przeciągle i wystawiam rękę w górę
-Przyszłość-uśmiecham się lekko-Takie głupie słowo a sprawiają że ludzie zmieniają się nie do poznania
-Akene czy to ma sens?-spytał Rin-Wiesz że w przyszłym tygodniu są regionalne, musisz dać z siebie wszystko. Ale to nie ma sensu jeżeli jesteś w tym stanie psychicznym
-Nie rozmawiajmy o tym-proszę cicho-Moja przyszłość jest spowita mgłą, jest ciemna i nie pewna, a jaka jest twoja przyszłość?
-Kto to powiedział?-spytał siadając na przeciwko mnie po turecku
-Ja, właśnie tu, właśnie teraz-uśmiechnęłam się mrużąc oczy-Widzę swoją przyszłość Rin...
-Ta?-spytał z rozbawieniem patrząc na mnie jak na wariatkę
-Widzę wielki zamek i piękne suknie-wstałam na kolana wychylając się przez ramę w nogach łóżka-O i widzę ciebie Rin! Jesteś królem tego pięknego zamku! Rządzisz tym królestwem! Masz stajnię pełną smoków i najpiękniejszych koni! Ludzie nas uwielbiają! Wieśniaki skandują nasze imiona!
-To nie tak!-wychyla się koło mnie-Widzisz nas, o tam?-wskazuje kierunek-Ci dwaj podróżnicy to my! Właśnie wracamy z przygody naszego życia, żeby zaraz wyruszyć na kolejną wyprawę!
-Właśnie tak!-śmieję się-A tak naprawdę jesteśmy królami tych ziem i uciekliśmy z zamku żeby zwiedzić cały świat!
-Widzisz to? Mamy całą chordę przyjaciół!-śmieję się opadając na plecy-Wszyscy robimy to co kochamy!
-Dlaczego to nie może być prawda Rin?-pytam opadając koło niego-Dlaczego skończymy jako szarzy ludzie za biurkiem z mieszkaniem na utrzymaniu i pustym portfelem?
-Akene...Co masz zamiar robić po skończeniu szkoły?-usiadł ponownie a ja również podniosłam się do siadu-Dostałem mnóstwo ofert ze sportowych uczelni, a ty~
-Tak wiem-westchnęłam-Zawody regionalne to dla mnie ostatnie szansa, wybrałeś już coś?
-Czekam na ciebie-uśmiechnął się zawadiacko-Chcę żebyś mi pomogła wybrać
-Chodźmy na lunch, zrobiłam się głodna od tego całego ratowania świata-zaśmiałam się i wyszliśmy na miasto
Wybraliśmy kawiarenkę w której dostałam moje ulubione ciasto i wodę z lodem i sokiem wiśniowym. Rin zjadł coś dziwnego co niby miało być dobre ale wcale nie było. To znaczy, jemu to smakowało i narzekał że nie mógł dostać kolejnej porcji
-Roztyjesz się-mruknęłam kończąc ciasto-Będziesz gruby i w żaden strój się nie zmieścisz
-Jesteś okrutna-załkał a ja uśmiechnęłam się
-Przeżyję-wstałam i zabrałam moją torebkę-Idziemy grubasie
-I ko to mówi?-zakpił podnosząc się-Pulpet tłusty
-W takim razie skoro obydwoje jesteśmy tłuściochami-podeszłam do niego i dźgnęłam go palcem w pierś zadzierając głowę do góry, żeby na niego spojrzeć-Przyda nam się trochę ruchu. Goń mnie
Nim zdążył zaczaić o co mi chodzi pchnęłam go do tyłu i zaczęłam biec w przeciwnym kierunku śmiejąc się. Kiedy nie usłyszałam jogo kroków za sobą odwróciłam się i pokazałam mu język. On parsknął śmiechem i zaczął szybko biec w moją stronę, pisnęłam i wznowiłam ucieczkę. Prędzej czy później Rin i tak by mnie dogonił i znając życie okrzyczał że jestem dziecinna. Jednak ja lubiłam być dziecinna, ale jednak potrafiłam być poważna jak nigdy. Rin pchnął mnie do przodu przez co straciłam równowagę i wywróciłam się zdzierając kolana i ręce. Łzy pojawiły się w moich kącikach oczu
-Rin ty idioto!-krzyknęłam klękając i wycierając oczy-Świnia z ciebie!
Jednak chłopak zaczął się zwijać ze śmiechu, minęła chwila zanim pomógł mi wstać
-Krwawisz-dotknął mojego kolana
-Ciekawe przez kogo!?-pisnęłam zła i spróbowałam iść jednak rana piekła nieznośnie przez co nie potrafiłam utrzymać pionu
Poczułam jak Rin kuca między moimi nogami i chwyta moje uda. Pisnęłam cicho kiedy nagle wstał. Tym sposobem doszliśmy do jego domu, gdzie przed drzwiami odstawił mnie na ziemię. Jego mama wpuściła nas do środka i zaprosiła do kuchni gdzie siedziała już Gou. Kobieta posadziła mnie na blacie i opatrzyła mi rany. Kou siedziała pod lodówką a Rin oparł się o zlew
-Nie uwierzysz o czym moja mama myślała!-Gou uśmiechnęła się-Myślała że Rin i ja robiliśmy TO! A mój ojciec kazał nam się w razie czego zabezpieczać. Taki wstyd...
-Nie martw się mi miło też nie było-dodał kąśliwie Rin a Kou wybuchnęła śmiechem-Idę się umyć
Rin poszedł na górę a my za nim. Weszłyśmy do pokoju chłopaka kiedy ten był już pod prysznicem. Dziewczyna otworzyła drzwi jego szafy i pozwoliła mi zaglądać sobie przez ramię. Wyciągnęłam koszulę oraz podkoszulek chłopaka. Czerwonowłosa wybrała podobny zestaw. Ściągnęłam moją koronkową bluzeczkę i wciągnęłam przez głowę czarny podkoszulek na grubszych ramiączkach. Był na mnie za duży ale wsadziłam zwisającą bluzkę do spodni i wyciągnęłam włosy z pod niej. Na to ubrałam czerwoną koszulę w czarną kratę. Kou była ubrana identycznie jednak miała biały podkoszulek. Ze śmiechem położyłyśmy się w łóżku chłopaka i przykryłyśmy się kołdrą po samą szyję
-Pamiętasz jak na święta przy kolacji Rin kichnął i obsmarkał cały stół?-zaśmiałąm się na wspomnienie Gou
-I jak później łaził z tym zwisającym glutem pod nosem-roześmiałam się głośno-Albo jak w teatrze zaczęłaś ziewać i później wszyscy ziewaliśmy?
-Na koniec okazało się że zasnęliśmy-skinęłam energicznie-Akene chciałabym, żebyś była moją siostrą. Albo dziewczyną Rina, ożeniłabyś się z nim i bym mogła ciągle do was przyjeżdżać. Chciałabyś?
-Kou...-szepnęłam zdziwiona-Wiesz, ja i Rin praktycznie od zawsze się przyjaźniliśmy. Chyba wiemy o sobie za dużo żeby się w sobie zakochać. Poza tym był tylko raz kiedy myślałam o Rinie jak o kimś więcej
-Kiedy?-zarumieniłam się na wspomnienie tego czasu
-Było to w połowie szkoły w Australii-zaczęłam-Wyglądałam już prawie tak jak teraz, miałam jeszcze wtedy aparat na zębach ale byłam już chuda. Wiesz był to mój okres dorastania a Rin wydawał mi się tak inny, tak bliski i tak wyjątkowy że zakochałam się w nim. I kiedy już byłam pewna że powinnam była mu wyznać moje uczucia zobaczyłam jak całuje się z jakąś dziewczyną. Oczywiście zauważył mnie a ja uciekłam z płaczem. Kiedy się już pozbierałam musiałam sobie w mówić że Rin to tylko mój przyjaciel. Udało mi się to na szczęście bo jeżeli by tak nie było, nie byłoby mnie tutaj z tobą
Rin wyszedł z łazienki ubrany...tak jak ja. Wyglądał tak fajnie w koszuli która ładnie układała się na jego ciele uwydatniając mięśnie ramion, pleców i klatki piersiowej. Boże....O czym ja myślę przez Gou?! Zaśmiałam się kiedy spojrzał na nas z dziwną miną, Kou mi zawtórowała i po chwili śmiałyśmy się wniebogłosy z nic nie ogarniającego Rina
-Dobra wariatki-mruknął wkurzony i rzucił się na łóżko przygniatając nas-Idziemy na obiad
Spojrzał na ziemię koło jego szafy, chwile mu zajęło pojmanie paru rzeczy. Wstał z nas szybko i odsunął się prawie pod same drzwi z rumieńcem na twarzy, który próbował ukryć, patrzył się na nas jakby nakrył nas na niewiadomo czym
-J-jesteście gołe?-parsknęłam śmiechem na jego słowa ale zaraz zaczęłam przedstawienie
-Nie podoba ci się to Rin?-zasmuciłam się z uroczą minką-To miał być prezent
-Niedługo są twoje urodziny i pomyślałyśmy że damy ci prezent już wcześniej-zaczęła ze mną udawać Gou
-Rin...krew ci leci z nosa, podejdź to ją wytrę
-Rin sprawimy że będzie dobrze-uśmiechnęła się niewinnie siostra tego kretyna
-Wszystkie twoje troski odejdą-powiedziałam kokieteryjnie-A twój mózg spowolni jeszcze bardziej...
-Bo jesteś skończonym kretynem!-krzyknęłyśmy równo wstając
Podeszłyśmy do niego i obie zdzieliłyśmy go po głowie. On kucnął na ziemi zasłaniając głowę rękami a my wyszłyśmy stamtąd i zeszłyśmy na dół
-Dobra robota Onee-san-przybiła mi piątkę
-Nawzajem Onee-chan-objęłam jej kark ramieniem i w tej pozycji zaciągnęłam ją do stołu
Zbolały Rin szedł za nami ale zamiast pomóc rozdawać talerze to sobie usiadł królewicz. Postanowiłam mu jednak tym razem darować, dzisiaj już za dużo go zwyzywałam. Chłopak, przeze mnie kiedyś poczucie pewności siebie. Trudno, kara za bycie zboczeńcem! Dalej nie wiem czemu aż tak uczepił się tego biednego kota. To było jeszcze na początku szkoły w Australii, ja nie wierze że on z tą pamięcią rzeczywiście aż tak bardzo jest świadomy tych słów. Usiedliśmy i w naprawdę rodzinnej atmosferze zjedliśmy obiad przygotowany przez mamę Rina. Jak zawsze kobieta traktowała mnie jak księżniczkę, a rozmawiałam z nią jak z starą przyjaciółką. W Australii kiedy przysyłała Rinowi paczkę, zawsze pamiętała o paczce herbaty dla mnie i liściku skierowanym właśnie do mnie. Zwykle były to krótkie teksty motywujące typu 'Nie poddawaj się Akene" lub "Wiem że ci się uda". Czasem jednak były one dłuższe i dotyczyły tego co się dzieje u nas w mieście, bądź prosiła bym wciąż miała oko na Rina. Rin chciał już wstać i wziąć mój talerz ale chwyciłam swój i jego szybciej niż on mógłby się spodziewać
-Siedź-uśmiechnęłam się-Wyniosę
-Akene zostaw to-poprosiła kobieta-Ja sobie poradzę!
-No chyba pani żartuje-wzięłam też jej talerz i Gou-Jadłam więc zmywam, było pyszne zresztą jak zwykle!
-Od ciebie pochwały to jak od Geslerowej!-prychnął Rin a ja nie skomentowałam tego tak jak on by się spodziewał
-Magda Gessler jest wybitnym krytykiem-zaczęłam spokojnie-Kuchnia twojej mamy zasługuję na najmniej 5 gwiazdek, za to ty jedynie mógłbyś się popisać naleśnikami
-Czy ja dobrze zrozumiałam-wstała Gou od stołu i oparła się o niego dłonią-Mój brat, ten, który w domu jest raz na ruski rok, ten który żyję z zupek błyskawicznych, ten który zabije się nożem do masła...Zrobił ci naleśniki?!
-Ten sam!-zaśmiałam się-Co jak co naleśniki Rina wymiatają!
-Chcę ich spróbować!-pisnęła i szybko zawiesiła się na ramieniu chłopaka-Rin! Bracie, braciszku! Zrób mi naleśniki!
-I na co o tym wspominałaś?!-krzyknął zły w moją stronę-Teraz ten potwór będzie marudził dopóki nie spróbuje moich wyczesanych w kosmos naleśników!
-Ależ ty skromny, no nie powiem-mruknęłam siadając na swoim miejscu
-Jesteście takimi dobrymi przyjaciółmi-uśmiechnęła się mama kobieta-Zapraszam was do wesołego miasteczka!
Gou wstała i podniosła mnie siłą z krzesła, pisnęła i zaczęła skakać w miejscu. Dołączyłam do niej i zaczęłam się śmiać kiedy Rin patrząc na nas popukał się w czoło
-Uważaj bo usłyszysz echo-roześmiałam się w niebo głosy na komentarz jego mamy-No dobra kompania ruszać się i jedziemy
-Jesteś całkiem uroczy kiedy śpisz-mówiłam owijając sobie jego kosmyki w okół paca-Mógłbyś spać cały czas, ale strasznie chrapiesz. Zupełnie jak niedźwiedź, taki wielki futrzasty niedźwiedź. Taki, który zapadł w sen zimowy i po przebudzeniu będzie wstanie zjeść stado saren albo duże jezioro ryb. Ale Rin ty nie jesteś niedźwiedziem, jesteś tylko rekinem. Królem oceanu, za to ja jestem zwykłą małą żabą. Hisa jest wydrą, zawsze była wydrą. Ona mnie pożre na najbliższych zawodach i już nikt nie będzie pamiętał o małej, bezbronnej żabce. Ale ty mi nie będziesz mógł pomóc Rin, ty pływasz w wielkim oceanie a ja i wydra w zwykłym jeziorze w lesie. Jesteś dla mnie taki odległy, a kiedy już ucieknę z paszcz wydry...
-Staniesz się panią jeziora-podniósł głowę i usiadł obok dając nogi na ziemie-A kiedy staniesz się panią jeziora wygnasz wydrę z twojego jeziora i już nikt nie będzie pamiętał o złej wydrze
-Rin...-szepnęłam zdziwiona siadając za nim i opierając głowę o jego plecy
-Akene to nie ma sensu jeżeli ty w siebie nie wierzysz-chwycił mnie za ramię i pociągnął w górę sam stanął do mnie przodem-Określ czego ty szukasz!
-Rin, skąd ja mam wiedzieć?! Skoro wszyscy zabierają mi to czego chce z przed nosa!
-To przestań być sierotą i walcz!-szarpnął mną-Walcz o uwagę, o sponsorów, o szczęście, o marzenia! Walcz o to czego pragniesz Akene!
-Ty nic nie rozumiesz!-krzyknęłam wyszarpując rękę i wstając
-Czego nie rozumiem?!-chwycił mnie znowu-Tego że boisz się przegrać, że boisz się że wszyscy o tobie zapomną? Że nie przyniesiesz ojcu dumy? Że do końca życia będziesz żyć w cieniu Hisy?
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam uderzając pięścią w jego tors-Tak bardzo cię nie nienawidzę! Rin skąd ty to wszystko wiesz?
-Kiedyś byłaś dla mnie jedną wielką nie wiadomą-zaczął przytulając mnie do siebie-Ale wystarczyło cię trochę poobserwować i okazałaś się jedynie małą, zagubioną dziewczynką z wielkimi marzeniami
-Zawiodłam cię tym?-odwzajemniłam uścisk
-Ani trochę-położył brodę na mojej głowie-Kiedy cię już poznałem pokazałaś mi jaka na prawdę jesteś i wcale nie jesteś zagubioną dziewczynką z marzeniami
-Rin ja cię tak cholernie nie cierpię-uśmiechnęłam się wciągając się jego zapachem-Burczy ci w brzuchu, chodź na śniadanie
-To w twoim brzuchu burczy-zarumieniłam się i trzepnęłam go w ramię
Zeszliśmy na dół, tam w kuchni połączonej z jadalnią przy stole siedziała moja mama. Piła kawę a na prawej nodze miała czarny usztywniacz, byłam szczęśliwa że wróciła. Nalałam z dzbanka kawy do dwóch białych kubków. I podałam jeden Rinowi, który już nakładał na swój i mój talerz kanapki. Juri patrzyła no to z zaciekawieniem i w końcu powiedziałą
-Zachowujecie się jak stare małżeństwo-zignorowałam jej uwagę, a Rin nawet tego nie słyszał. Usiadłam i upiłam łyka kawy-No i jak było? Mieliście upojną noc?
Zakrztusiłam się przez co niemal nie udusiłam się. Mama roześmiała się głośno a Rin mruknął znad kanapki
-Bardzo-uśmiechnął się w ten swój sposób a po chwili się roześmiał-Żartowałem
-Mamo! Rin!-uderzyłam go w głowę i nie tykając śniadania poszłam na górę
Usiadłam obrażona przy biurku i zaczęłam stukać paznokciami o blat. Jak on mógł powiedzieć coś takiego?! I jak Juri mogła pomyśleć że ja i Rin...?! Drzwi zaskrzypiały a przed moim nosem wylądował talerz z kanapkami. Rin usiadł na łóżku ale ja nawet na niego nie spojrzałam
-Ej ty tam!-wywróciłam oczami-Tak właśnie ty! Nie dąsaj się bo nie kupie ci kota!
-Dureń-parskam z uśmiechem i kończąc kanapkę odwracam się w jego stronę na krześle-Musimy zacząć się uczyć, niedługo egzaminy
Rin jęknął w moją poduszkę przez co zaśmiałam się. Wstałam i podeszłam do łóżka na które opadłam plecami. Wzdycham przeciągle i wystawiam rękę w górę
-Przyszłość-uśmiecham się lekko-Takie głupie słowo a sprawiają że ludzie zmieniają się nie do poznania
-Akene czy to ma sens?-spytał Rin-Wiesz że w przyszłym tygodniu są regionalne, musisz dać z siebie wszystko. Ale to nie ma sensu jeżeli jesteś w tym stanie psychicznym
-Nie rozmawiajmy o tym-proszę cicho-Moja przyszłość jest spowita mgłą, jest ciemna i nie pewna, a jaka jest twoja przyszłość?
-Kto to powiedział?-spytał siadając na przeciwko mnie po turecku
-Ja, właśnie tu, właśnie teraz-uśmiechnęłam się mrużąc oczy-Widzę swoją przyszłość Rin...
-Ta?-spytał z rozbawieniem patrząc na mnie jak na wariatkę
-Widzę wielki zamek i piękne suknie-wstałam na kolana wychylając się przez ramę w nogach łóżka-O i widzę ciebie Rin! Jesteś królem tego pięknego zamku! Rządzisz tym królestwem! Masz stajnię pełną smoków i najpiękniejszych koni! Ludzie nas uwielbiają! Wieśniaki skandują nasze imiona!
-To nie tak!-wychyla się koło mnie-Widzisz nas, o tam?-wskazuje kierunek-Ci dwaj podróżnicy to my! Właśnie wracamy z przygody naszego życia, żeby zaraz wyruszyć na kolejną wyprawę!
-Właśnie tak!-śmieję się-A tak naprawdę jesteśmy królami tych ziem i uciekliśmy z zamku żeby zwiedzić cały świat!
-Widzisz to? Mamy całą chordę przyjaciół!-śmieję się opadając na plecy-Wszyscy robimy to co kochamy!
-Dlaczego to nie może być prawda Rin?-pytam opadając koło niego-Dlaczego skończymy jako szarzy ludzie za biurkiem z mieszkaniem na utrzymaniu i pustym portfelem?
-Akene...Co masz zamiar robić po skończeniu szkoły?-usiadł ponownie a ja również podniosłam się do siadu-Dostałem mnóstwo ofert ze sportowych uczelni, a ty~
-Tak wiem-westchnęłam-Zawody regionalne to dla mnie ostatnie szansa, wybrałeś już coś?
-Czekam na ciebie-uśmiechnął się zawadiacko-Chcę żebyś mi pomogła wybrać
-Chodźmy na lunch, zrobiłam się głodna od tego całego ratowania świata-zaśmiałam się i wyszliśmy na miasto
Wybraliśmy kawiarenkę w której dostałam moje ulubione ciasto i wodę z lodem i sokiem wiśniowym. Rin zjadł coś dziwnego co niby miało być dobre ale wcale nie było. To znaczy, jemu to smakowało i narzekał że nie mógł dostać kolejnej porcji
-Roztyjesz się-mruknęłam kończąc ciasto-Będziesz gruby i w żaden strój się nie zmieścisz
-Jesteś okrutna-załkał a ja uśmiechnęłam się
-Przeżyję-wstałam i zabrałam moją torebkę-Idziemy grubasie
-I ko to mówi?-zakpił podnosząc się-Pulpet tłusty
-W takim razie skoro obydwoje jesteśmy tłuściochami-podeszłam do niego i dźgnęłam go palcem w pierś zadzierając głowę do góry, żeby na niego spojrzeć-Przyda nam się trochę ruchu. Goń mnie
Nim zdążył zaczaić o co mi chodzi pchnęłam go do tyłu i zaczęłam biec w przeciwnym kierunku śmiejąc się. Kiedy nie usłyszałam jogo kroków za sobą odwróciłam się i pokazałam mu język. On parsknął śmiechem i zaczął szybko biec w moją stronę, pisnęłam i wznowiłam ucieczkę. Prędzej czy później Rin i tak by mnie dogonił i znając życie okrzyczał że jestem dziecinna. Jednak ja lubiłam być dziecinna, ale jednak potrafiłam być poważna jak nigdy. Rin pchnął mnie do przodu przez co straciłam równowagę i wywróciłam się zdzierając kolana i ręce. Łzy pojawiły się w moich kącikach oczu
-Rin ty idioto!-krzyknęłam klękając i wycierając oczy-Świnia z ciebie!
Jednak chłopak zaczął się zwijać ze śmiechu, minęła chwila zanim pomógł mi wstać
-Krwawisz-dotknął mojego kolana
-Ciekawe przez kogo!?-pisnęłam zła i spróbowałam iść jednak rana piekła nieznośnie przez co nie potrafiłam utrzymać pionu
Poczułam jak Rin kuca między moimi nogami i chwyta moje uda. Pisnęłam cicho kiedy nagle wstał. Tym sposobem doszliśmy do jego domu, gdzie przed drzwiami odstawił mnie na ziemię. Jego mama wpuściła nas do środka i zaprosiła do kuchni gdzie siedziała już Gou. Kobieta posadziła mnie na blacie i opatrzyła mi rany. Kou siedziała pod lodówką a Rin oparł się o zlew
-Nie uwierzysz o czym moja mama myślała!-Gou uśmiechnęła się-Myślała że Rin i ja robiliśmy TO! A mój ojciec kazał nam się w razie czego zabezpieczać. Taki wstyd...
-Nie martw się mi miło też nie było-dodał kąśliwie Rin a Kou wybuchnęła śmiechem-Idę się umyć
Rin poszedł na górę a my za nim. Weszłyśmy do pokoju chłopaka kiedy ten był już pod prysznicem. Dziewczyna otworzyła drzwi jego szafy i pozwoliła mi zaglądać sobie przez ramię. Wyciągnęłam koszulę oraz podkoszulek chłopaka. Czerwonowłosa wybrała podobny zestaw. Ściągnęłam moją koronkową bluzeczkę i wciągnęłam przez głowę czarny podkoszulek na grubszych ramiączkach. Był na mnie za duży ale wsadziłam zwisającą bluzkę do spodni i wyciągnęłam włosy z pod niej. Na to ubrałam czerwoną koszulę w czarną kratę. Kou była ubrana identycznie jednak miała biały podkoszulek. Ze śmiechem położyłyśmy się w łóżku chłopaka i przykryłyśmy się kołdrą po samą szyję
-Pamiętasz jak na święta przy kolacji Rin kichnął i obsmarkał cały stół?-zaśmiałąm się na wspomnienie Gou
-I jak później łaził z tym zwisającym glutem pod nosem-roześmiałam się głośno-Albo jak w teatrze zaczęłaś ziewać i później wszyscy ziewaliśmy?
-Na koniec okazało się że zasnęliśmy-skinęłam energicznie-Akene chciałabym, żebyś była moją siostrą. Albo dziewczyną Rina, ożeniłabyś się z nim i bym mogła ciągle do was przyjeżdżać. Chciałabyś?
-Kou...-szepnęłam zdziwiona-Wiesz, ja i Rin praktycznie od zawsze się przyjaźniliśmy. Chyba wiemy o sobie za dużo żeby się w sobie zakochać. Poza tym był tylko raz kiedy myślałam o Rinie jak o kimś więcej
-Kiedy?-zarumieniłam się na wspomnienie tego czasu
-Było to w połowie szkoły w Australii-zaczęłam-Wyglądałam już prawie tak jak teraz, miałam jeszcze wtedy aparat na zębach ale byłam już chuda. Wiesz był to mój okres dorastania a Rin wydawał mi się tak inny, tak bliski i tak wyjątkowy że zakochałam się w nim. I kiedy już byłam pewna że powinnam była mu wyznać moje uczucia zobaczyłam jak całuje się z jakąś dziewczyną. Oczywiście zauważył mnie a ja uciekłam z płaczem. Kiedy się już pozbierałam musiałam sobie w mówić że Rin to tylko mój przyjaciel. Udało mi się to na szczęście bo jeżeli by tak nie było, nie byłoby mnie tutaj z tobą
Rin wyszedł z łazienki ubrany...tak jak ja. Wyglądał tak fajnie w koszuli która ładnie układała się na jego ciele uwydatniając mięśnie ramion, pleców i klatki piersiowej. Boże....O czym ja myślę przez Gou?! Zaśmiałam się kiedy spojrzał na nas z dziwną miną, Kou mi zawtórowała i po chwili śmiałyśmy się wniebogłosy z nic nie ogarniającego Rina
-Dobra wariatki-mruknął wkurzony i rzucił się na łóżko przygniatając nas-Idziemy na obiad
Spojrzał na ziemię koło jego szafy, chwile mu zajęło pojmanie paru rzeczy. Wstał z nas szybko i odsunął się prawie pod same drzwi z rumieńcem na twarzy, który próbował ukryć, patrzył się na nas jakby nakrył nas na niewiadomo czym
-J-jesteście gołe?-parsknęłam śmiechem na jego słowa ale zaraz zaczęłam przedstawienie
-Nie podoba ci się to Rin?-zasmuciłam się z uroczą minką-To miał być prezent
-Niedługo są twoje urodziny i pomyślałyśmy że damy ci prezent już wcześniej-zaczęła ze mną udawać Gou
-Rin...krew ci leci z nosa, podejdź to ją wytrę
-Rin sprawimy że będzie dobrze-uśmiechnęła się niewinnie siostra tego kretyna
-Wszystkie twoje troski odejdą-powiedziałam kokieteryjnie-A twój mózg spowolni jeszcze bardziej...
-Bo jesteś skończonym kretynem!-krzyknęłyśmy równo wstając
Podeszłyśmy do niego i obie zdzieliłyśmy go po głowie. On kucnął na ziemi zasłaniając głowę rękami a my wyszłyśmy stamtąd i zeszłyśmy na dół
-Dobra robota Onee-san-przybiła mi piątkę
-Nawzajem Onee-chan-objęłam jej kark ramieniem i w tej pozycji zaciągnęłam ją do stołu
Zbolały Rin szedł za nami ale zamiast pomóc rozdawać talerze to sobie usiadł królewicz. Postanowiłam mu jednak tym razem darować, dzisiaj już za dużo go zwyzywałam. Chłopak, przeze mnie kiedyś poczucie pewności siebie. Trudno, kara za bycie zboczeńcem! Dalej nie wiem czemu aż tak uczepił się tego biednego kota. To było jeszcze na początku szkoły w Australii, ja nie wierze że on z tą pamięcią rzeczywiście aż tak bardzo jest świadomy tych słów. Usiedliśmy i w naprawdę rodzinnej atmosferze zjedliśmy obiad przygotowany przez mamę Rina. Jak zawsze kobieta traktowała mnie jak księżniczkę, a rozmawiałam z nią jak z starą przyjaciółką. W Australii kiedy przysyłała Rinowi paczkę, zawsze pamiętała o paczce herbaty dla mnie i liściku skierowanym właśnie do mnie. Zwykle były to krótkie teksty motywujące typu 'Nie poddawaj się Akene" lub "Wiem że ci się uda". Czasem jednak były one dłuższe i dotyczyły tego co się dzieje u nas w mieście, bądź prosiła bym wciąż miała oko na Rina. Rin chciał już wstać i wziąć mój talerz ale chwyciłam swój i jego szybciej niż on mógłby się spodziewać
-Siedź-uśmiechnęłam się-Wyniosę
-Akene zostaw to-poprosiła kobieta-Ja sobie poradzę!
-No chyba pani żartuje-wzięłam też jej talerz i Gou-Jadłam więc zmywam, było pyszne zresztą jak zwykle!
-Od ciebie pochwały to jak od Geslerowej!-prychnął Rin a ja nie skomentowałam tego tak jak on by się spodziewał
-Magda Gessler jest wybitnym krytykiem-zaczęłam spokojnie-Kuchnia twojej mamy zasługuję na najmniej 5 gwiazdek, za to ty jedynie mógłbyś się popisać naleśnikami
-Czy ja dobrze zrozumiałam-wstała Gou od stołu i oparła się o niego dłonią-Mój brat, ten, który w domu jest raz na ruski rok, ten który żyję z zupek błyskawicznych, ten który zabije się nożem do masła...Zrobił ci naleśniki?!
-Ten sam!-zaśmiałam się-Co jak co naleśniki Rina wymiatają!
-Chcę ich spróbować!-pisnęła i szybko zawiesiła się na ramieniu chłopaka-Rin! Bracie, braciszku! Zrób mi naleśniki!
-I na co o tym wspominałaś?!-krzyknął zły w moją stronę-Teraz ten potwór będzie marudził dopóki nie spróbuje moich wyczesanych w kosmos naleśników!
-Ależ ty skromny, no nie powiem-mruknęłam siadając na swoim miejscu
-Jesteście takimi dobrymi przyjaciółmi-uśmiechnęła się mama kobieta-Zapraszam was do wesołego miasteczka!
Gou wstała i podniosła mnie siłą z krzesła, pisnęła i zaczęła skakać w miejscu. Dołączyłam do niej i zaczęłam się śmiać kiedy Rin patrząc na nas popukał się w czoło
-Uważaj bo usłyszysz echo-roześmiałam się w niebo głosy na komentarz jego mamy-No dobra kompania ruszać się i jedziemy
niedziela, 10 stycznia 2016
9. Akene sama w domu (no może z Rinem)
-Ekhem!-kiedy usłyszałam głośne chrząknięcie Many myślałam że umrę ze wstydu. Szybko odsunęliśmy się od siebie z Haru, a on zakrył dłonią połowę swojej twarzy-I tak widzę te czerwone uszy Nanase!
-Mana!-Hitori dźgnęła blondynkę łokciem w brzuch-Tak nie wolno!
-To oni tak nie mogą!-Nagisa wskazał na nas oskarżycielsko-My też chcemy iść na festiwal!
-Nagisa przecież będziemy przeszkadzać im w migdaleniu się na każdym kroku!-zaświergotała fioletowo oka-O fuj! Wyobraziłam to sobie!
-Przymknij się!-krzyknęłam cała zarumieniona-Zazdrościsz że mnie w ogóle ktoś zaprosił!
-Siedź cicho kaleko!
-Nie mam zamiaru!
-Dziewczyny, spokój!-warknęła zirytowana Noriko-To jest szpital!
-Przepraszamy...-powiedziałyśmy cicho spuszczając głowy
-No to jak będzie z tym festiwalem Haru?-spytała z nadzieją Tori kładąc się na jego plechach-No weźźźź nas zabierz!
-Niech wam będzie-mruknął-Spotkamy się na miejscu
Uśmiechnęłam się pod nosem. Byłam wściekła że tam weszli, miałabym w ten sposób jeden wieczór sam na sam z Haru. Ale nie! Dziękuje wam przyjaciele! Przez was będę sama do końca życia! Po paru godzinach zostałam wypisana a do szpitala przyjechał po mnie o zgrozo....mój tata. W milczeniu przyjęłam od niego dresy, które ubrałam na suchy już strój i wzięłam moją torbę. Szłam dwa kroki za nim, ostatnio miał jakoś lepszy humor. Nie czepiał się mnie o byle co. Ale myślałam że się popłaczę ze szczęścia kiedy otworzył mi drzwi do auta i zamknął je za mną. Ruszyliśmy a ja chciałam mu zadać pytanie, tylko jedno. To najważniejsze, które zadawałam sobie od prawię zawszę
-Um...Tato-zaczęłam nieśmiało i chicho
-Tak?-spojrzał na mnie kątem oka-Źle się czujesz?
-Nie, tu nie o to chodzi-zaprzeczyłam ruchem głowy-Mogę ci zadać pytanie?
-A jest ważne?-skinęłam z rumieńcem-Niech będzie, pytaj o co chcesz
-Tato...Czy ty mnie nienawidzisz?-spytałam zaciskając pięści na spodniach-Czy żałujesz że żyję?
-Nie nienawidzę cię i nigdy nie żałowałem że tu jesteś-łzy pojawiły się w moich oczach. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego. On spojrzał na mnie a później na drogę-Co?
-Nic, cieszę się-wytarłam łzy
-Akene...Dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy?-spytał mnie o coś po raz pierwszy. Tata musiał mieć wyśmienity humor
-Kiedyś ci wytłumaczę-skinęłam sobie-To nie będzie miła rozmowa, a teraz jestem zbyt szczęśliwa żeby o tym mówić
-Jesteś szczęśliwa?-zdziwił się
-Tak. Nigdy nie powiedziałeś mi niczego miłego-powiedziałam cicho-Jestem naprawdę szczęśliwa. Właśnie tu, właśnie teraz
-Jesteś urocza-uśmiechnął się i spojrzał na mnie-Cieszę się z twojego szczęścia
Z wrażenia zakryłam otwarte usta dłońmi i ledwo powstrzymałam krzyk. W tej pozycji w ciszy dojechaliśmy do domu. Bałam się przytulić taty, bałam się jakiejkolwiek interakcji z nim. Dzisiaj tata był inny, jak nie mój. Z tym cieniem uśmiechu wyglądał wspaniale. Szkoda że tak rzadko się uśmiechał. Weszliśmy do domu i żadne z nas nie krzyknęło że jesteśmy. Tylko mama i Hisa miały to w zwyczaju. Tata wziął moją kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Patrzyłam na niego tak oczarowana, tak zahipnotyzowana że powinnam wyglądać naprawdę śmiesznie. Poszliśmy do salonu, tam była mama i siostra. tata usiadł na kanapie między nimi, a dla mnie nie było już miejsca. No tak, czas wyjść z bajki i wrócić do rzeczywistości. Koniec, Akene! Wracamy! Nie usiadłam na fotelu, uściskałam mamę i uśmiechnęłam się do siostry. Była dopiero 15 i spokojnie mogłam z nimi zostać ale źle bym się tam czuła. Spojrzałam na ich trójkę z utęsknieniem, byli zapatrzeni w telewizję na której leciała pogoda. Tak zawsze tylko tego pragnęłam, brać w tym udział. Tego aby tata jednak znalazł trochę miejsca na kanapie i powiedział "Siadaj słońce". Objął mnie ramieniem i wspólnie oglądalibyśmy kreskówki albo filmy familijne. Tak to chyba było moje największe marzenie. Łzy same znów niechciane wepchały się w moje oczy
-Co jest skarbie?-mama spojrzała na mnie z troską, tata i Hisa też-Wszystko w porządku? Jak się czujesz?
-Nie, jest okej-wytarłam oczy i szybko pobiegłam do siebie
Tam zamknęłam za sobą drzwi i zrobiłam coś czego miałam już nigdy nie robić. Wyciągnęłam dwa albumy pełne zdjęć rodzinnych z mojego dzieciństwa i wyciągnęłam z nich wszystkie zdjęcia z tatą. Położyłam się wśród nich i zaczęłam płakać. Byłam taka beznadziejna. Po jakiejś godzinie całkowicie wyprana z emocji posprzątałam zdjęcia i poszłam się ogarnąć. Ubrałam się w bluzkę na ramiączkach, krótkie spodenki a na ramiona zarzuciłam jasnobrązowy sweter sięgający mi prawie kolan. Brązowe botki i związałam włosy, do torebki wrzuciłam potrzebne przedmioty i wyszłam z pokoju po pomalowaniu się trochę. Zeszłam na dół i zauważyłam że Hisa gdzieś wyszła. Tata i mama siedzieli w kuchni przy stolę i rozmawiali. Chciałam przejść jak najszybciej
-Wychodzisz gdzieś?-zatrzymałam się przy drzwiach i spojrzałam na tatę
-Tak, idę z przyjaciółmi na festyn-skinęłam chwytając torebkę w obie dłonie-Wrócę późno
-Dobrze-spojrzał na mnie łagodnie-Baw się dobrze
Uśmiechnęłam się i chwyciłam już za klamkę. Jednak zatrzymał mnie
-Ładnie wyglądasz Akene-wróćił do kuchni a ja znowu z wrażenia zasłoniłam dłonią usta
Wyszłam z domu i przed oścież furtką zauważyłam Haru. Pobiegłam do niego i zawiesiłam mu się na szyi, wtuliłam w jego ramię i nie mogłam powstrzymywać uśmiechu. On był chyba speszony, cały czerwony. Chociaż kiedy ja się zorientowałam co robię zaraz się od niego odsunęłam i zarumieniłam aż po dekolt. Chrząknęłam i zaczęliśmy iść
-Nie mieliśmy się spotkać na miejscu?-spytałam patrząc na moje buty
-Tak, ale nie widziałem w tym sensu skoro mieszkasz obok-powiedział starając się opanować
-Masz rację-skinęłam po czym powiedziałam-Przepraszam, nie powinnam się tak na ciebie rzucać
-Spoko, kiedyś też się tak na ciebie rzucę-zaśmiałam się
-Rozumiem.
Szliśmy rozmawiając głównie o szkole, nie widziałam sensu ukrywania przed Haru moich chwilowych problemów z nauką. Martwiłam się trochę tym, moje oceny nie były aż tak tragiczne ale do poprzednich dzieliła ich ogromna, głęboka, bezkresna przepaść. Bałam się że to przez pływanie zaniedbuję szkolne obowiązki. Mama na pewno będzie kazała mi odejść z drużyny, dla niej zawsze ważniejsze było wykształcenie. Przez to musiałam być dobra we wszystkim za co się chwytałam. Moje oceny zawsze były w porządku a nawet bardzo w porządku. Jednak teraz, jeżeli Hisa powie rodzicom mama od razu zabroni mi pływać. Poczułam dłoń na mojej głowie, spojrzałam zdziwiona na Haru, który patrzył na mnie zatroskany
-Wróciłaś już do mnie?-mogłam zaręczyć własnym imieniem że zarumieniłam się po uszy
Skinęłam i spostrzegłam że doszliśmy już na teren festiwalu. I zobaczyłam dopiero teraz że Nanase był ubrany w granatową koszulkę a na to zarzuconą flanelową, rozpiętą, na krótki rękaw blado niebieską koszulę. Wyglądał w niej fajnie, a ja wyglądałam tak zwyczajnie
-Tu jesteście słodziaki!-spojrzałam przed siebie i zauważyłam Manę. Miała na sobie sukienkę w kwiatki, Noriko miała spodnie i koszulę, a Hitori spódniczkę i ładną koszulkę z kotem. Po chwili pogawędki zaczęło się łażenie od jednego stoiska do drugiego. Nie powiem, miałam przy tym dużo frajdy. Zawsze dobrze się bawiłam z innymi. Było już ciemno i gwiazdy były na niebie, latarnie oświetlały wciąż zaludnione ulicę kiedy Haru złapał mnie za nadgarstek i szepnął mi na ucho
-Chodź ze mną
Przeszedł mnie dreszcz kiedy spojrzałam w jego niebieskie oczy. Zaniemówiłam, ale zgodziłam się. Omotał mnie, rzucił na mnie czar, zaklęcie a nawet nie był wróżką. Dałam się prowadzić i nawet nie reagowałam na bodźce
-Ej wy!-usłyszałam krzyk Nagisy-Gdzie idziecie?!
-Na wzgórze-powiedział zarumieniony Haru
-No to czekajcie!
-Nagisa chciałbym iść tam z Akene-spojrzał na niego wymownie-We dwoje...
-Oh! Tak się sprawy mają!-wskazał mu kciuk w górę-Powodzenia!
Z uśmiechem patrzyłam na dłoń Haru trzymającą mój nadgarstek. Po chwili dźwięki festiwalu ucichły a dało się usłyszeć dźwięki nocy. Usiadłam koło Haru na trawie, od razu zapatrzyłam się na nieboskłon usiany milionem gwiazd. Było to dla mnie tak piękne że zachwyt sam wkradł się na moją twarz. Haru spojrzał na mnie i uśmiechnął się pod nosem
-Gdzie widzisz siebie za pięć lat?-spytałam od niedawna przyszłość dręczyłą mnie i napawała największym z lęków
-Nie wiem-powiedział cicho, nagle poczułam tą intymną atmosferę między nami i nie mogłąm nie szeptać-A ty? Gdzie widzisz siebie za pięć lat?
Podniosłam rękę w górę i wskazałam mu niebo, co prawda chciałam mu powiedzieć "U twojego boku" ale dziwnie by to wyszło
-Wśród gwiazd-uśmiechnęłam się
Wydawało mi się to idiotyczne, ale cóż poradzić skoro tak czuję.
To co powiedziała Akene było naprawdę urocze, była szczera ze mną i samą sobą. Z uśmiechem chwyciłem ją za dłoń i spojrzałem w jej śliczne oczy, w których widziałem gwiazdy. Nieznacznie przysunąłem się do niej, ona zrobiła to samo. Czułem jej lekki oddech na ustach, byłem tak blisko. Przymknąłem oczy. Już prawie czułem miękkość jej ust
-Akene? Haru?-odsunęła się ode mnie szybko a ja miałem ochotę zabić Rina. Podszedł do nas-Wszędzie cię szukałem Akene
-C-co się stało?-spytała patrząc w ziemię, już stała nawet nie wiem kiedy to zrobiła
-Gou coś knuję i koniecznie musi robić to z tobą-Akene skinęła-Mówiła że to bardzo ważne. Idziesz?
Ona jednak nic nie powiedziała ruszyła przodem w górę wzgórza. Rin patrzył na mnie inaczej tylko jak to określić? Tak jakby mnie badał czujnie i śledził mój każdy ruch
-Trzymaj się Haru-mruknął i już za chwilę poszedł w stronę Akene, która na niego czekała na górze.
-O! Akene cieszę się że tak szybko jesteś-powiedziała kiedy zamykałam drzwi jej pokoju za sobą
-Co się stało?-spytałam z rumieńcem
-Czy ty się rumienisz?-pisnęła a ja skarciłam ją wzrokiem i zasłoniłam dłonią twarz-Co się stało?
-To nieistotne-mruknęłam ogarniając się, siadłam koło niej na łóżku-O czym mamy poknuć dziś razem?
-Urodziny mojego brata-powiedziała poważnie-Masz specjalną misję. Niby nie możesz pływać, a ja jestem jutro w Samezuce ale błagam cię nie słuchaj lekarza. Musisz sobie jutro zrobić na basenie jak najwięcej zdjęć z Rinem
-Okej, nie ma problemu-wstałam i wzięłam moją torebkę-Widzimy się jutro, tylko Gou mnie jeszcze trochę brzuch boli
-Spoko, wytłumaczę kapitanowi-machnęła na mnie strzałką
Wszłam i weszłam jeszcze szybko do Rina, siedział on przy biurku i robił coś na telefonie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie i odwrócił się do mnie na obrotowym krześle
-Patrzaj na to-podniosłam bluzkę do góry a jemu ukazał się mój zabandażowany brzuch
-Coś ty zrobiła?!-wstał nagle
-Znowu się nade mną znęcają-wzruszyłam ramionami ze smutnym uśmiechem-Ale przynajmniej tata okazał mi ludzkie uczucia!
Zaśmiał się i mocno mnie przytulił, objęłam go i zaczęliśmy przestępować z nogi na nogę. Roześmiałam się i poszłam do domu. Tam była tylko mama, z którą zjadłam kolację. Rozmawiałyśmy dużo, w końcu mama był jedynym rodzicem biorącym czynny udział w moim wychowaniu od mojego 6 roku życia. Wcześniej tata mnie kochał...Tak to jest kiedy twoja jedyna, starsza siostra jest mistrzynią olimpijską na długim basenie. Dupa nie życie. Westchnęłam i przeciągając się weszłam już ubrana w pidżamę oraz umyta do łóżka
Akene czekała już na nas na peronie, w śmiechach dotarliśmy na basen. Akene uwielbiała się śmiać z sucharów, a Rin znał ich zadziwiająco dużo. Oczywiście Akene niesamowicie przeszkadzała w treningu, jednak sprawiała frajdę Rinowi robiąc sobie z nim głupie zdjęcia. Kapitanowi oczywiście wszystko wytłumaczyłam i szczerze powiedział, że to dobry pomysł
-No dobra Rin masz dzisiaj dzień wolny, nie pracujesz dzisiaj-westchnął po godzinie-Jutro też sobie odpuść
Wyszłam z terenu basenu i niepozornie przedostałam się do akademickiej części budynku. Tak jak prosiłam Sousuke nie zamknął drzwi albo po prostu zapomniał przez co mogłam tam spokojnie wejść. W ich wspólnym pokoju panował porządek przez co będzie mi trudniej wszystko znaleźć. Po prawie dwudziestu minutach znalazłam dopiero zapasowe klucze do ich pokoju należące do Rina. Wspięłam się na biurko i stanęłam na palcach, wyciągnęłam ręce w górę jęcząc na mój wzrost. Jakimś cudem ściągnęłam jego album z którego powyciągałam zdjęcia. Przewróciłam kolejną stronę, były tam zdjęcia no i płyta. Przyjrzałam się dokładnie zdjęciom i zauważyłam mojego brata w szeregu razem z Akene oraz z innymi dzieciakami. Rozpoznałam Manę, Noriko oraz Sui. Wyglądali jak więźniowie. Ubrani w białe bluzki na szerszych ramiączkach, białe spodnie przypominające dresy oraz takie same białe buty. Wszystkie dziewczyny miały spięte włosy a ich twarze były poważne. Przyjrzałam się dłonią brata i Akene były splecione małymi palcami gdyż wszyscy stali na baczność. Niektórym płynęły łzy po twarzy, jednak wyglądali jak żywe kamienie. Ktoś zrobił też zbliżenie zdjęcie dłoni Akene i Rina, mieli takie same bransoletki. Oj żeby tylko byli razem! Akene i Rin muszą być razem! I to nie tak że nie lubię Haru ale po prostu oni idealnie do siebie pasują!
-Odwróć się!-zaśmiałam się ściągając jedynie ramiączka stroju-Odsuń się ale to już!
-To ty się odsuń-uśmiechnął się tym swoim uśmiechem-Nie będę patrzył
-Kłamca!-wskazałam na niego oskarżycielsko-Zawsze tak mówisz!
-To idź do przebieralni!
-Gdzie jest?
-Tam-roześmiał się i wskazał mi kierunek, pokazałam mu język i wzięłam stertę ubrań ze sobą
Po ubraniu spodni i stanika, stwierdziłam że nie wzięłam bluzki. No tyle to już widział, choćby na plaży. Ale jak spróbuje komentować to niech lepiej ucieka. Wyszłam w różowym staniku i czarnych spodniach
-Akene!-zagwizdał a ja pokazałam mu środkowy palec-Ale z ciebie deska!
-Nie prawda!-schyliłam się po bluzkę na ziemi i zła cisnęłam nią na ławkę. Przeszłam przez nią górą i podeszłam do chłopaka. Zauważyłam że miał jedynie spodnie i jak ja był bez koszulki-Odwołaj to!
-Nie-ma-mo-wy na-le-śni-ku-przesylabizował schylając się bliżej mnie
Mierzyliśmy się spojrzeniami czekając który pęknie pierwszy. Jednak roześmialiśmy się w tym samym czasie. Odwróciłam się i chciałam iść po bluzkę kiedy do szatni wszedł jakiś chłopak. Niby mam stanik, no ale on nie widział mnie w bikini na plaży. Wiedziałam że nie jestem deską, Rin też. Chłopak stanął jak wryty patrząc na mnie, szybko jednak zjechał wzrokiem na biust, który starałam się zasłonić rękami. Rin kiedy to zauważył zasłonił mnie sobą, chwycił mnie za ramiona i przesunął bliżej ławki. Tamten chłopak wciąż mnie nie widział bo Rin zasłaniał mnie swoim ciałem. Założył na mnie bladoróżową bluzkę i wziął moją torbę na swoje ramię. Odwrócił mnie i wypchnął za ramiona. Byłam zszokowana i to chyba najbardziej w moim życiu. Moje policzki, ha, moja cała twarz była czerwona
-Ej nie martw się tym-pchnął mnie lekko biodrem kiedy szliśmy już ulicami miasta-Gdybyś widziałą jego minę, nieźle się chłopak podniecił!
-Taa-mruknęłam patrząc w z uniesioną brwią w geście sarkazmu
-Nie jesteś deską-powiedział nie patrząc na mnie a ja byłam pewna że jestem teraz czerwona aż do dekoltu-Słuchaj Akene, nie że ja mam coś do Haruki albo coś. Nie, to jest mój przyjaciel i chcę również jego szczęścia. Za to ty jesteś dla mnie ważna i nie chcę aby ktokolwiek cię skrzywdził
-Co cię tak nagle wzięło?-spytałam patrząc na niego, wiedziałam że mówił poważnie, użył mojego pełnego imienia
-Haruka kochał, kocha i będzie kochał tylko jedną rzecz-spojrzałam na niego pytająco-Wodę. I nie, nie rzartuje
Odprowadził mnie do domu i już miał iść, kiedy mój tata kazał mu wejść i niemal zaciągnął nas siłą do kuchni. Usiedliśmy na krzesłach przy stola a tata chodził w tę i z powrotem cały zestresowany
-Coś się stało?-pokiwał energicznie-Ale co?
-Mama jest w szpitalu-roześmiał się ironicznie-Ma zerwane więzadła w kolanie
-Co ona takiego robiła?-spytałam niepewnie
-Zrobiła szpagat tylko po to żeby wyciągnąć coś z pod szafki-Nie chciała się kłaść na ziemi
-I co teraz?
-Jadę do niej ale nie wrócimy na noc. Mama była wtedy na spotkaniu biznesowym w delegacji i po prostu zanim tam dojadę będzie ciemno-spojrzał na nas poważnie-Hisa jest w hotelu na kongresie, nie będzie jej jeszcze przez dwa dni
-Zostanę sama?-spojrzałam na niego nie pewnie, jeżeli powie że tak idę na noc do Gou
-Rin ja ci chłopie na prawdę ufam i wierzę że zajmiesz się Akene przez noc jeżeli możesz-otworzyłam szerzej oczy i byłam niemal pewna że otworzyłam buzie.-Pamiętajcie jednak że macie po siedemnaście lat a ja myślę że ani ty nie chcesz być ojcem ani Akene nie marzy się zostanie matką w tym młodym wieku. A jeżeli już tak bardzo chcecie, to chyba wiecie że musicie się zabezpieczać. Błagam zabezpieczajcie się dzieciaki, ja naprawdę nie chcę zostać teraz dziadkiem-on chyba nawet nie wiedział, że nigdy nie miałam chłopaka a Rin to mój najlepszy przyjaciel-Ale jeżeli zajdziesz w ciąży, to nie myśl że cie porzucę, o nie, zajmiemy się z mamą tobą i dzieckiem. Dobra ja idę, pamiętajcie moje słowa! Miłej nocy!
Kiedy usłyszałam trzask drzwi myślałam że spadnę z krzesła. Spojrzałam na Rina i nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać
-Co to miało być?
-Nie wiem-wzruszył lekko ramionami-Jestem głodny
-Idź do mnie, zrobię popcorn i kanapki-powiedziałam wstając wciąż jeszcze w szoku-Chcesz z szynką i serem
-Bez sera
Skinęłam i słyszałam jak wchodzi po schodach. Już po chwili szłam z dużym talerzem pełnym kanapek oraz miska ciepłego popcornu. Rin już coś grzebał przy moim laptopie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie oskarżycielsko
-Co to ma być?!-odwrócił komputer do mnie i wskazał palcem na tapetę
-Hikari, Umeka i ja-spojrzałam na niego jak na idiotę
-No przecież widzę! Ja się pytam dlaczego nie ma ze mną?!
-Bo nie mam z tobą zdjęć fajnych-wzruszyłam ramionami-Na wszystkich robisz tą samą minę
I tym zdaniem rozpoczęłam prawdziwą sesję zdjęciową. trwała ona niemal do dwudziestej pierwszej. Oczywiście nie obyło się bez nowych zdjęć profilowych na Facebooku oraz nowej tapety na laptopie. Chłopak zaczął we mnie rzucać popcornem, który zaczęłam odbijać poduszką z którą się na niego po chwili rzuciłam. Chłopak uderzył się biodrem o biurko włączając radio i upadając z sykiem na ziemię. Współczułabym mu gdyby był moim przyjacielem, z tego że jest moim najlepszym przyjacielem zaczęłam zwijać się ze śmiechu. Mimo to pomogłam mu wstać i zaczęliśmy "tańczyć". Był to chyba najbardziej idiotyczny taniec na świecie, bardziej przypominający zabawy małp niż taniec. Kiedy się zmęczyliśmy przebraliśmy się w pidżamy Rin miał tu jakieś ciuchy, więc spał w spodniach dresowych i czarnej podkoszulce. Kiedy wyszłam z łazienki ubrana w koszulę nocną prawie do kolan on siedział na łóżku z laptopem na kolanach. Usiadłam mu między nogami i wzięłam laptop na moje nogi już z włączonym filmem. Byłam tak zmęczona, że w połowie filmu zasnęłam na klatce piersiowej Rina
-Mana!-Hitori dźgnęła blondynkę łokciem w brzuch-Tak nie wolno!
-To oni tak nie mogą!-Nagisa wskazał na nas oskarżycielsko-My też chcemy iść na festiwal!
-Nagisa przecież będziemy przeszkadzać im w migdaleniu się na każdym kroku!-zaświergotała fioletowo oka-O fuj! Wyobraziłam to sobie!
-Przymknij się!-krzyknęłam cała zarumieniona-Zazdrościsz że mnie w ogóle ktoś zaprosił!
-Siedź cicho kaleko!
-Nie mam zamiaru!
-Dziewczyny, spokój!-warknęła zirytowana Noriko-To jest szpital!
-Przepraszamy...-powiedziałyśmy cicho spuszczając głowy
-No to jak będzie z tym festiwalem Haru?-spytała z nadzieją Tori kładąc się na jego plechach-No weźźźź nas zabierz!
-Niech wam będzie-mruknął-Spotkamy się na miejscu
Uśmiechnęłam się pod nosem. Byłam wściekła że tam weszli, miałabym w ten sposób jeden wieczór sam na sam z Haru. Ale nie! Dziękuje wam przyjaciele! Przez was będę sama do końca życia! Po paru godzinach zostałam wypisana a do szpitala przyjechał po mnie o zgrozo....mój tata. W milczeniu przyjęłam od niego dresy, które ubrałam na suchy już strój i wzięłam moją torbę. Szłam dwa kroki za nim, ostatnio miał jakoś lepszy humor. Nie czepiał się mnie o byle co. Ale myślałam że się popłaczę ze szczęścia kiedy otworzył mi drzwi do auta i zamknął je za mną. Ruszyliśmy a ja chciałam mu zadać pytanie, tylko jedno. To najważniejsze, które zadawałam sobie od prawię zawszę
-Um...Tato-zaczęłam nieśmiało i chicho
-Tak?-spojrzał na mnie kątem oka-Źle się czujesz?
-Nie, tu nie o to chodzi-zaprzeczyłam ruchem głowy-Mogę ci zadać pytanie?
-A jest ważne?-skinęłam z rumieńcem-Niech będzie, pytaj o co chcesz
-Tato...Czy ty mnie nienawidzisz?-spytałam zaciskając pięści na spodniach-Czy żałujesz że żyję?
-Nie nienawidzę cię i nigdy nie żałowałem że tu jesteś-łzy pojawiły się w moich oczach. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego. On spojrzał na mnie a później na drogę-Co?
-Nic, cieszę się-wytarłam łzy
-Akene...Dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy?-spytał mnie o coś po raz pierwszy. Tata musiał mieć wyśmienity humor
-Kiedyś ci wytłumaczę-skinęłam sobie-To nie będzie miła rozmowa, a teraz jestem zbyt szczęśliwa żeby o tym mówić
-Jesteś szczęśliwa?-zdziwił się
-Tak. Nigdy nie powiedziałeś mi niczego miłego-powiedziałam cicho-Jestem naprawdę szczęśliwa. Właśnie tu, właśnie teraz
-Jesteś urocza-uśmiechnął się i spojrzał na mnie-Cieszę się z twojego szczęścia
Z wrażenia zakryłam otwarte usta dłońmi i ledwo powstrzymałam krzyk. W tej pozycji w ciszy dojechaliśmy do domu. Bałam się przytulić taty, bałam się jakiejkolwiek interakcji z nim. Dzisiaj tata był inny, jak nie mój. Z tym cieniem uśmiechu wyglądał wspaniale. Szkoda że tak rzadko się uśmiechał. Weszliśmy do domu i żadne z nas nie krzyknęło że jesteśmy. Tylko mama i Hisa miały to w zwyczaju. Tata wziął moją kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Patrzyłam na niego tak oczarowana, tak zahipnotyzowana że powinnam wyglądać naprawdę śmiesznie. Poszliśmy do salonu, tam była mama i siostra. tata usiadł na kanapie między nimi, a dla mnie nie było już miejsca. No tak, czas wyjść z bajki i wrócić do rzeczywistości. Koniec, Akene! Wracamy! Nie usiadłam na fotelu, uściskałam mamę i uśmiechnęłam się do siostry. Była dopiero 15 i spokojnie mogłam z nimi zostać ale źle bym się tam czuła. Spojrzałam na ich trójkę z utęsknieniem, byli zapatrzeni w telewizję na której leciała pogoda. Tak zawsze tylko tego pragnęłam, brać w tym udział. Tego aby tata jednak znalazł trochę miejsca na kanapie i powiedział "Siadaj słońce". Objął mnie ramieniem i wspólnie oglądalibyśmy kreskówki albo filmy familijne. Tak to chyba było moje największe marzenie. Łzy same znów niechciane wepchały się w moje oczy
-Co jest skarbie?-mama spojrzała na mnie z troską, tata i Hisa też-Wszystko w porządku? Jak się czujesz?
-Nie, jest okej-wytarłam oczy i szybko pobiegłam do siebie
Tam zamknęłam za sobą drzwi i zrobiłam coś czego miałam już nigdy nie robić. Wyciągnęłam dwa albumy pełne zdjęć rodzinnych z mojego dzieciństwa i wyciągnęłam z nich wszystkie zdjęcia z tatą. Położyłam się wśród nich i zaczęłam płakać. Byłam taka beznadziejna. Po jakiejś godzinie całkowicie wyprana z emocji posprzątałam zdjęcia i poszłam się ogarnąć. Ubrałam się w bluzkę na ramiączkach, krótkie spodenki a na ramiona zarzuciłam jasnobrązowy sweter sięgający mi prawie kolan. Brązowe botki i związałam włosy, do torebki wrzuciłam potrzebne przedmioty i wyszłam z pokoju po pomalowaniu się trochę. Zeszłam na dół i zauważyłam że Hisa gdzieś wyszła. Tata i mama siedzieli w kuchni przy stolę i rozmawiali. Chciałam przejść jak najszybciej
-Wychodzisz gdzieś?-zatrzymałam się przy drzwiach i spojrzałam na tatę
-Tak, idę z przyjaciółmi na festyn-skinęłam chwytając torebkę w obie dłonie-Wrócę późno
-Dobrze-spojrzał na mnie łagodnie-Baw się dobrze
Uśmiechnęłam się i chwyciłam już za klamkę. Jednak zatrzymał mnie
-Ładnie wyglądasz Akene-wróćił do kuchni a ja znowu z wrażenia zasłoniłam dłonią usta
Wyszłam z domu i przed oścież furtką zauważyłam Haru. Pobiegłam do niego i zawiesiłam mu się na szyi, wtuliłam w jego ramię i nie mogłam powstrzymywać uśmiechu. On był chyba speszony, cały czerwony. Chociaż kiedy ja się zorientowałam co robię zaraz się od niego odsunęłam i zarumieniłam aż po dekolt. Chrząknęłam i zaczęliśmy iść
-Nie mieliśmy się spotkać na miejscu?-spytałam patrząc na moje buty
-Tak, ale nie widziałem w tym sensu skoro mieszkasz obok-powiedział starając się opanować
-Masz rację-skinęłam po czym powiedziałam-Przepraszam, nie powinnam się tak na ciebie rzucać
-Spoko, kiedyś też się tak na ciebie rzucę-zaśmiałam się
-Rozumiem.
Szliśmy rozmawiając głównie o szkole, nie widziałam sensu ukrywania przed Haru moich chwilowych problemów z nauką. Martwiłam się trochę tym, moje oceny nie były aż tak tragiczne ale do poprzednich dzieliła ich ogromna, głęboka, bezkresna przepaść. Bałam się że to przez pływanie zaniedbuję szkolne obowiązki. Mama na pewno będzie kazała mi odejść z drużyny, dla niej zawsze ważniejsze było wykształcenie. Przez to musiałam być dobra we wszystkim za co się chwytałam. Moje oceny zawsze były w porządku a nawet bardzo w porządku. Jednak teraz, jeżeli Hisa powie rodzicom mama od razu zabroni mi pływać. Poczułam dłoń na mojej głowie, spojrzałam zdziwiona na Haru, który patrzył na mnie zatroskany
-Wróciłaś już do mnie?-mogłam zaręczyć własnym imieniem że zarumieniłam się po uszy
Skinęłam i spostrzegłam że doszliśmy już na teren festiwalu. I zobaczyłam dopiero teraz że Nanase był ubrany w granatową koszulkę a na to zarzuconą flanelową, rozpiętą, na krótki rękaw blado niebieską koszulę. Wyglądał w niej fajnie, a ja wyglądałam tak zwyczajnie
-Tu jesteście słodziaki!-spojrzałam przed siebie i zauważyłam Manę. Miała na sobie sukienkę w kwiatki, Noriko miała spodnie i koszulę, a Hitori spódniczkę i ładną koszulkę z kotem. Po chwili pogawędki zaczęło się łażenie od jednego stoiska do drugiego. Nie powiem, miałam przy tym dużo frajdy. Zawsze dobrze się bawiłam z innymi. Było już ciemno i gwiazdy były na niebie, latarnie oświetlały wciąż zaludnione ulicę kiedy Haru złapał mnie za nadgarstek i szepnął mi na ucho
-Chodź ze mną
Przeszedł mnie dreszcz kiedy spojrzałam w jego niebieskie oczy. Zaniemówiłam, ale zgodziłam się. Omotał mnie, rzucił na mnie czar, zaklęcie a nawet nie był wróżką. Dałam się prowadzić i nawet nie reagowałam na bodźce
-Ej wy!-usłyszałam krzyk Nagisy-Gdzie idziecie?!
-Na wzgórze-powiedział zarumieniony Haru
-No to czekajcie!
-Nagisa chciałbym iść tam z Akene-spojrzał na niego wymownie-We dwoje...
-Oh! Tak się sprawy mają!-wskazał mu kciuk w górę-Powodzenia!
Z uśmiechem patrzyłam na dłoń Haru trzymającą mój nadgarstek. Po chwili dźwięki festiwalu ucichły a dało się usłyszeć dźwięki nocy. Usiadłam koło Haru na trawie, od razu zapatrzyłam się na nieboskłon usiany milionem gwiazd. Było to dla mnie tak piękne że zachwyt sam wkradł się na moją twarz. Haru spojrzał na mnie i uśmiechnął się pod nosem
-Gdzie widzisz siebie za pięć lat?-spytałam od niedawna przyszłość dręczyłą mnie i napawała największym z lęków
-Nie wiem-powiedział cicho, nagle poczułam tą intymną atmosferę między nami i nie mogłąm nie szeptać-A ty? Gdzie widzisz siebie za pięć lat?
Podniosłam rękę w górę i wskazałam mu niebo, co prawda chciałam mu powiedzieć "U twojego boku" ale dziwnie by to wyszło
-Wśród gwiazd-uśmiechnęłam się
Wydawało mi się to idiotyczne, ale cóż poradzić skoro tak czuję.
To co powiedziała Akene było naprawdę urocze, była szczera ze mną i samą sobą. Z uśmiechem chwyciłem ją za dłoń i spojrzałem w jej śliczne oczy, w których widziałem gwiazdy. Nieznacznie przysunąłem się do niej, ona zrobiła to samo. Czułem jej lekki oddech na ustach, byłem tak blisko. Przymknąłem oczy. Już prawie czułem miękkość jej ust
-Akene? Haru?-odsunęła się ode mnie szybko a ja miałem ochotę zabić Rina. Podszedł do nas-Wszędzie cię szukałem Akene
-C-co się stało?-spytała patrząc w ziemię, już stała nawet nie wiem kiedy to zrobiła
-Gou coś knuję i koniecznie musi robić to z tobą-Akene skinęła-Mówiła że to bardzo ważne. Idziesz?
Ona jednak nic nie powiedziała ruszyła przodem w górę wzgórza. Rin patrzył na mnie inaczej tylko jak to określić? Tak jakby mnie badał czujnie i śledził mój każdy ruch
-Trzymaj się Haru-mruknął i już za chwilę poszedł w stronę Akene, która na niego czekała na górze.
-O! Akene cieszę się że tak szybko jesteś-powiedziała kiedy zamykałam drzwi jej pokoju za sobą
-Co się stało?-spytałam z rumieńcem
-Czy ty się rumienisz?-pisnęła a ja skarciłam ją wzrokiem i zasłoniłam dłonią twarz-Co się stało?
-To nieistotne-mruknęłam ogarniając się, siadłam koło niej na łóżku-O czym mamy poknuć dziś razem?
-Urodziny mojego brata-powiedziała poważnie-Masz specjalną misję. Niby nie możesz pływać, a ja jestem jutro w Samezuce ale błagam cię nie słuchaj lekarza. Musisz sobie jutro zrobić na basenie jak najwięcej zdjęć z Rinem
-Okej, nie ma problemu-wstałam i wzięłam moją torebkę-Widzimy się jutro, tylko Gou mnie jeszcze trochę brzuch boli
-Spoko, wytłumaczę kapitanowi-machnęła na mnie strzałką
Wszłam i weszłam jeszcze szybko do Rina, siedział on przy biurku i robił coś na telefonie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie i odwrócił się do mnie na obrotowym krześle
-Patrzaj na to-podniosłam bluzkę do góry a jemu ukazał się mój zabandażowany brzuch
-Coś ty zrobiła?!-wstał nagle
-Znowu się nade mną znęcają-wzruszyłam ramionami ze smutnym uśmiechem-Ale przynajmniej tata okazał mi ludzkie uczucia!
Zaśmiał się i mocno mnie przytulił, objęłam go i zaczęliśmy przestępować z nogi na nogę. Roześmiałam się i poszłam do domu. Tam była tylko mama, z którą zjadłam kolację. Rozmawiałyśmy dużo, w końcu mama był jedynym rodzicem biorącym czynny udział w moim wychowaniu od mojego 6 roku życia. Wcześniej tata mnie kochał...Tak to jest kiedy twoja jedyna, starsza siostra jest mistrzynią olimpijską na długim basenie. Dupa nie życie. Westchnęłam i przeciągając się weszłam już ubrana w pidżamę oraz umyta do łóżka
Akene czekała już na nas na peronie, w śmiechach dotarliśmy na basen. Akene uwielbiała się śmiać z sucharów, a Rin znał ich zadziwiająco dużo. Oczywiście Akene niesamowicie przeszkadzała w treningu, jednak sprawiała frajdę Rinowi robiąc sobie z nim głupie zdjęcia. Kapitanowi oczywiście wszystko wytłumaczyłam i szczerze powiedział, że to dobry pomysł
-No dobra Rin masz dzisiaj dzień wolny, nie pracujesz dzisiaj-westchnął po godzinie-Jutro też sobie odpuść
Wyszłam z terenu basenu i niepozornie przedostałam się do akademickiej części budynku. Tak jak prosiłam Sousuke nie zamknął drzwi albo po prostu zapomniał przez co mogłam tam spokojnie wejść. W ich wspólnym pokoju panował porządek przez co będzie mi trudniej wszystko znaleźć. Po prawie dwudziestu minutach znalazłam dopiero zapasowe klucze do ich pokoju należące do Rina. Wspięłam się na biurko i stanęłam na palcach, wyciągnęłam ręce w górę jęcząc na mój wzrost. Jakimś cudem ściągnęłam jego album z którego powyciągałam zdjęcia. Przewróciłam kolejną stronę, były tam zdjęcia no i płyta. Przyjrzałam się dokładnie zdjęciom i zauważyłam mojego brata w szeregu razem z Akene oraz z innymi dzieciakami. Rozpoznałam Manę, Noriko oraz Sui. Wyglądali jak więźniowie. Ubrani w białe bluzki na szerszych ramiączkach, białe spodnie przypominające dresy oraz takie same białe buty. Wszystkie dziewczyny miały spięte włosy a ich twarze były poważne. Przyjrzałam się dłonią brata i Akene były splecione małymi palcami gdyż wszyscy stali na baczność. Niektórym płynęły łzy po twarzy, jednak wyglądali jak żywe kamienie. Ktoś zrobił też zbliżenie zdjęcie dłoni Akene i Rina, mieli takie same bransoletki. Oj żeby tylko byli razem! Akene i Rin muszą być razem! I to nie tak że nie lubię Haru ale po prostu oni idealnie do siebie pasują!
-Odwróć się!-zaśmiałam się ściągając jedynie ramiączka stroju-Odsuń się ale to już!
-To ty się odsuń-uśmiechnął się tym swoim uśmiechem-Nie będę patrzył
-Kłamca!-wskazałam na niego oskarżycielsko-Zawsze tak mówisz!
-To idź do przebieralni!
-Gdzie jest?
-Tam-roześmiał się i wskazał mi kierunek, pokazałam mu język i wzięłam stertę ubrań ze sobą
Po ubraniu spodni i stanika, stwierdziłam że nie wzięłam bluzki. No tyle to już widział, choćby na plaży. Ale jak spróbuje komentować to niech lepiej ucieka. Wyszłam w różowym staniku i czarnych spodniach
-Akene!-zagwizdał a ja pokazałam mu środkowy palec-Ale z ciebie deska!
-Nie prawda!-schyliłam się po bluzkę na ziemi i zła cisnęłam nią na ławkę. Przeszłam przez nią górą i podeszłam do chłopaka. Zauważyłam że miał jedynie spodnie i jak ja był bez koszulki-Odwołaj to!
-Nie-ma-mo-wy na-le-śni-ku-przesylabizował schylając się bliżej mnie
Mierzyliśmy się spojrzeniami czekając który pęknie pierwszy. Jednak roześmialiśmy się w tym samym czasie. Odwróciłam się i chciałam iść po bluzkę kiedy do szatni wszedł jakiś chłopak. Niby mam stanik, no ale on nie widział mnie w bikini na plaży. Wiedziałam że nie jestem deską, Rin też. Chłopak stanął jak wryty patrząc na mnie, szybko jednak zjechał wzrokiem na biust, który starałam się zasłonić rękami. Rin kiedy to zauważył zasłonił mnie sobą, chwycił mnie za ramiona i przesunął bliżej ławki. Tamten chłopak wciąż mnie nie widział bo Rin zasłaniał mnie swoim ciałem. Założył na mnie bladoróżową bluzkę i wziął moją torbę na swoje ramię. Odwrócił mnie i wypchnął za ramiona. Byłam zszokowana i to chyba najbardziej w moim życiu. Moje policzki, ha, moja cała twarz była czerwona
-Ej nie martw się tym-pchnął mnie lekko biodrem kiedy szliśmy już ulicami miasta-Gdybyś widziałą jego minę, nieźle się chłopak podniecił!
-Taa-mruknęłam patrząc w z uniesioną brwią w geście sarkazmu
-Nie jesteś deską-powiedział nie patrząc na mnie a ja byłam pewna że jestem teraz czerwona aż do dekoltu-Słuchaj Akene, nie że ja mam coś do Haruki albo coś. Nie, to jest mój przyjaciel i chcę również jego szczęścia. Za to ty jesteś dla mnie ważna i nie chcę aby ktokolwiek cię skrzywdził
-Co cię tak nagle wzięło?-spytałam patrząc na niego, wiedziałam że mówił poważnie, użył mojego pełnego imienia
-Haruka kochał, kocha i będzie kochał tylko jedną rzecz-spojrzałam na niego pytająco-Wodę. I nie, nie rzartuje
Odprowadził mnie do domu i już miał iść, kiedy mój tata kazał mu wejść i niemal zaciągnął nas siłą do kuchni. Usiedliśmy na krzesłach przy stola a tata chodził w tę i z powrotem cały zestresowany
-Coś się stało?-pokiwał energicznie-Ale co?
-Mama jest w szpitalu-roześmiał się ironicznie-Ma zerwane więzadła w kolanie
-Co ona takiego robiła?-spytałam niepewnie
-Zrobiła szpagat tylko po to żeby wyciągnąć coś z pod szafki-Nie chciała się kłaść na ziemi
-I co teraz?
-Jadę do niej ale nie wrócimy na noc. Mama była wtedy na spotkaniu biznesowym w delegacji i po prostu zanim tam dojadę będzie ciemno-spojrzał na nas poważnie-Hisa jest w hotelu na kongresie, nie będzie jej jeszcze przez dwa dni
-Zostanę sama?-spojrzałam na niego nie pewnie, jeżeli powie że tak idę na noc do Gou
-Rin ja ci chłopie na prawdę ufam i wierzę że zajmiesz się Akene przez noc jeżeli możesz-otworzyłam szerzej oczy i byłam niemal pewna że otworzyłam buzie.-Pamiętajcie jednak że macie po siedemnaście lat a ja myślę że ani ty nie chcesz być ojcem ani Akene nie marzy się zostanie matką w tym młodym wieku. A jeżeli już tak bardzo chcecie, to chyba wiecie że musicie się zabezpieczać. Błagam zabezpieczajcie się dzieciaki, ja naprawdę nie chcę zostać teraz dziadkiem-on chyba nawet nie wiedział, że nigdy nie miałam chłopaka a Rin to mój najlepszy przyjaciel-Ale jeżeli zajdziesz w ciąży, to nie myśl że cie porzucę, o nie, zajmiemy się z mamą tobą i dzieckiem. Dobra ja idę, pamiętajcie moje słowa! Miłej nocy!
Kiedy usłyszałam trzask drzwi myślałam że spadnę z krzesła. Spojrzałam na Rina i nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać
-Co to miało być?
-Nie wiem-wzruszył lekko ramionami-Jestem głodny
-Idź do mnie, zrobię popcorn i kanapki-powiedziałam wstając wciąż jeszcze w szoku-Chcesz z szynką i serem
-Bez sera
Skinęłam i słyszałam jak wchodzi po schodach. Już po chwili szłam z dużym talerzem pełnym kanapek oraz miska ciepłego popcornu. Rin już coś grzebał przy moim laptopie. Kiedy weszłam spojrzał na mnie oskarżycielsko
-Co to ma być?!-odwrócił komputer do mnie i wskazał palcem na tapetę
-Hikari, Umeka i ja-spojrzałam na niego jak na idiotę
-No przecież widzę! Ja się pytam dlaczego nie ma ze mną?!
-Bo nie mam z tobą zdjęć fajnych-wzruszyłam ramionami-Na wszystkich robisz tą samą minę
I tym zdaniem rozpoczęłam prawdziwą sesję zdjęciową. trwała ona niemal do dwudziestej pierwszej. Oczywiście nie obyło się bez nowych zdjęć profilowych na Facebooku oraz nowej tapety na laptopie. Chłopak zaczął we mnie rzucać popcornem, który zaczęłam odbijać poduszką z którą się na niego po chwili rzuciłam. Chłopak uderzył się biodrem o biurko włączając radio i upadając z sykiem na ziemię. Współczułabym mu gdyby był moim przyjacielem, z tego że jest moim najlepszym przyjacielem zaczęłam zwijać się ze śmiechu. Mimo to pomogłam mu wstać i zaczęliśmy "tańczyć". Był to chyba najbardziej idiotyczny taniec na świecie, bardziej przypominający zabawy małp niż taniec. Kiedy się zmęczyliśmy przebraliśmy się w pidżamy Rin miał tu jakieś ciuchy, więc spał w spodniach dresowych i czarnej podkoszulce. Kiedy wyszłam z łazienki ubrana w koszulę nocną prawie do kolan on siedział na łóżku z laptopem na kolanach. Usiadłam mu między nogami i wzięłam laptop na moje nogi już z włączonym filmem. Byłam tak zmęczona, że w połowie filmu zasnęłam na klatce piersiowej Rina
wtorek, 22 grudnia 2015
Pff.
Kochani! Zapraszam serdecznie do wzięcia udziału w ANONIMOWEJ ankiecie. Dotyczy ona pary, którą chcę wykreować Akene+?=<3 Tu wy decydujecie! Już jedna osoba oddała swój głos, a niestety do końca ankiety zostało piętnaście godzin. Zapraszam!
~Hoshi
~Hoshi
8. Taka zwyczajna
Wszystko było już gotowe, razem z Aną miałyśmy proste zadanie. Wystarczyło zatrzymać chłopaków i Gou i zabrać ich na basen
-Oby wszystko wyszło dobrze-powiedziała Mana szturchając mnie łokciem-Ty jesteś tego pewna?
-Nie-roześmiałąm saię z jej miny-Ale co tam, wyjdzie w praniu
-Idą!-podskoczyła z nerwów-Jak zaczną się śmiać to zwalę wszystko na ciebie
-Jak będziesz urocza to nie będą się śmiać-prychnęłam-Ciężkie zadanie przed tobą
-Jesteś okrop~
-A wy czemu jeszcze sie nie przebieracie i gdzie są Noriko i Hitori?-spytała Kou a nasze policzki zapewne stały się czerwone
-Mamy dla was niespodziankę-próbowałam brzmieć naturalnie-Nie przebierajcie si jescze
-A tymczasem wchodźcie na basen-uśmiechnęła się Mana i poszłyśmy do damskiej szatni-Boże święty! Teraz najgorsza część tej całej szopki!
-Nie narzekaj i zawiąż mai ten fartuch-machnęłam na nią ręką-uporałam się ze strojem-Gotowa?
-Niestety-mruknęła a ja pociągnęłam ja za nadgarstek i poszłyśmy w stronę przejścia na basen-Nie, stój ja nie chcę!
-Teraz mam to gdzieś, pamiętaj masz być urocza-westchnęłam i wyszłyśmy na basen
Jak się okazało chłopaków jeszcze nie było, kamień spadł mi z serca. Podeszłyśmy do Noriko i Hitori, które były ubrane tak jak my, czyli żałośnie
-Hitori ja cię zatłukę-warknęła Mana-nawet nie wiesz jakie to krępujące
-Daj spokój sexy z ciebie służąca-puściła jej oko i wystawiła język-Czy tylko ja czuję się w tym dobrze?
-Tak!-krzyknęłyśmy we trzy próbując wydłużyć dla nas za krótkie sukienki
Hitori podeszła do drzwi z których mieli wyjść chłopaki, było już ich słychać. Wyprostowałyśmy się i splotłyśmy dłonie z przodu. Stoliki, krzesła i taca z jedzeniem były przygotowane. Chyba zadbałyśmy o wszystko
-Zapraszam panów i panią do stolika-powiedziała z uroczym uśmieszkiem Tori i poprowadziła ich do stolików przed nami
Wypuściłam powietrze i podeszłam z kartą do stolika przy którym siedział Haru i Mako. Uśmiechnęłam się ślicznie i podałam im karty
-Będą panowie zamawiali teraz czy chcą się jeszcze panowie zastanowić-błagałam aby nie wyglądać jak burak-Dzisiaj polecamy omusubi, natto, domowe ramen oraz na deser anmitsu
-A co z makrelą?-spytał sie Haru jakby ktoś mu ukradł pieniądze
-Dzisiaj nie podajemy-przechyliłam głowę na bok i uśmiechnęłam się z przymrużonymi oczami-Czy coś dla panów będzie?
-Dla mnie niech będzie ramen i natto a na deser anmitsu-powiedział z uśmiechem Makoto
-A dla pana?-zwróciłam się kończąc notować do Haru
-Makrela
-Nie podajemy dzisiaj makreli-zaczynałam się denerwować-Chciałbny pan zamówić coś innego? Polecam gorąco natto
-Poproszę jednak makrele
-Nie mamy makreli-zaczynałam się złościć
-Ja poproszę makrele
Westchnęłam głęboko ale wciąż się uśmiechałam, tylko że sztucznie
-Będzie coś do picia?
-Ja poproszę zieloną herbatę-Mako był normalny
-Do tej makreli to ja chcę wodę z lodem i sokiem wiśniowym
-W takim razie dla pana to natto i anmitsu oraz woda z lodem i sokiem wiśniowym, dziękujemy za zamówienie
skłoniłam się i podeszłam do dwupoziomowej tacy z danymi potrawami. Na tacę nałożyłam najpierw napoje i usiłując nie wywalić tego doszłam do stolika. Później wróciłam mijając Manę z pełną tacą jedzenia dla Nagisy. Zaśmiałam się cicho z niej. I zaczęłam nakładać resztę potraw, na koniec wzięłam desery i o mało co nie potknęłam się o własne nogi. Haruka posłał mi niezadowolone spojrzenie ale zjadł co mu dałam. Przynajmniej tyle dobrego. Stanęłam koło Hitori, która skończyła obsługiwać Reia oraz koło Noriko, która obsłużyła już Gou. Poczekałyśmy na Manę a kiedy i ona stanęła koło mnie ukłoniłyśmy się równo
-Przepraszamy za problemy!-krzyknęłyśmy razem i w jednym tempie po chwili podniosłyśmy się w górę
-Zachowałyśmy się jak dzieci, ale obiecujemy zmianę!-przyrzekłam
-Na lepsze oczywiście!-dodała Hitori
-Mogłybyśmy teraz odprawić rytuały?-Kou z pełną buzią skinęła głową Manie
Pokłoniłyśmy się jeszcze i poszłyśmy do szatni, szłam na końcu. Kiedy byłyśmy na korytarzu mocno zakręciło mi się w głowie. Oparłam się dłonią ściany, ale to nie wystarczyło, moje nogi były zbyt słabe. Poleciałam całym ramieniem na ścianę
-Akene!-krzyknęła Mana i podbiegła do mnie. Złapała mnie pod łokciem i postawiła do pionu-Akene co ci?!
-Tylko zakręciło mi się w głowie, już jest w porządku-uśmiechnęłam się stając o własnych siłach-Za szybko weszłam i ciśnienie mi nagle spadło. Nie martwcie się mną
-Łatwo ci mówić głuptasie-westchnęła Mana i oparła ręce na biodra-Niech ci będzie, idziemy się przebrać
Posłałam je uśmiech a ona ruszyła przodem. Cieszyłam się że nie widziała jak idę opierając się ściany, na prawdę źle się czułam. Ubrałam na siebie białą sukienkę, a na włosy założyłam wianek z niebieskich kwiatów. Mana miała blado różowe, Hitori fioletowe a Noriko pomarańczowe. Poszłyśmy znowu na basen i stanęłyśmy przy brzegu. Chwyciłyśmy się za dłonie i zamknęłyśmy oczy
-Szczęście-szepnęła Hitori
-Zrozumienie-powiedziała cichutko Ana
Chwilę myślałam czego tak naprawdę oczekuje. Pomyślałam o tacie, Hisie, Rinie, Kou, Haruce i reszcie chłopaków. Pomyślałam o szkole i zawodach
-Wolność-błagałam
-Siła-powiedziała do siebie Noriko
Otworzyłyśmy oczy i równo wzbiłyśmy się w górę. Zgięłam nogi w kolanach i dałam je do tyłu przez co wzbiłam sie wyżej
-Free!-krzyknęłyśmy razem ze śmiechem po czym wpadłyśmy do basenu
Zimna woda otuliła mnie jednak ja wciąż nie poczułam szybszego bicia serca tak jak powinnam. Dziewczyny puściły moce ręce i czułam jak jako jedyna zostaje pod powierzchnią, wypuściłam powietrze przez co przed oczami zobaczyłam bąble razem z nimi uniosłam się na powierzchnię i położyłam na wodzie na plecach. Dryfowałam. Starałam się nie myśleć o niczym, jednak miałam tak dużo na głowie, że spięłam się jeszcze bardziej.Wyszłam z wody, a mokre włosy przykleiły mi się do twarzy i pleców. Wianek się przekrzywił jednaki nie miałam w planach poprawienie go. Usiadłam na ziemi i objęłam kolana rękami. Było mi zimno
Weszłam do klasy i od razu we mnie wgapiła wzrok damska część klasowej społeczności.
Zarz zaczęła ona szeptać coś sobie, pewnie mnie obgadując. Odłożyłam torbę i poszłam do łazienki. przemyłam sobie twarz i spojrzałam w lustro. Byłam taka zwyczajna, przeciętna, tak łatwo było mnie zgubić w tłumie. Mane, Noriko, Hitori nie ale mnie tak. Seki, Eiko, Sui, Hisa, Omitsu, Eriko, Kiyo, Miki, Kazumi, Umeka. One wszystkie były inne, odbiegały od reszty. A ja? Ja byłam taka sama jak każda inna dziewczyna w klasie. Ciemne włosy, ciemne oczy, średni wzrost i ładna talia. Nic mnie nie wyróżniało. To było naprawdę przytłaczające. Nawet mój sposób ubierania był identyczny, jakbym była kolejną kopią. Nawet mój charakter był zwykły, nie byłam nikim wybitnym. Nikim szczególnym. To Sui powinna mieć Haru, ona jest inna. Łatwo ją zapamiętać, ja byłam po prostu kolejną twarzą w albumie. Rin powinien przyjaźnić się z kimś bardziej rozpoznawalnym, kimś innym. Drzwi łazienki zaskrzypiały a do środka weszły trzy dziewczyny, takie jak ja. Ciemne długie włosy i ciemne oczy, były średniego wzrostu i miały ładną talie. Zaśmiały się kiedy mnie zobaczyły
-Czy to nie nasza pływaczka?-miała wyższy głos niż ja, ale wciąż melodyjny-Jak tam się żyje w cieniu siostry?
Nie odpowiedziałam jej, nie zmieniłam mimiki twarzy. I tak wyglądałabym jak one. Tylko...Skąd wiedzą? Podeszła do mnie, ta trochę wyższa ode mnie, która wcześniej mówiła. Nie wiedziałam kto to, one mnie znały. Chwyciła mnie za bluzkę i syknęła w twarz
-No co? Zabrakło języka w gębie?!-nie pluła jak mówiła, to był chyba plus jej zwyczajności-A może prawda boli?
Nic nie powiedziałam, nie poruszyło mnie to nawet. Często mi dokuczano, jak byłam dzieckiem dużo częściej. W końcu byłam brzydsza, dużo grubsza i miałam aparat na zęby. Pchnęła mne mocno do tyłu. Udało mi się przejść do tyłu pare kroków, jednak nie złapałam równowagi i upadłam na tyłek. One roześmiały się głośno
-Nie dość że gówno warta to jeszcze niezdarna-skomentowała to najwyższa z nich, była ładna
-I co? Dalej będziesz milczeć?!-zdenerwowała się ta poprzednia. Nie było opcji żebym przypomniała sobie je imię o ile nawet je znałam-Powiec coś w końcu śmieciu!
Kopnęła mnie mocno w brzuch. Upadłam na plecy i zatrzymałam się przed samą ścianę. Naprawdę mnie bolało, jednak wciąż nie zamierzałam nic mówić. Po co? I tak mnie poniżą i skopią. Wolę mieć swoją dumę i nie odzywać się do nich. Ta która w ogóle jeszcze nic nie powiedziała wyminęła resztę i podeszła do mnie. Schyliła się i chwyciła mnie za kołnierz, była wściekła. Przyciągnełą moją twarz do jej i zaczęła na mnie krzyczeć
-Czemu wciąż milczysz?! Czemu się nie bronisz?!-nie mogła się z tym pogodzić-Czemu myślisz że jesteś czymś więcej niż nic nie wartym śmieciem?! Jesteś gówno warta!
-Morda dziwko!-puściła mnie i upadłam na podłogę. Nie miałam siły wstać, widziałam tylko wściekłą Noriko, Manę i Tori. Jednak to Nori krzyczała-To dziwne że takie coś jak ty może ją pouczać!
-Nawet gówna nie jesteś warta!-krzyknęła Mana zaciskając zęby, po raz pierwszy widziałam ją tak wściekłą-Myślisz że jesteś lepsza?! Nie nie jesteś!
-Przyznaj że obrażasz ją bo masz świadomość, że Akene ktoś się interesuje a tobą nie!-powiedziała Tori tak zła jak nigdy-Masz świadomość że Akene jest lepsza niż ty i te twoje żałosne koleżanki!
-Zamknąć japy! Takie ścierwa jak wy nie będziecie nas poniżać-krzyknęła ta, która mnie kopnęła-Czarny rycerz się znalazł! Dziecko i tleniona blondynka z sianem zamiast mózgu!
Teraz obudziły we mnie jakieś emocje, była to złość i nieogarniona wściekłość. Zacisnęłam zęby i pięść. Oparłam się na łokciach a włosy zakrywały moją twarz
-Dlaczego?-podniosłam się powoli-Dlaczego obrażacie moje przyjaciółki skoro są więcej warte niż wy?! To że zauważyłaś moją przeciętność, brawo. Ale one są inne...nie są takie jak ty...jak my! To że myślisz że jesteś od nich lepsza a nie jesteś to już problem twojego wygórowanego ego!-pchnęłam ją i upadła na podłogę. Nie zatrzymałam się przez co ona musiała i szybko wstać i iść do tyłu-Obrażasz właśnie mistrzynie krajowe! Ty na mądrą mi nie wyglądasz, na sportowca tym bardziej. Założę się że twoi rodzice też to zauważyli i próbowali ci wmówić na siłę że jesteś jakaś ładna. Ale nie, nie jesteś. Więc teraz bierz tą swoją grubą dupę i koleżanki i spierdalać mi stąd! Chyba że mi wytłumaczysz dlaczego?!
Ona jednak szybko opuściła łazienkę, a jej koleżanki razem z nią. Okropnie się czułam brzuch bolał mnie potwornie i w głowie mi się znowu kręciło. Zachwiałam się a przed upadkiem znowu uchroniła mnie Mana. Syknęłam i złapałam się za brzuch. Blondynka przerzuciła mi moje ramię przez swoją szyję i złapała mnie ręką w pasie
-Dziękuje-powiedziałam cicho-Nie musiałyście
-Ty nie musiałaś nas bronić-skinęła Mana Hitori-Ale im nagadałaś!
-Dzielna byłaś-uśmiechnęła się Noriko-Wiesz że przed łazienką jest chyba cała nasza klasa?
-Wywołałaś niezłe zamieszanie-pokiwała sobie blondynka-Tak się martwiłyśmy, o Boże! Ledwo powstrzymałyśmy Nanase przed wejściem tutaj!
-A co on by zrobił?-zaśmiała się Noriko-Bez urazy ale wygląda na mięczaka
One się roześmiały a je jedynie się lekko uśmiechnęłam. Każdy ruch sprawiał mi ogromny ból, nie wiem czy gdziekolwiek by,m się ruszyła gdyby nie pomoc Many. Wyszłyśmy na korytarz i nie mal od razu mój wzrok spotkał się z niebieskimi tęczówkami. Były zmartwione i tak jakby na coś czekały. Kiedy mnie zobaczyły wyglądały jakby sprawiłam im ulgę. Hareuka naprawdę wyglądał na zmartwionego. Spojrzałam na resztę i wiedziałam że jeżeli się nie wyprostuje i uśmiechnę Nagisa zasypie mnie lawiną pytań z pod której nigdy się nie uwolnię. Mimo bólu zrobiłam jednak to. Wzięłam rękę z ramienia Many i wyprostowałam się. Uśmiechnęłam się mrużąc oczy i pokazałam im kciuka w górę. Kiedy otworzyłam oczy powstrzymywałam się żeby nie dać lecieć łzom
-Akene!-krzyknął blondyn i doskoczył do mnie-Nic ci nie jest?
-Jest w porządku-zapewniłam z uśmiechem-Nie przejmuj się mną, powinienieś powtarzać teraz na sprawdzian z matemetyki
-Nie wywracaj kot ogonem!-krzyknął-Od czego są poprawki?
-Nagisa na pewno, nic mi nie jest widzisz?-dla pewności obróciłam się na jednej nodze jak baletnica-Idź się uczyć, bo twoi rodzice będą źli
On naburmuszony poszedł razem z Reim, który miał mu wytłumaczyć temat. Makoto złapał mnie za ramiona i spojrzał głęboko w oczy. Spojrzałam szybko na boki, było to dość niezręczne. Jednak odpuscił i się cofnął
-Albo jesteś genialną aktorką albo nic ci nie jest-westchnął-Wszystko wyjdzie na treningu
-Nic mi nie jeszt już ci mówiłam-machnęłam na niego ręką. Zadzwonił dzwonek a on Tori, Mana I Noriko szybko pobiegły na lekcję wychowania fizycznego. Na korytarzu zostałam tylko ja i Haru. Patrzał na mnie jakby chciał prześwietlić moją duszę i sprawdzić czy rzeczywiście mówię prawdę
-Słyszałam że chciałeś tam wejść-zaczęłam a on dalej śledził mnie czujnie wzrokiem-Jednak co byś później zrobił Haru? Pobiłbyś je? Zaczął wyzywać tak jak one mnie? To by ci zepsuło reputacje
-Nie dbam o reputacje-powiedział podchodząc bliżej-Kiedy tylko dowiedziałem się od Nagisy że jest bójka w łazience nie bardzo mnie to obchodziło. A potem wpadł Rei i powiedział że to ty się tam bijesz, od razu tam pobiegłem. Nie myślałem, byłem wstanie tam wpaść i choćby je zabić, Akene. Nawet jeżeli bym je uderzył nie dbałbym o moją reputację, dbałbym o ciebie Akene
-Haru-szepnęłam byłam pod wrażeniem. Moje serce wariowało a obolały żołądek zacisnął się w supeł. Czułam motylki i byłam pewna że się rumienię, co najgorsze, Haru mówił to poważnie. Szybko przytulił mnie, zrobił to tak nagle że byłam pewna że cicho westchnęłam. Dopiero kiedy ogarnęłam się odwzajemniłam uścisk. Nie wiedziałem co powiedzieć byłam zbyt zakłopotana żeby wypuścić coś poza "Haru". A powtórzyłam to później co najmniej trzy razy. Po prostu on doprowadzał mnie do takiego stanu, pomyślałam nawet że to jest niebezpieczne. Po przecież kiedyś myśląc o nim mogę wpaść po pędzący samochód i umrzeć z "Haru" na ustach. W sumie to nie byłoby to takie znowu najgorsze
Nagisa chciał rewanżu z Akene, w szatni mówiłem mu że to nie najlepszy pomysł ale zapewniał że Akene nic nie jest. Nie byłem co do tego przekonany i spodziewałem się najgorszego. Jednak wszyscy uparcie naciskali że gdyby jej coś było to by powiedziała. Wyszliśmy na basen a Gou powiedziała że później sobie porozmawia z Akene w cztery oczy. I co gorsza, mimo że jest je młodszą przyjaciółką wyglądała naprawdę przerażająco
-Ake-chan popłyń ze mną żabą!-krzyknął Nagisa wskazując szatynkę-Tym razem wygram!
Akene nie była chyba tego pewna ale po chwili zaśmiała się i niedbale zawiązała włosy w kucyka
-Niech będzie!-odparła i wskoczyła na słupek. Zachwiała się jednak utrzymała równowagę-Boże ślisko!
Roześmiali się wszyscy, jednak wiedziałem że słupki były idealnie suche. Przecież nikt na nich jeszcze nie stawał. Zajęli pozycję i naprawdę miło było patrzeć na wypięty w górę tyłek Akene, który wyglądał zachęcająco. Boże o czym ja myślę! Gou dała ostatni sygnał i Nagisa mocno wybił się w górę i gładko wszedł do wody. Natomiast Akene po prostu gładko wpadła
-Ej-zaczęła zmartwiona Hitori-Wiem że Ake lubi dalekie wypłynięcia, ale nie uważacie że to przesada? Gdzie ona jest?
Rzeczywiście Nagisa już wypłynął i brnął do przodu a Akene po prostu nie było. Nie czekając na niczyją reakcję albo teorie, że chciała pobić swój rekord pod wodą ruszyłem w stronę toru. Rzuciłem na ziemie czepek i okular i nie wchodząc na słupek wskoczyłem. Po tym jak bąbelki powietrza opadły zobaczyłem Akene. Okulary i czepek leżały koło niej a ona sama przylegała plecami do dna. Miała zamknięte oczy a z jej ust nie wychodziły bąbelki powietrza. Podpłynąłem do niej jak najszybciej i wziąłem ja na ręce. Wpiłem się w jej usta i oddałem zapas mojego powietrza. Zrobiłem to ponownie i nie widząc reakcji odbiłem się od dna i wypłynąłem z nią na powierzchnię
-Akene!-krzyknęła zrozpaczona Mana widząc jak wyciągam nieprzytomne ciało z basenu
Gou była jedynie trzeźwo myśląca i nie sparaliżowana strachem. Pobiegła do swojego biura żeby zadzwonić na pogotowie. Nie wiedziałem co mam teraz zrobić, patrzyłem w jej spokojną twarz kiedy olśniło mnie że ona nie miała przez pewien czas powietrza. Odchyliłem jej głowę do tyłu i zatkałem jej nos. Wziąłem wdech i ponownie wpiłem się w jej usta, jednak zamiast ją pocałować oddałem jej oddech zrobiłem to jeszcze dwa razy. Później Akene usiadła gwałtownie i wykaszlała wodę, która zatrzymała się w jej płucach
-Dobra robota-poczułem na ramieniu dłoń mężczyzny który mnie lekko odsunął do tyłu
Drugi narzucił na szatynkę czerwony koc, przestała drżeć z zimna. Pomogli jej wstać jednak ona się zachwiała i upadła w jego ramiona. Mimo że wciąż ją trzymał i Ake nie miała szans się przewrócić to od razu podszedłem krok bliżej i wystawiłem ręce żeby ją tylko złapać. Ratownik tylko posłał mi krzywe spojrzenie, nie wiem czemu
-Wszystko w porządku?-spytał nie zwracając już na mnie większej uwagi-Ledwo stoisz
-Tak, tak-zapewniła zbywając jednak kiedy próbowała się wyprostować syknęła i zgięła się niemal w pół-Jednak nie
-Rano prawie w szatni zemdlałaś! Ledwo cię w tedy złapałam!-krzyknęła blondynka podchodząc bliżej-Później w łazience też, beze mnie tu byś tam dalej leżała
-Dobra, zabieramy cię do szpitala-powiedział ten milszy ratownik-Gdzie jest wasz jakiś opiekun?
Makoto pobiegł najszybciej jak się dało po panią Akamate. Po chwili przybiegła na swoich obcasikach i podeszła zmartwiona do karetki
-Pojedzie pani z nami-powiedział i wniósł wciąż otuloną Akene w koc do karetki
-To nie było konieczne-mruknęła szatynka ale zbył ją ślicznym uśmiechem. Był przystojny i młody. Miał może 22 lata, nie więcej. Byłem o niego zazdrosny w cholerę. Odjechali na sygnale, chociaż i to nie było potrzebne
-Przekładamy ten trening-powiedziała szybko Gou i ruszyła się ptzebrać
Jak najszybciej pobiegłem do szpitala, na szczęście nie był daleko i 10 minut biegu w zupełności wystarczyło. Widziałem przed salą Goutała tam i patrzyła przez szybkę w drzwiach na kogoś w środku
-Kou-podszedłem do niej-Jak cię tu wpuścili
-Powiedziałam że jestem jej siostrą-wzruszyła ramionami-A ciebie?
-Chłopakiem
Ona skinęła i odsunęła się od drzwi, z nich wyszedł starszy mężczyzna z siwymi włosami. Otworzyła nam drzwi do sali i weszliśmy tam w trójkę. Stanęliśmy przy ostatnim łóżku przy oknie i zobaczyłem Akene z mokrymi włosami w szpitalnej pidżamie, uśmiechnęła się lekko
-Pani siostra i pana dziewczyna-spojrzała na mnie dziwnie ale puściłem jej oczko-Zasłabła przez złą dietę. Okazało się że po przejściu do innego klubu pływackiego zmieniła swoją dietę i jej organizm się jeszcze nie przyzwyczaił. Ma jeszcze obity żołądek przez tą bójkę-po czym zwrócił się do mnie-Niech pan lepiej uważa na swoją dziewczynę, jednak uratował je pan życie. A teraz do widzenia
-A kiedy będzie mogła wyjść?-spytała Kou-No i co z pływaniem?
-Za parę godzin dostanie wypis i niech ma odpoczynek do końca tygodnia
Gou wyszła zadzwonić do reszty że jest wszystko w porządku a ja zostałem z nią w sali. usiadłem na krześle po jej lewej stronie i westchnąłem
-Niezłego stracha nam napędziłaś-zacząłem bawić się jej palcami by po chwili spleść nasze dłonie-Czemu nie powiedziałaś nic o tym brzuchu?
-Bo Nagisa nie dałby mi żyć-uśmiechnęła się patrząc w moje oczy-Dziękuje Haru
-Dla ciebie wszystko-gładziłem kciukiem jej zewnętrzną część dłoni-Cieszę się że nic ci nie jest
-Lekarz powiedział że gdyby nie ty to mogłabym teraz leżeć w kostnicy-mina mi zrzedła i wyobraziłem siebie gadającego z ciałem w lodówce
Nie myśląc nad tym co robię, zamknąłem ja w swoich ramionach, wcisnąłem twarz w jej włosy i wciągnąłem się zapachem chloru. Naprawdę się cieszyłem, że jednak wskoczyłem do tej wody i ją wyciągnąłem. Zacząłem zastanawiać się co by było gdyby Akene jednak umarła. Czy bym płakał? Czy bym tęsknił? A może był bym z Maną lubSui? No właśnie Sui...Od paru dni nie daje mi spokoju i ciągle do mnie pisze na portalach społecznościowych
-Sui się mnie uczepiła-westchnąłem opierając swoje czoło o jej-Nie rozumiem tej dziewczyny. W ogóle nie rozumiem dużo rzeczy
-Powiedz mi, może ci pomogę-szepnęła, tak było łatwiej
-Nie rozumiem tej waszej sytuacji z Hitori, Maną i Noriko-zacząłem i słyszałem jak dziewczyna wstrzymuje powietrze-Ake oddech
-To zaczęło się w pierwszej klasie-zaczęła z trudem po chwili-To wszystko było takie nowe i ekscytujące, cieszyłam się i jednocześnie bałam. Kiedy mieliśmy chwilę żeby się pobawić i poznać zauważyłam Mane, była bardziej bezradna i przestraszona ode mnie. Podeszłam do niej i po chwili doszła do nas Noriko. Kiedy ja dopiero powiedziałam: "Cześć", ona jakby znała nas od zawsze zawiesiła się na naszych szyjach i od tamtej pory byłyśmy nierozłączne. One były dla mnie tak inne i tak niezwykłe, że sprawiały że chciałam być jak one wciąż pozostając sobą. Tak nam wyszło że wszystkie nie pływałyśmy tak jak chciałyśmy. Noriko była nieustannie zmuszana do pływania dwoma stylami, nikt nie była zadowolony z Many a moją historię już znasz. W sumie zaczęłam pływać dzięki Manie, powiedziała że chcę żebym spróbowała bo widzi we mnie talent. Pływałam wtedy tylko delfinem i grzbietem, pamiętasz-skinąłem z zamkniętymi oczami-Pływałam wtedy bo czułam że mimo że nie byłam w tym dobra, chciałam to robić bo to sprawiało mi radość. Rodzice posłali naszą trójkę na testy do szkoły w Australii. Popłynęłam delfinem i byłam ostatnia, to wtedy poznałyśmy Hitori. Była bardzo urocza przez co jakimś cudem zdobyła względy u Noriko. Postanowili zrobić próbną sztafetę. Noriko, Mana, Hitori i ja. W drugiej była Sui, Eiko i Seki oraz jeszcze jedna dziewczynka. Jednak ona postanowiła się wycofać przez co mieli jedno miejsce puste. Spytali czy któraś z nas nie chciałaby popłynąć razem z nimi. Zgodziłam się. Myślę że tej decyzji Mana mi nigdy nie wybaczyła. Nie miały żabkarki więc przymusem popłynęłam. I dzięki mnie nasza sztafeta wygrała, było to dziwne. Tylko dzięki żabie dostałam się do tej szkoły
-A co było później w szatni?-spytałem wciąż głaszcząc jej dłoń
-Tata mnie okrzyczał i od tamtej pory nic pod tym względem się nie zmieniło. Byłam na siebie taka zła kiedy weszłam do tej szatni, była tam Mana która czekała na mnie. Powiedziała wtedy ze łzami w oczach: "Jeżeli nie mogę pływać z tobą to nie chcę pływać w ogóle". Odpowiedziałam jej: "Będziemy pływały razem, ale od teraz w tych samych seriach i na osobnych torach. Będziemy rywalkami". Krzyknęła że nie chce pływać w ten sposób, a ja ciągle powtarzałam że znalazłam moje przeznaczenie i od teraz tak chcę pływać. Kiedy już się rozpłakała szepnęła: "Ja nie chcę pływać bez ciebie Kene" a ja jej krzyknęłam "Chcę tak pływać, to jest moje pływanie. Chcę zmierzyć się z tobą i wygrać. Udowodnij że zależy ci i ścigaj się ze mną!". Pojechałyśmy do Australii i jako sekcja żabkarzy mieszkałyśmy razem w pokoju. Mana, Noriko, jakaś dziewczyna i ja. Pozwoliłam żeby zmieniono nam pokój i wymieszano z innymi sekcjami. Trafiłam do Eiko, Sui i Seki. Od tamtej pory tylko kłóciłam się z Maną i Noriko. Później wykupiła mnie pani Mazuke, trafiłam cudem do Kawagishi a właściwie tutaj. Mana mi dokuczała, przezywała, wyzywała i poniżała a to wszystko było moją winą. Ona tak bardzo chciała wtedy ze mną pływać, to chyba była moja kara. Odrzuciłyśmy Hitori a ona zemściła się wstępując do Sekigawy. No i tak to było...Teraz ty też znasz prawdę
-Byłaś dzielna-powiedziałem kładąc dłoń na jej wilgotnych włosach-Byłaś bardzo dzielna. W nagrodę zabieram cię na festiwal dzisiaj wieczorem, zgoda?
Ona skinęła i wtuliła się w moje ramię. Serce waliło mi jak młot i byłem pewny że zaraz wyskoczy z piersi. Akene była taka drobna w porównaniu do mnie, taka krucha i delikatna. Prawie jak porcelana lalka, piękna ale wystarczy jeden niewłaściwy ruch a rozbijesz ją na tysiące małych kawałeczków. Ake była bardzo piękna, ale czy zasłużyłem na nią?
-Oby wszystko wyszło dobrze-powiedziała Mana szturchając mnie łokciem-Ty jesteś tego pewna?
-Nie-roześmiałąm saię z jej miny-Ale co tam, wyjdzie w praniu
-Idą!-podskoczyła z nerwów-Jak zaczną się śmiać to zwalę wszystko na ciebie
-Jak będziesz urocza to nie będą się śmiać-prychnęłam-Ciężkie zadanie przed tobą
-Jesteś okrop~
-A wy czemu jeszcze sie nie przebieracie i gdzie są Noriko i Hitori?-spytała Kou a nasze policzki zapewne stały się czerwone
-Mamy dla was niespodziankę-próbowałam brzmieć naturalnie-Nie przebierajcie si jescze
-A tymczasem wchodźcie na basen-uśmiechnęła się Mana i poszłyśmy do damskiej szatni-Boże święty! Teraz najgorsza część tej całej szopki!
-Nie narzekaj i zawiąż mai ten fartuch-machnęłam na nią ręką-uporałam się ze strojem-Gotowa?
-Niestety-mruknęła a ja pociągnęłam ja za nadgarstek i poszłyśmy w stronę przejścia na basen-Nie, stój ja nie chcę!
-Teraz mam to gdzieś, pamiętaj masz być urocza-westchnęłam i wyszłyśmy na basen
Jak się okazało chłopaków jeszcze nie było, kamień spadł mi z serca. Podeszłyśmy do Noriko i Hitori, które były ubrane tak jak my, czyli żałośnie
-Hitori ja cię zatłukę-warknęła Mana-nawet nie wiesz jakie to krępujące
-Daj spokój sexy z ciebie służąca-puściła jej oko i wystawiła język-Czy tylko ja czuję się w tym dobrze?
-Tak!-krzyknęłyśmy we trzy próbując wydłużyć dla nas za krótkie sukienki
Hitori podeszła do drzwi z których mieli wyjść chłopaki, było już ich słychać. Wyprostowałyśmy się i splotłyśmy dłonie z przodu. Stoliki, krzesła i taca z jedzeniem były przygotowane. Chyba zadbałyśmy o wszystko
-Zapraszam panów i panią do stolika-powiedziała z uroczym uśmieszkiem Tori i poprowadziła ich do stolików przed nami
Wypuściłam powietrze i podeszłam z kartą do stolika przy którym siedział Haru i Mako. Uśmiechnęłam się ślicznie i podałam im karty
-Będą panowie zamawiali teraz czy chcą się jeszcze panowie zastanowić-błagałam aby nie wyglądać jak burak-Dzisiaj polecamy omusubi, natto, domowe ramen oraz na deser anmitsu
-A co z makrelą?-spytał sie Haru jakby ktoś mu ukradł pieniądze
-Dzisiaj nie podajemy-przechyliłam głowę na bok i uśmiechnęłam się z przymrużonymi oczami-Czy coś dla panów będzie?
-Dla mnie niech będzie ramen i natto a na deser anmitsu-powiedział z uśmiechem Makoto
-A dla pana?-zwróciłam się kończąc notować do Haru
-Makrela
-Nie podajemy dzisiaj makreli-zaczynałam się denerwować-Chciałbny pan zamówić coś innego? Polecam gorąco natto
-Poproszę jednak makrele
-Nie mamy makreli-zaczynałam się złościć
-Ja poproszę makrele
Westchnęłam głęboko ale wciąż się uśmiechałam, tylko że sztucznie
-Będzie coś do picia?
-Ja poproszę zieloną herbatę-Mako był normalny
-Do tej makreli to ja chcę wodę z lodem i sokiem wiśniowym
-W takim razie dla pana to natto i anmitsu oraz woda z lodem i sokiem wiśniowym, dziękujemy za zamówienie
skłoniłam się i podeszłam do dwupoziomowej tacy z danymi potrawami. Na tacę nałożyłam najpierw napoje i usiłując nie wywalić tego doszłam do stolika. Później wróciłam mijając Manę z pełną tacą jedzenia dla Nagisy. Zaśmiałam się cicho z niej. I zaczęłam nakładać resztę potraw, na koniec wzięłam desery i o mało co nie potknęłam się o własne nogi. Haruka posłał mi niezadowolone spojrzenie ale zjadł co mu dałam. Przynajmniej tyle dobrego. Stanęłam koło Hitori, która skończyła obsługiwać Reia oraz koło Noriko, która obsłużyła już Gou. Poczekałyśmy na Manę a kiedy i ona stanęła koło mnie ukłoniłyśmy się równo
-Przepraszamy za problemy!-krzyknęłyśmy razem i w jednym tempie po chwili podniosłyśmy się w górę
-Zachowałyśmy się jak dzieci, ale obiecujemy zmianę!-przyrzekłam
-Na lepsze oczywiście!-dodała Hitori
-Mogłybyśmy teraz odprawić rytuały?-Kou z pełną buzią skinęła głową Manie
Pokłoniłyśmy się jeszcze i poszłyśmy do szatni, szłam na końcu. Kiedy byłyśmy na korytarzu mocno zakręciło mi się w głowie. Oparłam się dłonią ściany, ale to nie wystarczyło, moje nogi były zbyt słabe. Poleciałam całym ramieniem na ścianę
-Akene!-krzyknęła Mana i podbiegła do mnie. Złapała mnie pod łokciem i postawiła do pionu-Akene co ci?!
-Tylko zakręciło mi się w głowie, już jest w porządku-uśmiechnęłam się stając o własnych siłach-Za szybko weszłam i ciśnienie mi nagle spadło. Nie martwcie się mną
-Łatwo ci mówić głuptasie-westchnęła Mana i oparła ręce na biodra-Niech ci będzie, idziemy się przebrać
Posłałam je uśmiech a ona ruszyła przodem. Cieszyłam się że nie widziała jak idę opierając się ściany, na prawdę źle się czułam. Ubrałam na siebie białą sukienkę, a na włosy założyłam wianek z niebieskich kwiatów. Mana miała blado różowe, Hitori fioletowe a Noriko pomarańczowe. Poszłyśmy znowu na basen i stanęłyśmy przy brzegu. Chwyciłyśmy się za dłonie i zamknęłyśmy oczy
-Szczęście-szepnęła Hitori
-Zrozumienie-powiedziała cichutko Ana
Chwilę myślałam czego tak naprawdę oczekuje. Pomyślałam o tacie, Hisie, Rinie, Kou, Haruce i reszcie chłopaków. Pomyślałam o szkole i zawodach
-Wolność-błagałam
-Siła-powiedziała do siebie Noriko
Otworzyłyśmy oczy i równo wzbiłyśmy się w górę. Zgięłam nogi w kolanach i dałam je do tyłu przez co wzbiłam sie wyżej
-Free!-krzyknęłyśmy razem ze śmiechem po czym wpadłyśmy do basenu
Zimna woda otuliła mnie jednak ja wciąż nie poczułam szybszego bicia serca tak jak powinnam. Dziewczyny puściły moce ręce i czułam jak jako jedyna zostaje pod powierzchnią, wypuściłam powietrze przez co przed oczami zobaczyłam bąble razem z nimi uniosłam się na powierzchnię i położyłam na wodzie na plecach. Dryfowałam. Starałam się nie myśleć o niczym, jednak miałam tak dużo na głowie, że spięłam się jeszcze bardziej.Wyszłam z wody, a mokre włosy przykleiły mi się do twarzy i pleców. Wianek się przekrzywił jednaki nie miałam w planach poprawienie go. Usiadłam na ziemi i objęłam kolana rękami. Było mi zimno
Weszłam do klasy i od razu we mnie wgapiła wzrok damska część klasowej społeczności.
Zarz zaczęła ona szeptać coś sobie, pewnie mnie obgadując. Odłożyłam torbę i poszłam do łazienki. przemyłam sobie twarz i spojrzałam w lustro. Byłam taka zwyczajna, przeciętna, tak łatwo było mnie zgubić w tłumie. Mane, Noriko, Hitori nie ale mnie tak. Seki, Eiko, Sui, Hisa, Omitsu, Eriko, Kiyo, Miki, Kazumi, Umeka. One wszystkie były inne, odbiegały od reszty. A ja? Ja byłam taka sama jak każda inna dziewczyna w klasie. Ciemne włosy, ciemne oczy, średni wzrost i ładna talia. Nic mnie nie wyróżniało. To było naprawdę przytłaczające. Nawet mój sposób ubierania był identyczny, jakbym była kolejną kopią. Nawet mój charakter był zwykły, nie byłam nikim wybitnym. Nikim szczególnym. To Sui powinna mieć Haru, ona jest inna. Łatwo ją zapamiętać, ja byłam po prostu kolejną twarzą w albumie. Rin powinien przyjaźnić się z kimś bardziej rozpoznawalnym, kimś innym. Drzwi łazienki zaskrzypiały a do środka weszły trzy dziewczyny, takie jak ja. Ciemne długie włosy i ciemne oczy, były średniego wzrostu i miały ładną talie. Zaśmiały się kiedy mnie zobaczyły
-Czy to nie nasza pływaczka?-miała wyższy głos niż ja, ale wciąż melodyjny-Jak tam się żyje w cieniu siostry?
Nie odpowiedziałam jej, nie zmieniłam mimiki twarzy. I tak wyglądałabym jak one. Tylko...Skąd wiedzą? Podeszła do mnie, ta trochę wyższa ode mnie, która wcześniej mówiła. Nie wiedziałam kto to, one mnie znały. Chwyciła mnie za bluzkę i syknęła w twarz
-No co? Zabrakło języka w gębie?!-nie pluła jak mówiła, to był chyba plus jej zwyczajności-A może prawda boli?
Nic nie powiedziałam, nie poruszyło mnie to nawet. Często mi dokuczano, jak byłam dzieckiem dużo częściej. W końcu byłam brzydsza, dużo grubsza i miałam aparat na zęby. Pchnęła mne mocno do tyłu. Udało mi się przejść do tyłu pare kroków, jednak nie złapałam równowagi i upadłam na tyłek. One roześmiały się głośno
-Nie dość że gówno warta to jeszcze niezdarna-skomentowała to najwyższa z nich, była ładna
-I co? Dalej będziesz milczeć?!-zdenerwowała się ta poprzednia. Nie było opcji żebym przypomniała sobie je imię o ile nawet je znałam-Powiec coś w końcu śmieciu!
Kopnęła mnie mocno w brzuch. Upadłam na plecy i zatrzymałam się przed samą ścianę. Naprawdę mnie bolało, jednak wciąż nie zamierzałam nic mówić. Po co? I tak mnie poniżą i skopią. Wolę mieć swoją dumę i nie odzywać się do nich. Ta która w ogóle jeszcze nic nie powiedziała wyminęła resztę i podeszła do mnie. Schyliła się i chwyciła mnie za kołnierz, była wściekła. Przyciągnełą moją twarz do jej i zaczęła na mnie krzyczeć
-Czemu wciąż milczysz?! Czemu się nie bronisz?!-nie mogła się z tym pogodzić-Czemu myślisz że jesteś czymś więcej niż nic nie wartym śmieciem?! Jesteś gówno warta!
-Morda dziwko!-puściła mnie i upadłam na podłogę. Nie miałam siły wstać, widziałam tylko wściekłą Noriko, Manę i Tori. Jednak to Nori krzyczała-To dziwne że takie coś jak ty może ją pouczać!
-Nawet gówna nie jesteś warta!-krzyknęła Mana zaciskając zęby, po raz pierwszy widziałam ją tak wściekłą-Myślisz że jesteś lepsza?! Nie nie jesteś!
-Przyznaj że obrażasz ją bo masz świadomość, że Akene ktoś się interesuje a tobą nie!-powiedziała Tori tak zła jak nigdy-Masz świadomość że Akene jest lepsza niż ty i te twoje żałosne koleżanki!
-Zamknąć japy! Takie ścierwa jak wy nie będziecie nas poniżać-krzyknęła ta, która mnie kopnęła-Czarny rycerz się znalazł! Dziecko i tleniona blondynka z sianem zamiast mózgu!
Teraz obudziły we mnie jakieś emocje, była to złość i nieogarniona wściekłość. Zacisnęłam zęby i pięść. Oparłam się na łokciach a włosy zakrywały moją twarz
-Dlaczego?-podniosłam się powoli-Dlaczego obrażacie moje przyjaciółki skoro są więcej warte niż wy?! To że zauważyłaś moją przeciętność, brawo. Ale one są inne...nie są takie jak ty...jak my! To że myślisz że jesteś od nich lepsza a nie jesteś to już problem twojego wygórowanego ego!-pchnęłam ją i upadła na podłogę. Nie zatrzymałam się przez co ona musiała i szybko wstać i iść do tyłu-Obrażasz właśnie mistrzynie krajowe! Ty na mądrą mi nie wyglądasz, na sportowca tym bardziej. Założę się że twoi rodzice też to zauważyli i próbowali ci wmówić na siłę że jesteś jakaś ładna. Ale nie, nie jesteś. Więc teraz bierz tą swoją grubą dupę i koleżanki i spierdalać mi stąd! Chyba że mi wytłumaczysz dlaczego?!
Ona jednak szybko opuściła łazienkę, a jej koleżanki razem z nią. Okropnie się czułam brzuch bolał mnie potwornie i w głowie mi się znowu kręciło. Zachwiałam się a przed upadkiem znowu uchroniła mnie Mana. Syknęłam i złapałam się za brzuch. Blondynka przerzuciła mi moje ramię przez swoją szyję i złapała mnie ręką w pasie
-Dziękuje-powiedziałam cicho-Nie musiałyście
-Ty nie musiałaś nas bronić-skinęła Mana Hitori-Ale im nagadałaś!
-Dzielna byłaś-uśmiechnęła się Noriko-Wiesz że przed łazienką jest chyba cała nasza klasa?
-Wywołałaś niezłe zamieszanie-pokiwała sobie blondynka-Tak się martwiłyśmy, o Boże! Ledwo powstrzymałyśmy Nanase przed wejściem tutaj!
-A co on by zrobił?-zaśmiała się Noriko-Bez urazy ale wygląda na mięczaka
One się roześmiały a je jedynie się lekko uśmiechnęłam. Każdy ruch sprawiał mi ogromny ból, nie wiem czy gdziekolwiek by,m się ruszyła gdyby nie pomoc Many. Wyszłyśmy na korytarz i nie mal od razu mój wzrok spotkał się z niebieskimi tęczówkami. Były zmartwione i tak jakby na coś czekały. Kiedy mnie zobaczyły wyglądały jakby sprawiłam im ulgę. Hareuka naprawdę wyglądał na zmartwionego. Spojrzałam na resztę i wiedziałam że jeżeli się nie wyprostuje i uśmiechnę Nagisa zasypie mnie lawiną pytań z pod której nigdy się nie uwolnię. Mimo bólu zrobiłam jednak to. Wzięłam rękę z ramienia Many i wyprostowałam się. Uśmiechnęłam się mrużąc oczy i pokazałam im kciuka w górę. Kiedy otworzyłam oczy powstrzymywałam się żeby nie dać lecieć łzom
-Akene!-krzyknął blondyn i doskoczył do mnie-Nic ci nie jest?
-Jest w porządku-zapewniłam z uśmiechem-Nie przejmuj się mną, powinienieś powtarzać teraz na sprawdzian z matemetyki
-Nie wywracaj kot ogonem!-krzyknął-Od czego są poprawki?
-Nagisa na pewno, nic mi nie jest widzisz?-dla pewności obróciłam się na jednej nodze jak baletnica-Idź się uczyć, bo twoi rodzice będą źli
On naburmuszony poszedł razem z Reim, który miał mu wytłumaczyć temat. Makoto złapał mnie za ramiona i spojrzał głęboko w oczy. Spojrzałam szybko na boki, było to dość niezręczne. Jednak odpuscił i się cofnął
-Albo jesteś genialną aktorką albo nic ci nie jest-westchnął-Wszystko wyjdzie na treningu
-Nic mi nie jeszt już ci mówiłam-machnęłam na niego ręką. Zadzwonił dzwonek a on Tori, Mana I Noriko szybko pobiegły na lekcję wychowania fizycznego. Na korytarzu zostałam tylko ja i Haru. Patrzał na mnie jakby chciał prześwietlić moją duszę i sprawdzić czy rzeczywiście mówię prawdę
-Słyszałam że chciałeś tam wejść-zaczęłam a on dalej śledził mnie czujnie wzrokiem-Jednak co byś później zrobił Haru? Pobiłbyś je? Zaczął wyzywać tak jak one mnie? To by ci zepsuło reputacje
-Nie dbam o reputacje-powiedział podchodząc bliżej-Kiedy tylko dowiedziałem się od Nagisy że jest bójka w łazience nie bardzo mnie to obchodziło. A potem wpadł Rei i powiedział że to ty się tam bijesz, od razu tam pobiegłem. Nie myślałem, byłem wstanie tam wpaść i choćby je zabić, Akene. Nawet jeżeli bym je uderzył nie dbałbym o moją reputację, dbałbym o ciebie Akene
-Haru-szepnęłam byłam pod wrażeniem. Moje serce wariowało a obolały żołądek zacisnął się w supeł. Czułam motylki i byłam pewna że się rumienię, co najgorsze, Haru mówił to poważnie. Szybko przytulił mnie, zrobił to tak nagle że byłam pewna że cicho westchnęłam. Dopiero kiedy ogarnęłam się odwzajemniłam uścisk. Nie wiedziałem co powiedzieć byłam zbyt zakłopotana żeby wypuścić coś poza "Haru". A powtórzyłam to później co najmniej trzy razy. Po prostu on doprowadzał mnie do takiego stanu, pomyślałam nawet że to jest niebezpieczne. Po przecież kiedyś myśląc o nim mogę wpaść po pędzący samochód i umrzeć z "Haru" na ustach. W sumie to nie byłoby to takie znowu najgorsze
Nagisa chciał rewanżu z Akene, w szatni mówiłem mu że to nie najlepszy pomysł ale zapewniał że Akene nic nie jest. Nie byłem co do tego przekonany i spodziewałem się najgorszego. Jednak wszyscy uparcie naciskali że gdyby jej coś było to by powiedziała. Wyszliśmy na basen a Gou powiedziała że później sobie porozmawia z Akene w cztery oczy. I co gorsza, mimo że jest je młodszą przyjaciółką wyglądała naprawdę przerażająco
-Ake-chan popłyń ze mną żabą!-krzyknął Nagisa wskazując szatynkę-Tym razem wygram!
Akene nie była chyba tego pewna ale po chwili zaśmiała się i niedbale zawiązała włosy w kucyka
-Niech będzie!-odparła i wskoczyła na słupek. Zachwiała się jednak utrzymała równowagę-Boże ślisko!
Roześmiali się wszyscy, jednak wiedziałem że słupki były idealnie suche. Przecież nikt na nich jeszcze nie stawał. Zajęli pozycję i naprawdę miło było patrzeć na wypięty w górę tyłek Akene, który wyglądał zachęcająco. Boże o czym ja myślę! Gou dała ostatni sygnał i Nagisa mocno wybił się w górę i gładko wszedł do wody. Natomiast Akene po prostu gładko wpadła
-Ej-zaczęła zmartwiona Hitori-Wiem że Ake lubi dalekie wypłynięcia, ale nie uważacie że to przesada? Gdzie ona jest?
Rzeczywiście Nagisa już wypłynął i brnął do przodu a Akene po prostu nie było. Nie czekając na niczyją reakcję albo teorie, że chciała pobić swój rekord pod wodą ruszyłem w stronę toru. Rzuciłem na ziemie czepek i okular i nie wchodząc na słupek wskoczyłem. Po tym jak bąbelki powietrza opadły zobaczyłem Akene. Okulary i czepek leżały koło niej a ona sama przylegała plecami do dna. Miała zamknięte oczy a z jej ust nie wychodziły bąbelki powietrza. Podpłynąłem do niej jak najszybciej i wziąłem ja na ręce. Wpiłem się w jej usta i oddałem zapas mojego powietrza. Zrobiłem to ponownie i nie widząc reakcji odbiłem się od dna i wypłynąłem z nią na powierzchnię
-Akene!-krzyknęła zrozpaczona Mana widząc jak wyciągam nieprzytomne ciało z basenu
Gou była jedynie trzeźwo myśląca i nie sparaliżowana strachem. Pobiegła do swojego biura żeby zadzwonić na pogotowie. Nie wiedziałem co mam teraz zrobić, patrzyłem w jej spokojną twarz kiedy olśniło mnie że ona nie miała przez pewien czas powietrza. Odchyliłem jej głowę do tyłu i zatkałem jej nos. Wziąłem wdech i ponownie wpiłem się w jej usta, jednak zamiast ją pocałować oddałem jej oddech zrobiłem to jeszcze dwa razy. Później Akene usiadła gwałtownie i wykaszlała wodę, która zatrzymała się w jej płucach
-Dobra robota-poczułem na ramieniu dłoń mężczyzny który mnie lekko odsunął do tyłu
Drugi narzucił na szatynkę czerwony koc, przestała drżeć z zimna. Pomogli jej wstać jednak ona się zachwiała i upadła w jego ramiona. Mimo że wciąż ją trzymał i Ake nie miała szans się przewrócić to od razu podszedłem krok bliżej i wystawiłem ręce żeby ją tylko złapać. Ratownik tylko posłał mi krzywe spojrzenie, nie wiem czemu
-Wszystko w porządku?-spytał nie zwracając już na mnie większej uwagi-Ledwo stoisz
-Tak, tak-zapewniła zbywając jednak kiedy próbowała się wyprostować syknęła i zgięła się niemal w pół-Jednak nie
-Rano prawie w szatni zemdlałaś! Ledwo cię w tedy złapałam!-krzyknęła blondynka podchodząc bliżej-Później w łazience też, beze mnie tu byś tam dalej leżała
-Dobra, zabieramy cię do szpitala-powiedział ten milszy ratownik-Gdzie jest wasz jakiś opiekun?
Makoto pobiegł najszybciej jak się dało po panią Akamate. Po chwili przybiegła na swoich obcasikach i podeszła zmartwiona do karetki
-Pojedzie pani z nami-powiedział i wniósł wciąż otuloną Akene w koc do karetki
-To nie było konieczne-mruknęła szatynka ale zbył ją ślicznym uśmiechem. Był przystojny i młody. Miał może 22 lata, nie więcej. Byłem o niego zazdrosny w cholerę. Odjechali na sygnale, chociaż i to nie było potrzebne
-Przekładamy ten trening-powiedziała szybko Gou i ruszyła się ptzebrać
Jak najszybciej pobiegłem do szpitala, na szczęście nie był daleko i 10 minut biegu w zupełności wystarczyło. Widziałem przed salą Goutała tam i patrzyła przez szybkę w drzwiach na kogoś w środku
-Kou-podszedłem do niej-Jak cię tu wpuścili
-Powiedziałam że jestem jej siostrą-wzruszyła ramionami-A ciebie?
-Chłopakiem
Ona skinęła i odsunęła się od drzwi, z nich wyszedł starszy mężczyzna z siwymi włosami. Otworzyła nam drzwi do sali i weszliśmy tam w trójkę. Stanęliśmy przy ostatnim łóżku przy oknie i zobaczyłem Akene z mokrymi włosami w szpitalnej pidżamie, uśmiechnęła się lekko
-Pani siostra i pana dziewczyna-spojrzała na mnie dziwnie ale puściłem jej oczko-Zasłabła przez złą dietę. Okazało się że po przejściu do innego klubu pływackiego zmieniła swoją dietę i jej organizm się jeszcze nie przyzwyczaił. Ma jeszcze obity żołądek przez tą bójkę-po czym zwrócił się do mnie-Niech pan lepiej uważa na swoją dziewczynę, jednak uratował je pan życie. A teraz do widzenia
-A kiedy będzie mogła wyjść?-spytała Kou-No i co z pływaniem?
-Za parę godzin dostanie wypis i niech ma odpoczynek do końca tygodnia
Gou wyszła zadzwonić do reszty że jest wszystko w porządku a ja zostałem z nią w sali. usiadłem na krześle po jej lewej stronie i westchnąłem
-Niezłego stracha nam napędziłaś-zacząłem bawić się jej palcami by po chwili spleść nasze dłonie-Czemu nie powiedziałaś nic o tym brzuchu?
-Bo Nagisa nie dałby mi żyć-uśmiechnęła się patrząc w moje oczy-Dziękuje Haru
-Dla ciebie wszystko-gładziłem kciukiem jej zewnętrzną część dłoni-Cieszę się że nic ci nie jest
-Lekarz powiedział że gdyby nie ty to mogłabym teraz leżeć w kostnicy-mina mi zrzedła i wyobraziłem siebie gadającego z ciałem w lodówce
Nie myśląc nad tym co robię, zamknąłem ja w swoich ramionach, wcisnąłem twarz w jej włosy i wciągnąłem się zapachem chloru. Naprawdę się cieszyłem, że jednak wskoczyłem do tej wody i ją wyciągnąłem. Zacząłem zastanawiać się co by było gdyby Akene jednak umarła. Czy bym płakał? Czy bym tęsknił? A może był bym z Maną lubSui? No właśnie Sui...Od paru dni nie daje mi spokoju i ciągle do mnie pisze na portalach społecznościowych
-Sui się mnie uczepiła-westchnąłem opierając swoje czoło o jej-Nie rozumiem tej dziewczyny. W ogóle nie rozumiem dużo rzeczy
-Powiedz mi, może ci pomogę-szepnęła, tak było łatwiej
-Nie rozumiem tej waszej sytuacji z Hitori, Maną i Noriko-zacząłem i słyszałem jak dziewczyna wstrzymuje powietrze-Ake oddech
-To zaczęło się w pierwszej klasie-zaczęła z trudem po chwili-To wszystko było takie nowe i ekscytujące, cieszyłam się i jednocześnie bałam. Kiedy mieliśmy chwilę żeby się pobawić i poznać zauważyłam Mane, była bardziej bezradna i przestraszona ode mnie. Podeszłam do niej i po chwili doszła do nas Noriko. Kiedy ja dopiero powiedziałam: "Cześć", ona jakby znała nas od zawsze zawiesiła się na naszych szyjach i od tamtej pory byłyśmy nierozłączne. One były dla mnie tak inne i tak niezwykłe, że sprawiały że chciałam być jak one wciąż pozostając sobą. Tak nam wyszło że wszystkie nie pływałyśmy tak jak chciałyśmy. Noriko była nieustannie zmuszana do pływania dwoma stylami, nikt nie była zadowolony z Many a moją historię już znasz. W sumie zaczęłam pływać dzięki Manie, powiedziała że chcę żebym spróbowała bo widzi we mnie talent. Pływałam wtedy tylko delfinem i grzbietem, pamiętasz-skinąłem z zamkniętymi oczami-Pływałam wtedy bo czułam że mimo że nie byłam w tym dobra, chciałam to robić bo to sprawiało mi radość. Rodzice posłali naszą trójkę na testy do szkoły w Australii. Popłynęłam delfinem i byłam ostatnia, to wtedy poznałyśmy Hitori. Była bardzo urocza przez co jakimś cudem zdobyła względy u Noriko. Postanowili zrobić próbną sztafetę. Noriko, Mana, Hitori i ja. W drugiej była Sui, Eiko i Seki oraz jeszcze jedna dziewczynka. Jednak ona postanowiła się wycofać przez co mieli jedno miejsce puste. Spytali czy któraś z nas nie chciałaby popłynąć razem z nimi. Zgodziłam się. Myślę że tej decyzji Mana mi nigdy nie wybaczyła. Nie miały żabkarki więc przymusem popłynęłam. I dzięki mnie nasza sztafeta wygrała, było to dziwne. Tylko dzięki żabie dostałam się do tej szkoły
-A co było później w szatni?-spytałem wciąż głaszcząc jej dłoń
-Tata mnie okrzyczał i od tamtej pory nic pod tym względem się nie zmieniło. Byłam na siebie taka zła kiedy weszłam do tej szatni, była tam Mana która czekała na mnie. Powiedziała wtedy ze łzami w oczach: "Jeżeli nie mogę pływać z tobą to nie chcę pływać w ogóle". Odpowiedziałam jej: "Będziemy pływały razem, ale od teraz w tych samych seriach i na osobnych torach. Będziemy rywalkami". Krzyknęła że nie chce pływać w ten sposób, a ja ciągle powtarzałam że znalazłam moje przeznaczenie i od teraz tak chcę pływać. Kiedy już się rozpłakała szepnęła: "Ja nie chcę pływać bez ciebie Kene" a ja jej krzyknęłam "Chcę tak pływać, to jest moje pływanie. Chcę zmierzyć się z tobą i wygrać. Udowodnij że zależy ci i ścigaj się ze mną!". Pojechałyśmy do Australii i jako sekcja żabkarzy mieszkałyśmy razem w pokoju. Mana, Noriko, jakaś dziewczyna i ja. Pozwoliłam żeby zmieniono nam pokój i wymieszano z innymi sekcjami. Trafiłam do Eiko, Sui i Seki. Od tamtej pory tylko kłóciłam się z Maną i Noriko. Później wykupiła mnie pani Mazuke, trafiłam cudem do Kawagishi a właściwie tutaj. Mana mi dokuczała, przezywała, wyzywała i poniżała a to wszystko było moją winą. Ona tak bardzo chciała wtedy ze mną pływać, to chyba była moja kara. Odrzuciłyśmy Hitori a ona zemściła się wstępując do Sekigawy. No i tak to było...Teraz ty też znasz prawdę
-Byłaś dzielna-powiedziałem kładąc dłoń na jej wilgotnych włosach-Byłaś bardzo dzielna. W nagrodę zabieram cię na festiwal dzisiaj wieczorem, zgoda?
Ona skinęła i wtuliła się w moje ramię. Serce waliło mi jak młot i byłem pewny że zaraz wyskoczy z piersi. Akene była taka drobna w porównaniu do mnie, taka krucha i delikatna. Prawie jak porcelana lalka, piękna ale wystarczy jeden niewłaściwy ruch a rozbijesz ją na tysiące małych kawałeczków. Ake była bardzo piękna, ale czy zasłużyłem na nią?
niedziela, 6 grudnia 2015
7. Nowi członkowie klubu pływackiego Iwatobi
Weszłam na basen z damskiej szatni. Było już ciepło, mogliśmy pływać na otwartym basenie koło szkoły. Ubrana w stary treningowy strój od Rina bałam się. To pierwszy raz od dana kiedy będę pływać w klubie z chłopakami. Z Makoto, Nagisą, Reim no i z Haru....no właśnie Haru. Wciąż starałam się go omijać jak najszerszym łukiem i nawet dobrze mi to wychodziło. Z Hisą nie odzywamy się do siebie, według mnie przesadziła a według niej to ja przesadziłam. Słońce oślepiło mnie na chwilę więc przyłożyłam dłoń do oczu. Zauważyłam jak chłopaki gadają
-No Akene czas na rozgrzewkę!-krzyknęła mi obok Gou a ja odskoczyłam
-Wystraszyłaś mnie-chwyciłam się za serce mówiąc z słabo
-No coś ty-machnęła na mnie ręką-Idź porób skłony i jakieś wymachy
-Skony w tym stroju?-wskazałam palcem mój kąpielowy zestaw. Ona mi skinęła-No chyba nie
Wróciłam do szatni i z szafki z numerem 2 wyciągnęłam moją torbę. Z niej wyciągnęłam czerwone, przed kolano szorty ratownicze, na górę wciągnęłam białą bluzkę na krótki rękaw z tej samej firmy. Wzięłam czepek i okulary i wyszłam na basen. Gou roześmiała się ale ja pokazałam jej język i podeszłam do chłopaków
-Nie pozwolę żebyś na mnie patrzała zboczeńcu-rzuciłam złośliwie w jej stronie. Po czym położyłam akcesoria na ziemi, przy barierkach. Zaczęłam intensywną rozgrzewkę na sucho
-Masz niesamowicie rozciągnięte mięśnie-zauważył Rei kiedy leżałam na moich złączonych nogach-Po tacie?
-Po mamie-mówiłam kontynuując rozciąganie dolnych partii ciała-W młodości trenowała akrobatykę artystyczną. A ja od dziecka trenowałam balet
-Dobra kochani!-Kou klasnęła w dłoni i ściągnęła ze mnie bluzkę-Do wody! Tutaj-podała nam kartkę-Macie dzisiejszy trening
Po dziesięciu minutach pływania na torze za Reim Gou zła stanęła z rękami na biodrach nad naszym torem
-Czy ty zwariowałaś już do końca?-spytała poważnie-Widzę że się tu męczysz za nim, idź do Haru na tor i pływaj za nim
Wzięłam swoją deskę, płetwy i picie i przeszłam na dwa tory obok
-Cześć-mruknęłam odkładając je na ziemie, pod murkiem-Pływasz pierwszy
-Będę puszczał cię żabą-zaproponował ściągając z oczu okularki
-Nie musisz-machnęłam ręką dmuchając do wody-Po prostu płyń
-Ej Akene! Pościągaj się ze mną!-krzyknął blondyn po godzinie-Dawaj na 50 żabą!
Wyskoczyłam z basenu. Miałam od dwudziestu minut naprawdę podły humor, Haruka patrzył się po każdym zadaniu na mnie jak dopływam! Ja go chciałam ignorować a on patrzy się na mnie tak ślicznie to aż w sercu kłują wyrzuty sumienia no! Wyłam kości z palców i spojrzałam jak zawzięty Nagisa opuszcza murkiem basen. Wiecie go było śmieszne? Chciałam przegrać i powiedzieć sobie oraz tacie: "Nie nadaję się do tego". Skończyłabym tym swoje cierpienie, może zaczęłabym żyć normalnie i tata przestałby mnie wyzywać po każdym starcie. Wścieknę się jeżeli usłyszę po raz kolejny "Akene dobra robota". Jeżeli ta robota za każdym razem byłą taka dobra to czemu ciągle ojciec nie jest dumny?! "Akene wygrałaś, gratulacje!" nie ważne ile razy to słyszałam na zawodach w domu zawsze było "Skończ już z tym, nie masz takiego talentu jak Hisa". Mięśnie mi drgały z emocji byłam wściekła i to na prawdę, mam naprawdę tego już dość. Weszłam na słupek i spięłam sie jeszcze bardziej. Gou dmuchnęła w gwizdek, który był wysokim dźwiękiem zupełnie innym niż dźwięk gwizdka trenerki Kawagishi. Wskoczyłam do wody, poziom adrenaliny niebezpiecznie podskoczył i buzował w moich żyłach. Płynęłam jak Sui, dziko i drapieżnie. Zawsze wtedy inni zastanawiali się czy żaba to na pewno najwolniejszy styl. Jednak ten sposób szybko męczył i nadawał się jedynie na krótkie dystanse. Na nawrocie zrobiłam zryw, fala dodatkowej energii odjęła moje ciało przez co odbicie od ściany było mocne i silne. Nie widziałam Nagisy, nie widziałam niczego, tylko ścianę przede mną. Słyszałam krzyki Kou która mi kibicowała, było to jak kolejny zastrzyk adrenaliny. Wpadłam całym ciałem na ścianę, dyszałam zziajana. Nagisa jak się okazało był tylko sekundę gorszy. Moja strategia miała go zostawić daleko w tyle, zawsze działała na każdym. Coś zdecydowanie było ze mną nie w porządku. Jeszcze wściekła z tego powodu wyszłam z wody, chłopcy i Kou obskoczyli mnie z dwóch stron. Jednak Haru pomógł wyjść Nagisie
-To było niesamowite Ake-chan!-krzyknął Mako
-Świetny czas!
-Dobra robota, niezwykle interesujący wyścig Akene-powiedział Rei
Przepchnęłam się przez nich, jednym ruchem zerwałam czepek i okularki z głowy
-Rzygać mi się chcę jak to słyszę-warknęłam puszczając czepek i okulary na ziemie, które upadły z trzaskiem na pewno się zarysowały
-Wiedziałam że się poddasz ale nie że aż tak szybko-odwróciłam się gwałtownie w lewo
-Mana-warknęłam jak zwierzę-Co wy tu robicie?!
-Oj nie tak ostro koleżanko-powiedziała z wrednym uśmiechem-Powinnaś przeprosić że moje oczy musiały patrzeć na tak żałosny wyścig
-Daj już spokój-warknęła Noriko popychając je lekko ramieniem
-No proszę bo nagle masz coś do powiedzenia Noriko, co nie?-zakpiła Hitori
-Możesz już przestać być taka zarozumiała?!-krzyknęła czarnoskóra do Anzai
-Dopóki ona zachowuje się jak pieprzona egoistka a ona udaje niedorozwinięte dziecko a ty zgrywasz pierdolonego bohatera uciśnionych, to ja będę zarozumiałą!-odpowiedziała jej krzykiem
-O co ci znowu chodzi ?!-włączyła się najniższa z nas-Myślisz że jesteś lepsza bo masz kasę?!
-A żebyś wiedziała!
-Przestań zgrywać królewnę!-warknęłam-Nie obchodzi mnie po co tu jesteś, po co tu wszystkie jesteście. Po prostu stąd wyjdźcie i nie wracajcie. Ostatnio przecież było: "Nie wracajmy do przeszłości, cierpimy przez to wszystkie" ale nagle zjawiacie się tu WSZYSTKIE jak kiedyś i drzemy się na siebie jak idiotki! Po prostu idziecie stad, pokrzyczymy na siebie w szatni na kolejnych zawodach
-Nie ma mowy, nie będę cię słuchała Akene, nie ma mowy!-machnęła na mnie ręką Hitori
-Chcę dołączyć do klubu pływackiego Iwatobi!-powiedziały wszystkie na raz, a mnie opanowała wściekłość
-Przestańcie pierdolić!-zacisnęłam pięści
-Prośba zaakceptowana, zaraz przyniosę formularze-uśmiechnęła się Kou i ruszyłą do swojego biura
-Żartujesz sobie ze mnie prawda?-podbiegłam do niej-Powiedz że żartujesz!
-Nie żartuje Akene-powiedziała poważnie-Potrzebujemy ich, a teraz się przesuń
Ustąpiłam jej drogi i krzyknęłam kucając, oparłam łokieć na kolanie i oparłam dłoń na czole. Kou wyszła z trzema kartkami, które dziewczyny wypełniły szybko oraz oddały. Od razu też poszły się przebrać, ubrana każda w innego koloru strój tej samej firmy co mój pojawiły się chwilę później na basenie. Stały od sienie w niewielkim dystansie każda z nas miała dominującą naturę, żadna nie chciała się podporządkować
-Skoro teraz wszystkie jesteście w jednym klubie czas zakopać topór wojenny-powiedziała miło Kou a ja roześmiałam się
Wstałam i podeszłam do nich, stanęłam na przeciwko trójki największych rywalek i oparłam ręce na biodrach
-N i e m a m o w y-przeliterowałam wyraźnie-To nie jest tak, że my sie nie lubimy. My się nienawidzimy Kou!
-Nie sądzisz że to się staje już nudne Akene-wywróciła oczami Mana
-Normalnie nie wytrzymam-parsknęłam-Czyżbym słyszała Hisę?
-Słuchaj nam też się to nie podoba ale tak będzie najlepiej-jęknęła Noriko
-Bo ty zawszę wiedziałaś co było dla nas dobre, no nie?-syknęła Hitori ale później przeklęła cicho-Noriko ma rację to trwa już zdecydowanie za długo
-Róbcie co chcecie-podniosłam ręce w geście obronnym-Niech będzie, zgadzam się na ten rozejm
Kou pisnęła ze szczęścia a chłopaki odetchnęli z ulgą. Podeszli koło mnie i zaczęli się przedstawiać. Kiedy Haru mówił o sobie Mana uśmiechała się prowokacyjnie
-To może próbna sztafeta?-zaproponowała czerwonowłosa-Co wy na to?
-Wracają wspomnienia, nie?-zaśmiała się kpiąco Mana
-Nie-powiedziałyśmy we trzy a mi chciało się śmiać z tego
-Tak jak za pierwszym razem?-spytała Noriko a my popatrzałyśmy na siebie w milczeniu-Uznam to za tak
Już po chwili Noriko zrobiła dziwną jak dla mnie zmianę, chyba wskoczyłam za wcześnie. Jak zawszę rzuciłam się całym ciałem na ścianę. Hitori wskoczyła o wiele za późno. Ostatnia zmiana też byłą beznadziejna, czas był okropny a my wściekłe na siebie nawzajem
-Coś ty odwaliła?!-zaczęła Hitori furczeć na mnie-Jak tyś wpadła na tą ścianę?!
-Normalnie. Ty się lepiej spytaj Noriko co ona zrobiła-spojrzałam na nią wymownie ze złością w oczach
-Kurde a ty Hitori?! Co to miało być ja się pytam?!-krzyknęła Mana-Jak tak to ma wyglądać to ja nie chcę tu pływać!
-Spokojnie dziewczyny-zaczęła nas uspokajać Gou-To normalne
-Haruka jak ty zrobiłeś te mięśnie?-Mana macała go po brzuchu a mi z wściekłości krew szumiała w uszach-Wyglądasz wspaniale, duże czasu już pływasz?
Podeszłam tam, chwyciłam jej ramie i mocno szarpnęłam w przeciwną stronę. Odeszłyśmy do pozostałej dwójki dziewczyn. W tedy puściłam jej przedramię
-Prtzestań się do niego przystawiać do cholery jasnej-warknęłam z jadem
-A co? Podoba ci się?-pochyliła się w moją stronę-Nie potrzebnie ściągałaś gumkę z włosów i tak nie robisz nic żeby być wolna!
-Odpierdziel się od Haru-syknęłam-Możesz mieć każdego, więc jogo nie tykaj
-Dobra mam tego serdecznie dość!-wybuchła nagle Gou-Przebierajcie się, jedziemy na szczerą rozmowę u Haruki!
-Więc, czas na najbardziej szczerą rozmowę w waszym życiu-zaczęła czerwonowłosa-W czym wy macie problem?!
Milczałam, wszystkie milczałyśmy. Jeżeli zaczęłybyśmy rozmowę przy nich musiałybyśmy tłumaczyć się z największej tajemnicy o której nie wiedział nikt. Hitori wstała, ona też nie wiedziała wszystkiego
-Wyjdźmy stąd ta trójka musi to zrobić na osobności. One muszę sobie wszytko wyjaśnić-wyprowadziła ich i zanim zamknęła drzwi szepnęła-Liczę na was dziewczyny
My jednak milczałyśmy siedząc przy stole, jakby nagle wszystkim zabrakło języka w gębie. Miałam do nich tyle pytań. Aż za dużo
-Dlaczego mnie tak nienawidzisz Ana? Dlaczego tak mnie gnoisz?-spytałam w końcu
-Bo chcesz żeby wszyscy robili wszystko za ciebie a tak się nie da-powiedziała spokojnie po czym spojrzała smutnym wzrokiem na Noriko-Dlaczego wszystko masz w dupie Nori? Dlaczego nic cię nie obchodzi?
-Bo się już nie przyjaźnimy, przestało mi zależeć na wszystkim-spuściła wzrok
-Kene dlaczego tak bardzo pokochał Sui, w czym ona była od nas lepsza?-spytała z żalem
-Ja...Ona wydawała mi się być taka przyziemna-zaszkliły mi się oczy-Była taka inna, ale nigdy nie byłą od was lepsza
-Więc czemu wybrałaś ją a nie mnie?!-wstała nagle Mana i uderzyła dłońmi w stolik. Po jej pięknej twarzy spłynęły łzy, które kapnęły na stolik-Dlaczego pokazałaś mi jak piękne może być życie, a później odeszłaś?! Dlaczego ty Nori po jej odejściu przestałaś o mnie pamiętać?! Dlaczego w tedy w pierwszej klasie podeszłaś do nas tak jakbyś znała nas od zawsze?! Dlaczego przeniosłaś się do drugiej sztafety?! Dlaczego tak łatwo pozwoliłaś żeby zmienili ci pokój?!
Łzy popłynęły nagle po twarzy Noriko. A już sekundę później i po mojej. Pociągnęłam nosem i wstałam. To bolało
-Dlatego zaczęłaś mnie gnoić i wyzywać od zera?-chlipnęłam słabo-To bolało Mana, to wciąż boli!
Nagle i Noriko wstała i zrobiła to samo co w pierwszej klasie. Objęła nas ramionami i przyciągnęła bliżej. Nasze czoła się stykały, przez chwilę
-Dlaczego stałaś sie taką egoistką Mana?-szepnęła z zamkniętymi oczami, też je zamknęłyśmy
-Ja chciałam tylko z wami pływać, jak kiedyś-rozpłakałyśmy się jeszcze bardziej-Przepraszam, tak strasznie przepraszam!
-Nidy nie chciałam pływać z kimś innym, niż wy-wyznałam dławiąc się łzami-Wciąż chciałam uczyć się zmian z Nori i patrzeć jak Ana wchodzi na słupek startowy i patrzy na mnie z góry i w tedy zawsze mi mówiłaś, że nie zawiodłam cię i że ty nie zawiedziesz mnie. A Nori zawsze mówiła
-Yo! Załatwimy wszystkich!-powiedziałyśmy równo
-A później-szepnęła Mana
-O kurde! Znowu nam się udało!-zaśmiałyśmy się
Ale wciąż jesteśmy nie fair...-powiedziała chicho Nori puszczając nas z uścisku-Zostawiłyśmy Hitori i to wszystkie. Należą się jej przeprosiny
-Masz rację-wstałyśmy i podeszłyśmy do drzwi, łzy już nie płynęły. Czarnowłosa otworzyła drzwi i wciągnęłyśmy Hitori do uścisku. Usiadłyśmy na kolanach i stykałyśmy się czołami. Każda obejmowała każdą-Hitori tak nam głupio, zostawiłyśmy cię
-Zachowałyśmy się jak głupie szczeniaki-dodała Mana-Nigdy nie liczyłyśmy sie z twoim zdaniem
-Nigdy nie czułaś się z nami tak związana bo nie dopuszczałyśmy cię do siebie tak jak być powinno-Hitori chlipnęła ale po chwili wszystkie się rozpłakałyśmy jak dzieci i trwałyśmy w uścisku
-Przepraszam was!-krzyknęła głośno po czym siedziałyśmy w tym uścisku jak najdłużej
Nie widziałyśmy jak chłopaki i Gou patrzą na nas z uśmiechami
-Ja też chcę do uścisku!-krzyknął Nagisa i już miał zamiar się na nas rzucić ale Rei chwycił go za kołnież
-Daj im się nacieszyć, w końcu nie rozmawiały normalnie od paru lat-powiedział poprawiajac swoje okulary
-Nagisa, chodź tu wy wszyscy!-krzyknęłyśmy i zaraz do naszych pleców przytulali się chłopaki
Po godzinie zaczęło się ściemniać, każdy musiał już iść. Na dworze zaproponowałam dziewczyną żeby nocowały u mnie. Taty wciąż nie było, a Hisa zdawała się być na prawd zaskoczona widokiem dziewcząt w naszym domu. Mama piszczała ze znalazłam nowe koleżanki. bawiłyśmy się świetnie, tańczyłyśmy, śpiewałyśmy i gadałyśmy. Bawiłam się lepiej niż z Sui, Seki i Eiko. Postanowiłyśmy wszystkie spać na podłodze, leżałam koło Many i Noriko, po prawej od Nori leżała Tori. Rozmawiałyśmy jeszcze długo i żadna się spała kiedy mana powiedziała
-Przepraszam za Haruke, już nie będę-uśmiechnęła się miło-Walcz dalej o swoją wolność Akene. Walcz póki możesz, póki nie wygrasz
-O ile będziecie walczyć ze mną-chwyciłam blondynkę i czarnowłosą za ręce, Noriko złapała Hitori. Podniosłyśmy je w górę, prostopadle do podłogi-My kontra reszta świata!
-Forever?-spytała Mana
-Forever!-krzyknęłyśmy wciąż trzymając ręce w górze
-Together?
-Together!
-Kilometry?
-Nie istnieją!
-Pokonamy je?
-I wszystko inne!
Później roześmiałyśmy się i poszłyśmy spać. Mogłam ten dzień zaliczyć do najlepszych w moim życiu
Następnego dnia na treningu po prostu było świetnie. Mana pomagała Reiowi w jego technice, Nagisa uczył Akene finiszu do żaby. Noriko ćwiczyła start do grzbietu razem z Makoto, a Haru pokazywał Hitori najlepszy wyskok z dwóch nóg. Nikt się nie kłócił, dla mnie mogło być tak zawszę
-Rei no błagam cię ułóż te dłonie jak łyżki a nie chochle!-krzyczała co chwilę Mana, a biedny Rei nie wiedział o co chodzi
-Ja się nie wybiję dobrze pod tym kątem, wpadnę na deskę-twierdziła Hitori-Spróbuję z jednej nogi!
-Powinnaś dawać wyżej biodra-proponował Makoto
-Wtedy się połamie-śmiała się Noriko-Spróbuj wsadzać ręce pod mniejszym kątem i złącz nogi!
-Akene bo cię utopie!-groził ze śmiechem blondyn-Zrób to chodź raz dobrze!
-No przecież się staram!-lamentowała brunetka
Roześmiałam się szczęśliwa, myślę że obecność dziewczyn pomoże wszystkim. Na dobrą sprawę zostały tylko dwa tygodnie do zawodów. Ale czy to ma sens? Jeżeli Akene już nie kłuci się z Maną to cała sprawa traci znaczenie...
-No Akene czas na rozgrzewkę!-krzyknęła mi obok Gou a ja odskoczyłam
-Wystraszyłaś mnie-chwyciłam się za serce mówiąc z słabo
-No coś ty-machnęła na mnie ręką-Idź porób skłony i jakieś wymachy
-Skony w tym stroju?-wskazałam palcem mój kąpielowy zestaw. Ona mi skinęła-No chyba nie
Wróciłam do szatni i z szafki z numerem 2 wyciągnęłam moją torbę. Z niej wyciągnęłam czerwone, przed kolano szorty ratownicze, na górę wciągnęłam białą bluzkę na krótki rękaw z tej samej firmy. Wzięłam czepek i okulary i wyszłam na basen. Gou roześmiała się ale ja pokazałam jej język i podeszłam do chłopaków
-Nie pozwolę żebyś na mnie patrzała zboczeńcu-rzuciłam złośliwie w jej stronie. Po czym położyłam akcesoria na ziemi, przy barierkach. Zaczęłam intensywną rozgrzewkę na sucho
-Masz niesamowicie rozciągnięte mięśnie-zauważył Rei kiedy leżałam na moich złączonych nogach-Po tacie?
-Po mamie-mówiłam kontynuując rozciąganie dolnych partii ciała-W młodości trenowała akrobatykę artystyczną. A ja od dziecka trenowałam balet
-Dobra kochani!-Kou klasnęła w dłoni i ściągnęła ze mnie bluzkę-Do wody! Tutaj-podała nam kartkę-Macie dzisiejszy trening
Po dziesięciu minutach pływania na torze za Reim Gou zła stanęła z rękami na biodrach nad naszym torem
-Czy ty zwariowałaś już do końca?-spytała poważnie-Widzę że się tu męczysz za nim, idź do Haru na tor i pływaj za nim
Wzięłam swoją deskę, płetwy i picie i przeszłam na dwa tory obok
-Cześć-mruknęłam odkładając je na ziemie, pod murkiem-Pływasz pierwszy
-Będę puszczał cię żabą-zaproponował ściągając z oczu okularki
-Nie musisz-machnęłam ręką dmuchając do wody-Po prostu płyń
-Ej Akene! Pościągaj się ze mną!-krzyknął blondyn po godzinie-Dawaj na 50 żabą!
Wyskoczyłam z basenu. Miałam od dwudziestu minut naprawdę podły humor, Haruka patrzył się po każdym zadaniu na mnie jak dopływam! Ja go chciałam ignorować a on patrzy się na mnie tak ślicznie to aż w sercu kłują wyrzuty sumienia no! Wyłam kości z palców i spojrzałam jak zawzięty Nagisa opuszcza murkiem basen. Wiecie go było śmieszne? Chciałam przegrać i powiedzieć sobie oraz tacie: "Nie nadaję się do tego". Skończyłabym tym swoje cierpienie, może zaczęłabym żyć normalnie i tata przestałby mnie wyzywać po każdym starcie. Wścieknę się jeżeli usłyszę po raz kolejny "Akene dobra robota". Jeżeli ta robota za każdym razem byłą taka dobra to czemu ciągle ojciec nie jest dumny?! "Akene wygrałaś, gratulacje!" nie ważne ile razy to słyszałam na zawodach w domu zawsze było "Skończ już z tym, nie masz takiego talentu jak Hisa". Mięśnie mi drgały z emocji byłam wściekła i to na prawdę, mam naprawdę tego już dość. Weszłam na słupek i spięłam sie jeszcze bardziej. Gou dmuchnęła w gwizdek, który był wysokim dźwiękiem zupełnie innym niż dźwięk gwizdka trenerki Kawagishi. Wskoczyłam do wody, poziom adrenaliny niebezpiecznie podskoczył i buzował w moich żyłach. Płynęłam jak Sui, dziko i drapieżnie. Zawsze wtedy inni zastanawiali się czy żaba to na pewno najwolniejszy styl. Jednak ten sposób szybko męczył i nadawał się jedynie na krótkie dystanse. Na nawrocie zrobiłam zryw, fala dodatkowej energii odjęła moje ciało przez co odbicie od ściany było mocne i silne. Nie widziałam Nagisy, nie widziałam niczego, tylko ścianę przede mną. Słyszałam krzyki Kou która mi kibicowała, było to jak kolejny zastrzyk adrenaliny. Wpadłam całym ciałem na ścianę, dyszałam zziajana. Nagisa jak się okazało był tylko sekundę gorszy. Moja strategia miała go zostawić daleko w tyle, zawsze działała na każdym. Coś zdecydowanie było ze mną nie w porządku. Jeszcze wściekła z tego powodu wyszłam z wody, chłopcy i Kou obskoczyli mnie z dwóch stron. Jednak Haru pomógł wyjść Nagisie
-To było niesamowite Ake-chan!-krzyknął Mako
-Świetny czas!
-Dobra robota, niezwykle interesujący wyścig Akene-powiedział Rei
Przepchnęłam się przez nich, jednym ruchem zerwałam czepek i okularki z głowy
-Rzygać mi się chcę jak to słyszę-warknęłam puszczając czepek i okulary na ziemie, które upadły z trzaskiem na pewno się zarysowały
-Wiedziałam że się poddasz ale nie że aż tak szybko-odwróciłam się gwałtownie w lewo
-Mana-warknęłam jak zwierzę-Co wy tu robicie?!
-Oj nie tak ostro koleżanko-powiedziała z wrednym uśmiechem-Powinnaś przeprosić że moje oczy musiały patrzeć na tak żałosny wyścig
-Daj już spokój-warknęła Noriko popychając je lekko ramieniem
-No proszę bo nagle masz coś do powiedzenia Noriko, co nie?-zakpiła Hitori
-Możesz już przestać być taka zarozumiała?!-krzyknęła czarnoskóra do Anzai
-Dopóki ona zachowuje się jak pieprzona egoistka a ona udaje niedorozwinięte dziecko a ty zgrywasz pierdolonego bohatera uciśnionych, to ja będę zarozumiałą!-odpowiedziała jej krzykiem
-O co ci znowu chodzi ?!-włączyła się najniższa z nas-Myślisz że jesteś lepsza bo masz kasę?!
-A żebyś wiedziała!
-Przestań zgrywać królewnę!-warknęłam-Nie obchodzi mnie po co tu jesteś, po co tu wszystkie jesteście. Po prostu stąd wyjdźcie i nie wracajcie. Ostatnio przecież było: "Nie wracajmy do przeszłości, cierpimy przez to wszystkie" ale nagle zjawiacie się tu WSZYSTKIE jak kiedyś i drzemy się na siebie jak idiotki! Po prostu idziecie stad, pokrzyczymy na siebie w szatni na kolejnych zawodach
-Nie ma mowy, nie będę cię słuchała Akene, nie ma mowy!-machnęła na mnie ręką Hitori
-Chcę dołączyć do klubu pływackiego Iwatobi!-powiedziały wszystkie na raz, a mnie opanowała wściekłość
-Przestańcie pierdolić!-zacisnęłam pięści
-Prośba zaakceptowana, zaraz przyniosę formularze-uśmiechnęła się Kou i ruszyłą do swojego biura
-Żartujesz sobie ze mnie prawda?-podbiegłam do niej-Powiedz że żartujesz!
-Nie żartuje Akene-powiedziała poważnie-Potrzebujemy ich, a teraz się przesuń
Ustąpiłam jej drogi i krzyknęłam kucając, oparłam łokieć na kolanie i oparłam dłoń na czole. Kou wyszła z trzema kartkami, które dziewczyny wypełniły szybko oraz oddały. Od razu też poszły się przebrać, ubrana każda w innego koloru strój tej samej firmy co mój pojawiły się chwilę później na basenie. Stały od sienie w niewielkim dystansie każda z nas miała dominującą naturę, żadna nie chciała się podporządkować
-Skoro teraz wszystkie jesteście w jednym klubie czas zakopać topór wojenny-powiedziała miło Kou a ja roześmiałam się
Wstałam i podeszłam do nich, stanęłam na przeciwko trójki największych rywalek i oparłam ręce na biodrach
-N i e m a m o w y-przeliterowałam wyraźnie-To nie jest tak, że my sie nie lubimy. My się nienawidzimy Kou!
-Nie sądzisz że to się staje już nudne Akene-wywróciła oczami Mana
-Normalnie nie wytrzymam-parsknęłam-Czyżbym słyszała Hisę?
-Słuchaj nam też się to nie podoba ale tak będzie najlepiej-jęknęła Noriko
-Bo ty zawszę wiedziałaś co było dla nas dobre, no nie?-syknęła Hitori ale później przeklęła cicho-Noriko ma rację to trwa już zdecydowanie za długo
-Róbcie co chcecie-podniosłam ręce w geście obronnym-Niech będzie, zgadzam się na ten rozejm
Kou pisnęła ze szczęścia a chłopaki odetchnęli z ulgą. Podeszli koło mnie i zaczęli się przedstawiać. Kiedy Haru mówił o sobie Mana uśmiechała się prowokacyjnie
-To może próbna sztafeta?-zaproponowała czerwonowłosa-Co wy na to?
-Wracają wspomnienia, nie?-zaśmiała się kpiąco Mana
-Nie-powiedziałyśmy we trzy a mi chciało się śmiać z tego
-Tak jak za pierwszym razem?-spytała Noriko a my popatrzałyśmy na siebie w milczeniu-Uznam to za tak
Już po chwili Noriko zrobiła dziwną jak dla mnie zmianę, chyba wskoczyłam za wcześnie. Jak zawszę rzuciłam się całym ciałem na ścianę. Hitori wskoczyła o wiele za późno. Ostatnia zmiana też byłą beznadziejna, czas był okropny a my wściekłe na siebie nawzajem
-Coś ty odwaliła?!-zaczęła Hitori furczeć na mnie-Jak tyś wpadła na tą ścianę?!
-Normalnie. Ty się lepiej spytaj Noriko co ona zrobiła-spojrzałam na nią wymownie ze złością w oczach
-Kurde a ty Hitori?! Co to miało być ja się pytam?!-krzyknęła Mana-Jak tak to ma wyglądać to ja nie chcę tu pływać!
-Spokojnie dziewczyny-zaczęła nas uspokajać Gou-To normalne
-Haruka jak ty zrobiłeś te mięśnie?-Mana macała go po brzuchu a mi z wściekłości krew szumiała w uszach-Wyglądasz wspaniale, duże czasu już pływasz?
Podeszłam tam, chwyciłam jej ramie i mocno szarpnęłam w przeciwną stronę. Odeszłyśmy do pozostałej dwójki dziewczyn. W tedy puściłam jej przedramię
-Prtzestań się do niego przystawiać do cholery jasnej-warknęłam z jadem
-A co? Podoba ci się?-pochyliła się w moją stronę-Nie potrzebnie ściągałaś gumkę z włosów i tak nie robisz nic żeby być wolna!
-Odpierdziel się od Haru-syknęłam-Możesz mieć każdego, więc jogo nie tykaj
-Dobra mam tego serdecznie dość!-wybuchła nagle Gou-Przebierajcie się, jedziemy na szczerą rozmowę u Haruki!
-Więc, czas na najbardziej szczerą rozmowę w waszym życiu-zaczęła czerwonowłosa-W czym wy macie problem?!
Milczałam, wszystkie milczałyśmy. Jeżeli zaczęłybyśmy rozmowę przy nich musiałybyśmy tłumaczyć się z największej tajemnicy o której nie wiedział nikt. Hitori wstała, ona też nie wiedziała wszystkiego
-Wyjdźmy stąd ta trójka musi to zrobić na osobności. One muszę sobie wszytko wyjaśnić-wyprowadziła ich i zanim zamknęła drzwi szepnęła-Liczę na was dziewczyny
My jednak milczałyśmy siedząc przy stole, jakby nagle wszystkim zabrakło języka w gębie. Miałam do nich tyle pytań. Aż za dużo
-Dlaczego mnie tak nienawidzisz Ana? Dlaczego tak mnie gnoisz?-spytałam w końcu
-Bo chcesz żeby wszyscy robili wszystko za ciebie a tak się nie da-powiedziała spokojnie po czym spojrzała smutnym wzrokiem na Noriko-Dlaczego wszystko masz w dupie Nori? Dlaczego nic cię nie obchodzi?
-Bo się już nie przyjaźnimy, przestało mi zależeć na wszystkim-spuściła wzrok
-Kene dlaczego tak bardzo pokochał Sui, w czym ona była od nas lepsza?-spytała z żalem
-Ja...Ona wydawała mi się być taka przyziemna-zaszkliły mi się oczy-Była taka inna, ale nigdy nie byłą od was lepsza
-Więc czemu wybrałaś ją a nie mnie?!-wstała nagle Mana i uderzyła dłońmi w stolik. Po jej pięknej twarzy spłynęły łzy, które kapnęły na stolik-Dlaczego pokazałaś mi jak piękne może być życie, a później odeszłaś?! Dlaczego ty Nori po jej odejściu przestałaś o mnie pamiętać?! Dlaczego w tedy w pierwszej klasie podeszłaś do nas tak jakbyś znała nas od zawsze?! Dlaczego przeniosłaś się do drugiej sztafety?! Dlaczego tak łatwo pozwoliłaś żeby zmienili ci pokój?!
Łzy popłynęły nagle po twarzy Noriko. A już sekundę później i po mojej. Pociągnęłam nosem i wstałam. To bolało
-Dlatego zaczęłaś mnie gnoić i wyzywać od zera?-chlipnęłam słabo-To bolało Mana, to wciąż boli!
Nagle i Noriko wstała i zrobiła to samo co w pierwszej klasie. Objęła nas ramionami i przyciągnęła bliżej. Nasze czoła się stykały, przez chwilę
-Dlaczego stałaś sie taką egoistką Mana?-szepnęła z zamkniętymi oczami, też je zamknęłyśmy
-Ja chciałam tylko z wami pływać, jak kiedyś-rozpłakałyśmy się jeszcze bardziej-Przepraszam, tak strasznie przepraszam!
-Nidy nie chciałam pływać z kimś innym, niż wy-wyznałam dławiąc się łzami-Wciąż chciałam uczyć się zmian z Nori i patrzeć jak Ana wchodzi na słupek startowy i patrzy na mnie z góry i w tedy zawsze mi mówiłaś, że nie zawiodłam cię i że ty nie zawiedziesz mnie. A Nori zawsze mówiła
-Yo! Załatwimy wszystkich!-powiedziałyśmy równo
-A później-szepnęła Mana
-O kurde! Znowu nam się udało!-zaśmiałyśmy się
Ale wciąż jesteśmy nie fair...-powiedziała chicho Nori puszczając nas z uścisku-Zostawiłyśmy Hitori i to wszystkie. Należą się jej przeprosiny
-Masz rację-wstałyśmy i podeszłyśmy do drzwi, łzy już nie płynęły. Czarnowłosa otworzyła drzwi i wciągnęłyśmy Hitori do uścisku. Usiadłyśmy na kolanach i stykałyśmy się czołami. Każda obejmowała każdą-Hitori tak nam głupio, zostawiłyśmy cię
-Zachowałyśmy się jak głupie szczeniaki-dodała Mana-Nigdy nie liczyłyśmy sie z twoim zdaniem
-Nigdy nie czułaś się z nami tak związana bo nie dopuszczałyśmy cię do siebie tak jak być powinno-Hitori chlipnęła ale po chwili wszystkie się rozpłakałyśmy jak dzieci i trwałyśmy w uścisku
-Przepraszam was!-krzyknęła głośno po czym siedziałyśmy w tym uścisku jak najdłużej
Nie widziałyśmy jak chłopaki i Gou patrzą na nas z uśmiechami
-Ja też chcę do uścisku!-krzyknął Nagisa i już miał zamiar się na nas rzucić ale Rei chwycił go za kołnież
-Daj im się nacieszyć, w końcu nie rozmawiały normalnie od paru lat-powiedział poprawiajac swoje okulary
-Nagisa, chodź tu wy wszyscy!-krzyknęłyśmy i zaraz do naszych pleców przytulali się chłopaki
Po godzinie zaczęło się ściemniać, każdy musiał już iść. Na dworze zaproponowałam dziewczyną żeby nocowały u mnie. Taty wciąż nie było, a Hisa zdawała się być na prawd zaskoczona widokiem dziewcząt w naszym domu. Mama piszczała ze znalazłam nowe koleżanki. bawiłyśmy się świetnie, tańczyłyśmy, śpiewałyśmy i gadałyśmy. Bawiłam się lepiej niż z Sui, Seki i Eiko. Postanowiłyśmy wszystkie spać na podłodze, leżałam koło Many i Noriko, po prawej od Nori leżała Tori. Rozmawiałyśmy jeszcze długo i żadna się spała kiedy mana powiedziała
-Przepraszam za Haruke, już nie będę-uśmiechnęła się miło-Walcz dalej o swoją wolność Akene. Walcz póki możesz, póki nie wygrasz
-O ile będziecie walczyć ze mną-chwyciłam blondynkę i czarnowłosą za ręce, Noriko złapała Hitori. Podniosłyśmy je w górę, prostopadle do podłogi-My kontra reszta świata!
-Forever?-spytała Mana
-Forever!-krzyknęłyśmy wciąż trzymając ręce w górze
-Together?
-Together!
-Kilometry?
-Nie istnieją!
-Pokonamy je?
-I wszystko inne!
Później roześmiałyśmy się i poszłyśmy spać. Mogłam ten dzień zaliczyć do najlepszych w moim życiu
Następnego dnia na treningu po prostu było świetnie. Mana pomagała Reiowi w jego technice, Nagisa uczył Akene finiszu do żaby. Noriko ćwiczyła start do grzbietu razem z Makoto, a Haru pokazywał Hitori najlepszy wyskok z dwóch nóg. Nikt się nie kłócił, dla mnie mogło być tak zawszę
-Rei no błagam cię ułóż te dłonie jak łyżki a nie chochle!-krzyczała co chwilę Mana, a biedny Rei nie wiedział o co chodzi
-Ja się nie wybiję dobrze pod tym kątem, wpadnę na deskę-twierdziła Hitori-Spróbuję z jednej nogi!
-Powinnaś dawać wyżej biodra-proponował Makoto
-Wtedy się połamie-śmiała się Noriko-Spróbuj wsadzać ręce pod mniejszym kątem i złącz nogi!
-Akene bo cię utopie!-groził ze śmiechem blondyn-Zrób to chodź raz dobrze!
-No przecież się staram!-lamentowała brunetka
Roześmiałam się szczęśliwa, myślę że obecność dziewczyn pomoże wszystkim. Na dobrą sprawę zostały tylko dwa tygodnie do zawodów. Ale czy to ma sens? Jeżeli Akene już nie kłuci się z Maną to cała sprawa traci znaczenie...
poniedziałek, 30 listopada 2015
6. Mała zmiana planów
Dziewczyny pojechały parę minut temu, kiedy na dworze jeszcze nie padało. Było mi źle, czułam się podle. Dlaczego nie powiedziałam Sui że ja też lubię Haru? Chyba się bałam. Poza tym jaką mam pewność że ona mówi prawdę, jeszcze parę dni temu była szalenie zakochana w Rin'ie. Zadrżałam ponownie. Było okropnie zimno, a ja ubrana w rurki, koszulkę na długi rękaw i sweter mokłam na ławce w parku. Lało porządnie, ale ja nie miałam siły wracać do domu, nie miałam nawet zamiaru wracać tam. Miałam ze sobą plecak i mundurek do szkoły. Kiedy było już ciemno, a latarnie świeciły jasno zeszłam z ławki. Chwiejnym krokiem jak pijak ruszyłam w przeciwną stronę domu, w przeciwną od domu Haru. Szłam powoli do Gou, mieszkała prawie po drugiej stronie miasta, kij z tym. Doszłam tam po czasie wydającym się wiecznością. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi, otworzyła mi sama dziewczyna
-Akene!-pisnęła-Co się stało?! Nie ważne, wejdź
Przepuściła mnie w drzwiach i pozwoliła wejść do domu. Ściągnęłam przemoczone na amen trampki
-Przepraszam za najście-mruknęłam patrząc na Kou, ona pobiegła do łazienki i dała mi ręcznik-Dziękuje
-Chodź, musisz mi opowiedzieć co się stało-chwyciła mnie lekko za łokieć i zaprowadziła do własnego pokoju. Zaczęłam jej opowiadać o wszystkim, w połowie zaczęłam płakać i kichać, prawdopodobnie się przeziębiłam. Ku przytuliła mnie mocno i uspokajała mnie-Akene, tak mi przykro. Nawet nie wiem co ci więcej powiedzieć. Powinnaś była powiedzieć Sui o swoich uczuciach
Pokiwałam głową, Kou miała rację. Kou prawie zawsze miała rację, jednak mimo że o tym wiedziała nie szczyciła się tym. Przygotowała mi ciepłą kąpiel i dała jakieś ciuchy Rin'a. Zrobiłyśmy sobie zdjęcie w pidżamach i wysłałyśmy do starszego brata Kou. Przez chwilę się śmiałyśmy z rzeczy znalezionych w jego pokoju. Grzebałyśmy tam, no sorry on mieszka teraz w akademiku, jego pokój miał być już dwa razy przerobiony na domową siłownie
-Rin mimo wszystko zostawił tu dużo rzeczy-powiedziałam przeglądając jego kolekcję płyt-Nie potrzebuje tego?
-Mówi że jest tam po to żeby się uczyć, a nie zajmować takimi bzdetami-mruknęłam patrząc w szafę
-Ta jasne-wywróciłam oczami, tak mocno że mnie aż zabolało-Co to?
Kou oderwała się od szafy mając na sobie flanelową koszulę Rin'a, musiała być nowa jeszcze nie chwyciła jego zapachu. Klęknęłam na biurku i sięgnęłam po dwie ramki na najwyższej półce. Zeskoczyłam zgrabnie i jedno podałam Kou
-O matko-uśmiechnęłam się, było to zdjęcie za czasów podstawówki. Była tam sztafeta Rin'a-On się wcale nie zmienił
-Pokaż-wymieniłyśmy się. Uśmiechnęłam się z radością w oczach
Byłam na tym zdjęciu z Rin'em. Było to jeszcze w pierwszym tygodniu w szkole w Australii. Staliśmy tyłem, trzymaliśmy się wewnętrznymi rękami za dłonie, a drugimi pokazywaliśmy nasze bicepsy. Nasze mięśnie były dopiero co lekko zarysowane, prawie niewidoczne. I nagle wpadłam na genialny pomysł
-Za trochę ponad miesiąc są urodziny Rin'a nie?-Kou skinęła mi z zainteresowaniem głową-Mam na nie pomysł, a ty będziesz mi do tego bardzo potrzebna
Odkąd Akene uciekła z pod kina, nie widziałem jej. Nie miałem jednak odwagi napisać, ani zadzwonić. Kou powiedziała, że Akene źle się czuła sama w domu i przyszła do niej
-Ale ja mieszkam dużo bliżej-zadeklarowałem-Coś się stało, prawda?
-Musiałyśmy po prostu pogadać-powiedziała wymijająco-Jak dziewczyny, rozumiesz?
Nie odpowiedziałem, zauważyłem Akene. I szczerze wyglądała okropnie, miała cienie pod oczami, była blada i wyglądała na smutną. Chciałem podejść bliżej, ale kiedy nasze spojrzenia się spotkały Akene nagle zniknęła. Była taka cały dzień, unikała mnie. Kou na przerwie śniadaniowej zrobiła naradę na dachu. Wyglądała na zdenerwowaną
-Hisa przekazała mi nowe zmiany w zasadach narodowych w sekcji pływackiej-powiedziała opierając się o barierkę-Zaszły tam drobne zmiany
-Czyli nic złego?-spytał Rei poprawiając okulary
-Według nich mamy przechlapane-westchnęła-Jeżeli nie znajdziemy dziewczęcej części tego zespołu, mogą nas usunąć
-Że jak?!-poderwaliśmy się z miejsc i podeszliśmy bliżej Kou. Przez barierki było widać puste boisko, pod jedną z siatek siedziała Akene. Uczyła się i płakała, coś na prawdę musiało się stać-Co my teraz zrobimy?
-Musimy znaleźć cztery zawodniczki przynajmniej do sztafety-spojrzała tam gdzie ja-Spokojnie mam pomysł. Dzisiaj po lekcjach narada u Haru, będą goście
-Co my tu robimy?-wskazałam dom Nanase. Hisa złapała mnie za dłoń i pociągnęła w stronę drzwi. Na wejściu otworzył nam Makoto, po zdjęciu odzienia wierzchniego i butów zostałam znowu pociągnięta do salonu. Później Hisa stanęła za mną i położyła na moje ramiona dłonie, brutalnie ściągnęła mnie do podłoża. Wylądowałam na kolanach, ona usiadło koło mnie i wtedy zauważyłam że wszyscy siedzą w okół stołu i przypatrują się mi-Yyyy...O co tu chodzi?
-O ciebie-powiedziała oskarżycielsko Imamura patrząc na mnie jak na zbrodniarza-Co się z tobą dzieje? Często nie ma cię w domu, a jak jesteś to tak samo jakby cie nie było! Już w ogóle nie jadasz z nami kolacji, poza tym wyglądasz okropnie, jakbyś trzy noce nie przespała! Już nie oglądamy razem kreskówek, nie rozmawiamy, nie chodzimy razem biegać! Gdzie ty jesteś całe dnie?! Co się z tobą dzieję?! Dzwoniła nauczycielka, podobno opuściłaś się też strasznie w nauce! Masz szczęście że to ja odebrałam, a nie tata
-Przestań się czepiać!-warknęłam zaciskając pięści na spodniach-tylko się czepiasz i próbujesz wpieprzać w moje życie! Bo to cię obchodzi co?! Bo kogokolwiek to obchodzi!
-Akene zachowuj się!-teraz to już przesadziła-Słuchaj jak do ciebie mówię
-Nie Hisa, to ty posłuchaj!-wstałam i wskazałam na nią palcem-Nie będziesz stawiała mi warunków i tak mam przez ciebie przejebane u taty, on mnie nienawidzi bo nie jestem tobą. Jakoś to znoszę więc ciesz się że w ogóle siedzę czasem w tym domu. Nic się ze mną nie dzieję, to tylko wam się coś w tych chorych głowach uroiło. Nie robimy tych wszystkich rzeczy bo przecież nie jestem godna siedzenia z tobą przy jednym stole. Nie zasługuję na to pieprzone nazwisko! Bo jestem nikim! Bo jestem inna! Bo nie jestem tobą!
-Oh przestań już z tym!-również wstała i oto proszę państwa dało się zauważyć po raz pierwszy wybuchł złości Hisy Imamura-Przestań się nad sobą użalać Akene! To się już staje nudne! Myślisz że tylko ty masz ciężko?! A pomyślałaś jak się czułam kiedy powiedziałaś o tym starcie u Omitsu?!
-Wcale tego nie żałuję!-uśmiechnęłam się wrednie-Poza tym co ty tam wiesz! Pomyślałaś jak mogę się czuć kiedy ojciec miesza mnie z błotem po każdych zawodach?! Jak widzę wszystkie dziewczyny z ojcami podczas odprowadzania ich, a ja jako jedyna stoję sama?! Wiesz chociaż jak się czuję wiedząc że ojciec nigdy mnie nie zaakceptuję?!
-A nie pomyślałaś że jestem zazdrosna?!-łzy popłynęły po mojej twarzy, Hisa też płakała
-O co?
-O ciebie-usiadła-Masz talent, wrodzony. Twoje rokowania są trzykrotnie większe od moich w twoim wieku, tata tak cię krytykuję bo nasz umysł działa w ten sam sposób. Kiedy ktoś nas krytykuję staramy się bardziej. Masz trzykrotnie większe szanse na mistrzostwo świata niż ja. Tata cię chwali kiedy jest ze mną sam na sam, ale jest zły na to że to mi się tak nie udało. Wyżywa się na tobie i nie wie że nie powinien
Pociągnęłam nosem i mocno przetarłam łzy, nie wierzyłam jej. Hisa dla uratowania swojego tyłka potrafiła zrobić wszystko. Usiadłam już spokojniej
-Nie wpieprzaj się do mojego życia-mruknęłam
-Akene potrzebujemy twojej pomocy-zaczęła Kou z lekkim uśmiechem-Potrzebujemy ciebie i czterech innych dziewczyn w Iwatobi'm inaczej nas usuną
-Ja...nie mogę-przyznałam-Tata się nigdy na to nie zgodzi
-Już wszytko jest ustalone, przenieśli cię już-powiedziała Hisa a we mnie złość pojawiła się ponownie-W końcu jestem twoim opiekunem prawnym w wypadku śmierci rodziców, mogę decydować za ciebie
-Nie dość że mi się w życie wpieprzasz to jeszcze chcesz je ułożyć-prychnęłam z wściekłym uśmiechem-No najlepsza siostra, naprawdę. Idę gdzieś zadzwonić
Wstałam i zabrałam telefon. Poszłam do łazienki, tam było najciszej w zbiorze kontaktów wybrałam jeden z częstszych wybieranych. Przystawiłam słuchawkę do ucha
-Halo? Akene?-usłyszałam zdyszany głos, na pewno ćwiczyła-Potrzebujesz czegoś?
Wyjaśniłam dziewczynie całą sytuację, zaśmiała się na końcu
-Chyba nie do końca rozumiem, ale jasne-zgodziła się Omitsu-Nie wiem na co potrzebna ci jest najgorsza delfinistka z twojego rocznika, ale jasne weź ją sobie. Będzie jutro, co ty na to?
-Dzięki, jestem twoim dłużnikiem-rozłączyłam się i wróciłam do pozostałych
-Z kim gadałaś?-spytał Nagisa-Wyglądasz na szczęśliwą
-A z moją znajomą, poznaliście ją już w tedy na imprezie-powiedziałam siadając
-Ta z różowymi włosami?-Hisie zrzedła mina
-Yhym-skinęłam głową
Czytałam właśnie gazetę. W moje ręce wpadł ciekawy artykuł, aż musiałam pochwalić się osobiście. Po moim gabinecie rozległ się dźwięk pukania do drzwi, skinęłam głową a moja sekretarka otworzyła je. Do środka weszła Mana ubrana w dresy klubowe. Usiadła na krześle
-Wzywała mnie pani?-powiedziała niepewnie-Coś zrobiłam?
-Wręcz przeciwnie moje dziecko-uśmiechnęłam się-Zaraz coś zrobisz...
Otworzyłam drzwi do pokoju Noriko, oczywiście butem. Usiadłam na biurku i włożyłam papierosa do buzi, Noriko nawet na mnie nie spojrzała. Wydmuchnęłam papierosowy dym, a ona dopiero wtedy leniwie przeniosła na mnie wzrok znam magazynu. Rzuciłam jej gazetę, a ona szybko przeskanowała wzrokiem tekst. Usiadła z wrażenia na łóżku
-Pakuj się-powiedziałam zabierając gazecie-Mam zajebisty plan...
-Akene!-pisnęła-Co się stało?! Nie ważne, wejdź
Przepuściła mnie w drzwiach i pozwoliła wejść do domu. Ściągnęłam przemoczone na amen trampki
-Przepraszam za najście-mruknęłam patrząc na Kou, ona pobiegła do łazienki i dała mi ręcznik-Dziękuje
-Chodź, musisz mi opowiedzieć co się stało-chwyciła mnie lekko za łokieć i zaprowadziła do własnego pokoju. Zaczęłam jej opowiadać o wszystkim, w połowie zaczęłam płakać i kichać, prawdopodobnie się przeziębiłam. Ku przytuliła mnie mocno i uspokajała mnie-Akene, tak mi przykro. Nawet nie wiem co ci więcej powiedzieć. Powinnaś była powiedzieć Sui o swoich uczuciach
Pokiwałam głową, Kou miała rację. Kou prawie zawsze miała rację, jednak mimo że o tym wiedziała nie szczyciła się tym. Przygotowała mi ciepłą kąpiel i dała jakieś ciuchy Rin'a. Zrobiłyśmy sobie zdjęcie w pidżamach i wysłałyśmy do starszego brata Kou. Przez chwilę się śmiałyśmy z rzeczy znalezionych w jego pokoju. Grzebałyśmy tam, no sorry on mieszka teraz w akademiku, jego pokój miał być już dwa razy przerobiony na domową siłownie
-Rin mimo wszystko zostawił tu dużo rzeczy-powiedziałam przeglądając jego kolekcję płyt-Nie potrzebuje tego?
-Mówi że jest tam po to żeby się uczyć, a nie zajmować takimi bzdetami-mruknęłam patrząc w szafę
-Ta jasne-wywróciłam oczami, tak mocno że mnie aż zabolało-Co to?
Kou oderwała się od szafy mając na sobie flanelową koszulę Rin'a, musiała być nowa jeszcze nie chwyciła jego zapachu. Klęknęłam na biurku i sięgnęłam po dwie ramki na najwyższej półce. Zeskoczyłam zgrabnie i jedno podałam Kou
-O matko-uśmiechnęłam się, było to zdjęcie za czasów podstawówki. Była tam sztafeta Rin'a-On się wcale nie zmienił
-Pokaż-wymieniłyśmy się. Uśmiechnęłam się z radością w oczach
Byłam na tym zdjęciu z Rin'em. Było to jeszcze w pierwszym tygodniu w szkole w Australii. Staliśmy tyłem, trzymaliśmy się wewnętrznymi rękami za dłonie, a drugimi pokazywaliśmy nasze bicepsy. Nasze mięśnie były dopiero co lekko zarysowane, prawie niewidoczne. I nagle wpadłam na genialny pomysł
-Za trochę ponad miesiąc są urodziny Rin'a nie?-Kou skinęła mi z zainteresowaniem głową-Mam na nie pomysł, a ty będziesz mi do tego bardzo potrzebna
Odkąd Akene uciekła z pod kina, nie widziałem jej. Nie miałem jednak odwagi napisać, ani zadzwonić. Kou powiedziała, że Akene źle się czuła sama w domu i przyszła do niej
-Ale ja mieszkam dużo bliżej-zadeklarowałem-Coś się stało, prawda?
-Musiałyśmy po prostu pogadać-powiedziała wymijająco-Jak dziewczyny, rozumiesz?
Nie odpowiedziałem, zauważyłem Akene. I szczerze wyglądała okropnie, miała cienie pod oczami, była blada i wyglądała na smutną. Chciałem podejść bliżej, ale kiedy nasze spojrzenia się spotkały Akene nagle zniknęła. Była taka cały dzień, unikała mnie. Kou na przerwie śniadaniowej zrobiła naradę na dachu. Wyglądała na zdenerwowaną
-Hisa przekazała mi nowe zmiany w zasadach narodowych w sekcji pływackiej-powiedziała opierając się o barierkę-Zaszły tam drobne zmiany
-Czyli nic złego?-spytał Rei poprawiając okulary
-Według nich mamy przechlapane-westchnęła-Jeżeli nie znajdziemy dziewczęcej części tego zespołu, mogą nas usunąć
-Że jak?!-poderwaliśmy się z miejsc i podeszliśmy bliżej Kou. Przez barierki było widać puste boisko, pod jedną z siatek siedziała Akene. Uczyła się i płakała, coś na prawdę musiało się stać-Co my teraz zrobimy?
-Musimy znaleźć cztery zawodniczki przynajmniej do sztafety-spojrzała tam gdzie ja-Spokojnie mam pomysł. Dzisiaj po lekcjach narada u Haru, będą goście
-Co my tu robimy?-wskazałam dom Nanase. Hisa złapała mnie za dłoń i pociągnęła w stronę drzwi. Na wejściu otworzył nam Makoto, po zdjęciu odzienia wierzchniego i butów zostałam znowu pociągnięta do salonu. Później Hisa stanęła za mną i położyła na moje ramiona dłonie, brutalnie ściągnęła mnie do podłoża. Wylądowałam na kolanach, ona usiadło koło mnie i wtedy zauważyłam że wszyscy siedzą w okół stołu i przypatrują się mi-Yyyy...O co tu chodzi?
-O ciebie-powiedziała oskarżycielsko Imamura patrząc na mnie jak na zbrodniarza-Co się z tobą dzieje? Często nie ma cię w domu, a jak jesteś to tak samo jakby cie nie było! Już w ogóle nie jadasz z nami kolacji, poza tym wyglądasz okropnie, jakbyś trzy noce nie przespała! Już nie oglądamy razem kreskówek, nie rozmawiamy, nie chodzimy razem biegać! Gdzie ty jesteś całe dnie?! Co się z tobą dzieję?! Dzwoniła nauczycielka, podobno opuściłaś się też strasznie w nauce! Masz szczęście że to ja odebrałam, a nie tata
-Przestań się czepiać!-warknęłam zaciskając pięści na spodniach-tylko się czepiasz i próbujesz wpieprzać w moje życie! Bo to cię obchodzi co?! Bo kogokolwiek to obchodzi!
-Akene zachowuj się!-teraz to już przesadziła-Słuchaj jak do ciebie mówię
-Nie Hisa, to ty posłuchaj!-wstałam i wskazałam na nią palcem-Nie będziesz stawiała mi warunków i tak mam przez ciebie przejebane u taty, on mnie nienawidzi bo nie jestem tobą. Jakoś to znoszę więc ciesz się że w ogóle siedzę czasem w tym domu. Nic się ze mną nie dzieję, to tylko wam się coś w tych chorych głowach uroiło. Nie robimy tych wszystkich rzeczy bo przecież nie jestem godna siedzenia z tobą przy jednym stole. Nie zasługuję na to pieprzone nazwisko! Bo jestem nikim! Bo jestem inna! Bo nie jestem tobą!
-Oh przestań już z tym!-również wstała i oto proszę państwa dało się zauważyć po raz pierwszy wybuchł złości Hisy Imamura-Przestań się nad sobą użalać Akene! To się już staje nudne! Myślisz że tylko ty masz ciężko?! A pomyślałaś jak się czułam kiedy powiedziałaś o tym starcie u Omitsu?!
-Wcale tego nie żałuję!-uśmiechnęłam się wrednie-Poza tym co ty tam wiesz! Pomyślałaś jak mogę się czuć kiedy ojciec miesza mnie z błotem po każdych zawodach?! Jak widzę wszystkie dziewczyny z ojcami podczas odprowadzania ich, a ja jako jedyna stoję sama?! Wiesz chociaż jak się czuję wiedząc że ojciec nigdy mnie nie zaakceptuję?!
-A nie pomyślałaś że jestem zazdrosna?!-łzy popłynęły po mojej twarzy, Hisa też płakała
-O co?
-O ciebie-usiadła-Masz talent, wrodzony. Twoje rokowania są trzykrotnie większe od moich w twoim wieku, tata tak cię krytykuję bo nasz umysł działa w ten sam sposób. Kiedy ktoś nas krytykuję staramy się bardziej. Masz trzykrotnie większe szanse na mistrzostwo świata niż ja. Tata cię chwali kiedy jest ze mną sam na sam, ale jest zły na to że to mi się tak nie udało. Wyżywa się na tobie i nie wie że nie powinien
Pociągnęłam nosem i mocno przetarłam łzy, nie wierzyłam jej. Hisa dla uratowania swojego tyłka potrafiła zrobić wszystko. Usiadłam już spokojniej
-Nie wpieprzaj się do mojego życia-mruknęłam
-Akene potrzebujemy twojej pomocy-zaczęła Kou z lekkim uśmiechem-Potrzebujemy ciebie i czterech innych dziewczyn w Iwatobi'm inaczej nas usuną
-Ja...nie mogę-przyznałam-Tata się nigdy na to nie zgodzi
-Już wszytko jest ustalone, przenieśli cię już-powiedziała Hisa a we mnie złość pojawiła się ponownie-W końcu jestem twoim opiekunem prawnym w wypadku śmierci rodziców, mogę decydować za ciebie
-Nie dość że mi się w życie wpieprzasz to jeszcze chcesz je ułożyć-prychnęłam z wściekłym uśmiechem-No najlepsza siostra, naprawdę. Idę gdzieś zadzwonić
Wstałam i zabrałam telefon. Poszłam do łazienki, tam było najciszej w zbiorze kontaktów wybrałam jeden z częstszych wybieranych. Przystawiłam słuchawkę do ucha
-Halo? Akene?-usłyszałam zdyszany głos, na pewno ćwiczyła-Potrzebujesz czegoś?
Wyjaśniłam dziewczynie całą sytuację, zaśmiała się na końcu
-Chyba nie do końca rozumiem, ale jasne-zgodziła się Omitsu-Nie wiem na co potrzebna ci jest najgorsza delfinistka z twojego rocznika, ale jasne weź ją sobie. Będzie jutro, co ty na to?
-Dzięki, jestem twoim dłużnikiem-rozłączyłam się i wróciłam do pozostałych
-Z kim gadałaś?-spytał Nagisa-Wyglądasz na szczęśliwą
-A z moją znajomą, poznaliście ją już w tedy na imprezie-powiedziałam siadając
-Ta z różowymi włosami?-Hisie zrzedła mina
-Yhym-skinęłam głową
Czytałam właśnie gazetę. W moje ręce wpadł ciekawy artykuł, aż musiałam pochwalić się osobiście. Po moim gabinecie rozległ się dźwięk pukania do drzwi, skinęłam głową a moja sekretarka otworzyła je. Do środka weszła Mana ubrana w dresy klubowe. Usiadła na krześle
-Wzywała mnie pani?-powiedziała niepewnie-Coś zrobiłam?
-Wręcz przeciwnie moje dziecko-uśmiechnęłam się-Zaraz coś zrobisz...
Otworzyłam drzwi do pokoju Noriko, oczywiście butem. Usiadłam na biurku i włożyłam papierosa do buzi, Noriko nawet na mnie nie spojrzała. Wydmuchnęłam papierosowy dym, a ona dopiero wtedy leniwie przeniosła na mnie wzrok znam magazynu. Rzuciłam jej gazetę, a ona szybko przeskanowała wzrokiem tekst. Usiadła z wrażenia na łóżku
-Pakuj się-powiedziałam zabierając gazecie-Mam zajebisty plan...
Subskrybuj:
Posty (Atom)