wtorek, 10 listopada 2015

4. Impreza

Wzięłam głęboki oddech. Podniosłam rękę i z zamkniętymi oczami pociągnęłam klamkę w dół, po czym pociągnęłam drzwi do siebie. Weszłam do przedsionka gdzie nie zatrzymywałam się, szłam prosto do jadalni, stanęłam w progu
-Wróciłam-szepnęłam patrząc na plecy ojca
-Akene!-mama wstała gwałtownie z krzesła i podbiegła do mnie po czym zamknęła mnie w uścisku-Sabaro zobacz!
On jednak nie ruszył się z miejsca, a Hisa ledwo co podniosła na mnie wzrok. Potem podniosła się i zatrzymała się krok przede mną. Podniosłam na nią wzrok i zobaczyłam przeszklone niebieskie oczy, wory pod oczami i zmęczoną, piękną twarz, która wyrażała coś między ulgą a żalem. Bez słowa przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła mocno. Wtuliłam się w jej zagłębienie szyjne i złapałam za plecami
-Hisa zostaw ją-powiedział sucho ojciec, ale blondynka nie poruszyła się, ani o milimetr. Wręcz przeciwnie ścisnęła mnie mocnej-Hisa powiedziałem coś!
-Sabaro!-krzyknęła Juri-Przestań natychmiast! Powinieneś się cieszyć że Akene wróciła, a nie!
-Ale tak nie jest!-wstał i wyszedł nie patrząc na mnie, a nawet jeżeli to zrobił wzrok ten był pełen pogardy
-Jest okej-powiedziałam kiedy mama położyła mi dłoń na ramieniu. Hisa odsunęła się jeszcze bardziej bo czym ściągnęła kapcia i rzuciła nim we mnie-Ała! Za co?!
-Wiesz jak ja się o ciebie martwiłam?! Przeszukałam całe miasto!-spojrzała tym razem na mnie ze złością. Jednak później znowu mnie objęła-Obiecaj że już nigdy tego nie zrobisz
-Obiecuje-szepnęłam kiedy pogładziła mnie po włosach-Idę dzisiaj na imprezę

Weszłam spokojnym krokiem do szkoły przebrana w mundurek, bez makijażu i z włosami spiętymi w koka, jedynie grzywka i przy dłuższe pasma włosów po obu stronach głowy były rozpuszczone. Czarno niebieski plecak miałam zarzucony na jedno ramię, a na twarzy lekki uśmiech. Przeszłam przez dziedziniec wyjmując z uszu słuchawki, które schowałam do kieszeni w marynarce. Było dzisiaj zimno, jednak za późno wyszłam z domu przez co miałam rozpiętą kurtkę i zarzucony na szyje różowy szal. Prawdopodobnie nie był on mój, ale kto by się tym przejmował. Chciałam wejść do szkoły jednak na jednej ze ścian zauważyłam Gou. Uśmiechnęłam się do niej i pomachałam dyskretnie ręką, ona odwzajemniła gest. Weszłam i w oczy rzucił mi się jedynie tłum licealistów. Mój telefon zadzwonił, a ja nie patrząc kto to odebrałam
-Halo?-spytałam niepewnie
-Dzień Boberek moje słońce!-zapiszczał mi damski głos
-Dzikus?-zdziwiłam się-Co ty robisz? Ja za jakieś trzy minuty zaczynam lekcję, daj mi spokój
-No dzięki wiesz-burknęła obrażona-Co dzisiaj robisz? Bo chciałyśmy cię wyciągnąć do kina u nas
-Chciałabym ale nie-otworzyłam moją szafkę-Jestem dzisiaj umówiona
-Że co?!-krzyknęła zdziwiona-Niby gdzie?!
-Na imprezę Sui-jęknęłam ściągając kurtkę-No wiesz takie miejsce gdzie ludzie się bawią z innymi, tańczą i świetnie się bawią!
-Powtarzasz się
-Żebyś zrozumiała-zaśmiałam się-Sui mam tu przyjaciół, więc z łaski swojej zadzwoń jutro koło południa, a najlepiej wieczorem
Schowałam telefon do plecaka i wrzuciłam szal i odzienie wierzchnie do szafki. Kiedy spojrzałam w dół mojego plecaka nie było
-Co jest?-spytałam sama siebie-Przecież nie mógł zniknąć od tak!
-Mówisz sama do siebie?-usłyszałam za plecami, przez co podskoczyłam. Przy okazji uderzając się w ciąż otwarte drzwiczki szafki. Chwyciłam się z tyłu głowy nie pokazując bólu, odruchowo-Ale z ciebie niezdara Ake-chan
-Makoto?-spojrzałam na chłopaka, a on uśmiechnął się-Nie wiedziałeś mojego plecaka?
-Taki czarno niebieski z zawieszką żaby, która się świeci kiedy się ją dotknie?-skinęłam energicznie-Nie, nie widziałem
-Żartujesz sobie ze mnie?!-skrzyżowałam ręce na piersi-Gdzie on jest?
-Nie mam pojęcia Ake-chan-zaśmiał się za mną Nagisa-Na pewno nie ma go na szafce po drugiej stronie korytarza!
-Nagisa! Ja tam nie dosięgnę!-wskazałam plecak, który zlokalizowałam-Jak tyś tam doskoczył?
-Pomógł mi nowo poznany kolega-wyszczerzył się i zadzwonił dzwonek-Musimy iść na lekcję! Powodzenia Akene! Widzimy się później!
-Makoto! Nagisa!-krzyknęłam za nimi i podeszłam do szafki gdzie był mój plecak-Co za durnie!
Wspięłam się na palcach i wyciągnęłam rękę jak najdalej się dało, nawet kiedy podskoczyłam ledwo musnęłam palcami zawieszkę żaby, która zaświeciła się na sekundę. Podskoczyłam znowu i znowu, kolejnym razem poślizgnęłam się i upadłam z łoskotem na tyłek. Wtedy do szkoły weszła moja ostatnia nadzieja
-Haruka!-krzyknęłam szybko wstając i poprawiając mundurek-Pomóż mi, błagam!
-Co się stało?-pokazałam mu na plecak-Kto to zrobił?
-Nagisa
Wyglądał jakby miał zaraz wybuchnąć śmiechem, no bo przecież Nagisa nie był olbrzymem. Ba! Był niski jak na swój wiek! Jednak mi do śmiechu nie było moja twarz wyglądała mniej więcej tak "-,-"
-Pomożesz mi?-wywróciłam oczami-Straciłam już co najmniej połowę lekcji, co prawda mam chemię i nie bardzo chcę na nią iść. No ale...
Chłopak podskoczył i pociągnął za sobą duży plecak, który oddał w moje ramiona
-Dziękuje-założyłam go na ramie, a Haruka chwycił mój nadgarstek-Co robisz?
Jednak on mi nie odpowiedział, ostatnio zauważyłam, że on w ogóle jakoś mało mówi. Ciągnął mnie za sobą, nie bałam się i zastanawiałam czy nie powinnam. Weszliśmy na klatkę i schodami w górę po schodach. Koniec naszej podróży miał miejsce na dachu, gdzie zaraz po wejściu uderzył mnie powiew świeżego powietrza. Zrzuciłam z ramienia plecak i minęłam Haruke, patrząc na niebo. Po chwili łzy same napłynęły mi do oczy ale nie poczułam nawet że spływają po mojej twarzy. Wyciągnęłam rękę wysoko i daleko, chciałam dotknąć tego nieba, moje próby i tak nie dały żadnego efektu. Zaśmiałam się i odwróciłam do Nanase. Stał pod ścianą klatki schodowej i patrzył na mnie
-Płaczesz-spojrzałam na niego ze zdziwieniem, a kiedy dotarło do mnie co powiedział. Szybko odwróciłam się tyłem i przetarłam mocno oczy i spuściłam głowę
-Przepraszam-powiedziałam głośniej-Jestem taka żałosna. Płacze bo zobaczyłam niebo i poczułam się tak jakoś inaczej. Jak chcesz to się śmiej
On jednak nic nie zrobił, stał i milczał. Mimo, że nie śmiał się czułam się upokorzona. Nigdy nikt nie widział jak płaczę, jedynie Umeka
 -No śmiej się!-ryknęłam odwracając się do niego przodem. On stał i patrzył się na mnie zdziwiony swoimi niebieskimi oczami
-Rozmażesz się-podszedł do mnie i wytarł kolejne łzy
-Nie dbam o to-pociągnęłam nosem i uśmiechnęłam się do niego lekko-Ale jeśli będę takim rozmazanym pasztetem to nigdy nie znajdę sobie chłopaka
-To ty nie jesteś z Rin'em?-wybuchłam niepohamowanym śmiechem
-Nigdy w życiu!-opanowałam prostując się-Poza tym on podoba się Seki, ale obiecaj że mu nie powiesz!
-Obiecuje pod warunkiem, że powiesz mi trochę o Eiko-zdziwiłam się, że to właśnie ona mu się spodobała
-A co, zainteresowany?-uśmiechnęłam się chytrze-Eiko jest chyba nie w twoim stylu, bardziej pasuje do niej Makoto. Eiko jest wspaniała. Jest bardzo miła, odpowiedzialna i spokojna, troszczy się o Seki no i ma dobre oceny. Jest też piękna i wyróżnia się z tłumu, podziwiam ją. To dobra dziewczyna
-Jaka byłaś w dzieciństwie?-spytał nagle
-Byłam nieznośna, według mojej mamy bo ciągle się biłam z chłopakami na podwórku-wyginęłam telefon i pokazałam mu zdjęcie-To ja i Hisa

 -Już wtedy miałaś spięte włosy-zauważył, a ja otworzyłam szerzej oczy-To ma coś znaczyć?
-To obietnica, którą złożyłam już jako dzieciak. Bardzo chcę się jej trzymać-dotknęłam gumki na włosach i uśmiech zszedł z mojej buzi-Idziemy pływać?
-Ty nie pływasz-podeszłam do niego i wzięłam mój plecak
-W takim razie chodźmy do mnie-chwyciłam go za nadgarstek i pociągnęłam za sobą-W domu jest tylko Hisa, ale ona zaraz idzie na basen
- To ona nie skończyła z karierom?
-Tak, ale chcę zrobić wielki powrót na zawodach regionalnych-przestałam go ciągnąć, a on wyrównał ze mną kroku-Będą tam sponsorzy, więc może znajdzie nowego
-Jak to się stało że Rin poszedł do Samezuki, a ty trafiłaś do Kawagishi?
- Przez licytację-wzruszyłam ramionami-Pani Mazuke wylicytowała mnie, bo najbardziej spodobał się jej mój start, więc stary trener musiał mnie sprzedać
- Żywy handel?
-Tak jakby-podeszliśmy do moich drzwi-Wróciłam!
- Co tak wcześnie?-wyszła z salonu-O! Dzień Dobry
Haruka skinął głowom i poszliśmy na górę. W pokoju on rzucił się na łóżko, a ja cisnęłam w niego poduszkom, którą we mnie rzucił. Jednak złapał ją i dał sobie pod głowę
-Czemu twoje rozmowy z Manom i Noriko wyglądają tak dziwnie?-spytał nagle
-Wydaje ci się. Chodź idziemy coś zjeść-skoczyłam na niego ze śmiechem, a on jęknął
W kuchni siedziała Hisa, która pilnowała ryby na patelni
-Co tam robisz Blondi?-niebieskooka zaśmiała się-Idziesz na trening?
-Tak, ale dzisiaj idę spotkać się z moim nowym chłopakiem-przełożyła rybę na dwa talerze
-Nie zjesz z nami?- spytałam zawiedziona
-Nie, ale możemy pobiegać wieczorem
-Idę na imprezę-przez chwilę mogłam zobaczyć smutek w jej oczach
-No cóż baw się dobrze, jak coś to dzwoń

Staliśmy pod domem państwa Imamura, na dworze zaczynało się już ściemniać. Czekaliśmy na Akene. I w końcu drzwi do jej domu otworzyły się, jednak zamiast szatynki wyszedł umięśniony czarnowłosy mężczyzna. Miał na sobie białą koszule i czarne spodnie. Jego twarz wyrażała złość i coś pomiędzy irytacjom, a żalem. Zza niego wyszła szatynka, ubrana w białą krótką przed pępek koszulkę i tego samego koloru rurki z dziurami. Na nogach miała czarne trampki, a na ramionach czarną skórzaną kurtkę. Włosy spięte w luźnego koka i miała lekki makijaż, który podkreślał jej piwne, iskrzące się oczy. Podeszła do nas z ulgom. Wyglądała tak zwyczajnie, a mimo to dla mnie była piękna. Nagisa przytulił ją i zaczęli ze sobą wraz z Mako i Rei'em. Kiedy zobaczyła że się w nią wpatruję zarumieniła się, a ja odwróciłem wzrok
-To najpierw idziemy potańczyć, a później na karaoke!-krzyknął radośnie Nagisa-Szkoda tylko, że Akene ma chłopaka! Rin ma szczęście!
-Czemu wszyscy myślą że z nim jestem?!-spojrzała na blondyna zirytowana-Rin to TYLKO mój przyjaciel
-Wyglądacie jak para-mruknął Rei-Sprawiacie takie wrażenie
-Mhm-poparli chłopaka, a Akene załamała się
 Po tym jak szatynka odzyskała dobru humor, a długo to nie trwało szliśmy w miłej atmosferze. Nagisa strzelał sucharami, a dziewczyna kręciła głową z zażenowania. W centrum miasta weszliśmy do klubu, a raczej dyskoteki i od razu chłopaki zaciągnęli nas wśród tańczących ludzi. Kiedy odnalazłem Imamure wzrokiem tańczyła już z Sousuke. Ktoś objął mnie ramieniem i krzyknął starając się przekrzyczeć muzykę
-Dobrze razem wyglądają-darł się Rin, jednak nie zgadzałem się z jego opiniom. Zacisnąłem mocno pięści-Jak ci się podoba to zatańcz z nią
 Zanim zdążyłem mu odpowiedzieć, on popchnął mnie na nich. Od razu przejąłem taniec i poprowadziłem. Akene wiła się jakby nie miała kości, ale wyglądała cudownie. Dałem się ponieść i nie wiem jakim cudem ale na koniec piosenki, dziewczyna i ja niemal stykaliśmy się nosami. Moje serce przyśpieszyło i oddech stał się nierówny. Ona patrzyła lekko zdziwiona w moje oczy, jednak po chwili ktoś popchnął ją i nasze usta na sekundę się spotkały. Szybko jednak odskoczyła
-J-ja strasznie przepraszam!-krzyknęła cała czerwona i spuściła głowę-N-nie chciałam! Bo, bo mnie Nagisa popchnął! Proszę nie gniewaj się na mnie!-spojrzała na mnie z przeszklonymi oczami-Proszę nie bądź zły!
Byłem zbyt zszokowany żeby zareagować, a z tyłu ktoś mnie pchnął i znowu wpadłem na Akene. Przytuliłem ją
-Nic się nie stało-czułem jak wtula się we mnie-Jest okej
Spojrzałem jej przez ramię, przy barze siedzieli chłopaki. Wystawiali do mnie uśmiechy i wystawione kciuki w górę

-Akene!-odsunęłam się od Haruki i odwróciłam się do wołającej mnie dziewczyny przodem-Co tam młoda?
-Omitsu-sama?-spojrzałam na różowowłosą-Co ty tu robisz?
-Chciałam się rozerwać!-krzyknęła ciągnąc mnie za rękę w wir tańca
-Tak daleko od domu?-spytałam tańcząc z nią-Przecież masz klubów pod nosem i to w samym akademiku!
-Im dalej od domu, tym można na więcej sobie pozwolić!-przybliżyła się i oparła swoje czoło o moje, wciąż tańczyłyśmy do muzyki-Chodź postawię ci drinka!
-Ale ja nie jestem pełno...-położyła swój palec na moich ustach uciszając mnie
-Ważne że ja jestem!-pisnęła swoim ślicznym głosem-Barman dawaj coś mocnego!
Po paru kolejkach i tańcach, prawie odpływałam. Omistu Konoe bawiła się ze mną w klubie i postawiła mi drinka. Miała na sobie krótką, niebieską sukienkę i czarne obcasy, włosy rozpuszczone i mocno pomalowane oczy. W to mi chyba nikt nie uwierzy, a jak jej powiem że była w mieście prawie 300 km od domu to mnie uznają za niepełno sprytną
-Kim był ten chłopak... z... którym się... lizałaś?-spytała pijana, czkajac między słowami
-Wcale się nie lizałam!-krzyknęłam nienaturalnie wysoko-To było przez przypadek!
-Jesteś cała czerwona Żabciu-odwróciła się w stronę parkietu i oparła rękami o ladę-Podoba ci się, co?
-Nie prawda!-znowu pisnęłam chowając głowę między ramionami--Nie kłam tak perfidnie Omi-san!
-Czyli nie masz nic, przeciwko jeżeli z nim... zatańczę... Żabciu?-spytała chytrze
-Rób co chcesz!-czułam jak jestem cała czerwona i wiedziałam że jeżeli powiedziałabym jej inaczej, w przeciągu minuty o tym dowiedziałby się każdy
Nie sądziłam jednak że Omitsu na prawdę wstanie z tego stołka i podejdzie do Nanase. Szepnęła mu coś na ucho i pociągnęła na sam środek parkietu. DJ puścił wolną piosenkę, a ona położyła jego dłnie na swojej tali
-Jesteś zazdrosna, co nie?-Rin objął mnie ramieniem-Pomóc ci jakoś?
-Umiesz tańczyć?-skinął mi głową-Perfect-pociągnęłam go koło Omi i Haruki. On sam położył swoje dłonie na moich biodrach, złożyłam ręce na jego szyi i przysunęłam się do niego blisko. Stykaliśmy się czołami. Zamiast skupiając się na tańcu patrzyłam ukradkiem na Haruke i Omitsu. Widziałam jak chłopak posyłał nam jedynie pojedyncze spojrzenia-Rin, tańcz namiętniej
-Co ja mam robić, powiedz mi!-powiedział abym tylko ja słyszałam
-Nie wiem co głupku!-pisnęłam, a piosenka się skończyła

Po wolnym usiadłem z różowowłosą do barku i złapałaem drinka, którego mi postawiła
-Skąd znasz Imamure?-spytała patrząc jak dziewczyna skaczę radośnie w towarzystwie Nagisy i Makoto
-Zaczynaliśmy razem pływać w Iwatobim-mruknąłem patrząc jak Akene wykrzykuję słowa angielskiej piosenki-Później poszła z Rin'em do Australijskiej szkoły pływackiej i ndopiero niedawno wróciła
-Tak wiem, żywy handel znam tą historię-westchnęła-Problemy z ojcem, siostrą ze sobą. Jeszcze ta obietnica, Mana i Noriko...Po prostu jedna wielka masakra!
-Jaka obietnica?-spytałem mając nadzieję że się czegoś dowiem
-Tylko trzy osoby znają jej treść-powiedziała wypijając kolejną porcję-Ona, Noriko i Mana
-Skąd tyle o niej wiesz?-spytałem podejrzanie, to nie było normalne
-Mam co do niej duże plany-powiedziała tajemniczo-Jak ktoś sprzątnie mi ją z przed nosa to już nie będę taka milutka. Ale to nie teraz...Dbaj o nią, niech już nie cierpi przez dupków. A i jednak rada, nich ktoś weźmie ją do siebie, ona w tym stanie nie może wrócić do domu
-Zajmę się nią-od razu za ten tekst dostałem po głowie-Nie w tym sensie zboczona kobieto!

-Jestem tu już kolejny raz!-pisnęła kładąc się na kanapie-Jeszcze chwila, a zamieszkam z tobą! Możemy wziąć kąpiel?
-Masz na sobie strój?-wskazałem jej krótką bluzkę, a ona pokręciła przecząco głową-To jak?
-Od czegoś są bikini, nie?-ściągnęła króciutką bluzkę, a ja zobaczyłem jej płaski brzuch i piersi ukryte pod czarnym stanikiem. Wstała i rozpięła guzik od spodni, po czym zsunęła je ze swoich nóg. Podeszła do mnie i złapała za dół koszulki. Pociągnęła w górę i pozbawiła mnie niej. Wspięła się na palce i szepnęła mi na ucho-Nie bój się-Po chwili i siedziałem na przeciw niej w wannie
Co ona ze mną robi? Siedzieliśmy w milczeniu, a ona zdawała się o czymś intensywnie myśleć

Zdecydowałam. Nie wiedziałam, czy zrobiłam to słusznie, ale najwyżej będę żałować
-Haru...-zaczęłam niepewnie i spojrzałam niego z przeszklonymi oczami-Pomożesz mi się wydostać z tej złotej klatki?
On skinął głową, odwróciłam się do niego tyłem i przysunęłam bliżej
-Zdejmij tą niebieską gumkę

Kiedy usłyszałem jej polecenie, delikatnie wplotłem palce w jej włosy. Odnalazłem materiałową, grubą granatową od wody gumkę i starając się nie szarpać jej zsunąłem ją z jej włosów. Główny kok opadł, jednak włosy wciąż trzymały się na dwóch małych gumowych gumeczkach. Jedna była różowa a druga pomarańczowa. Dotknąłem ich
-Tych nie, to musi zrobić już ktoś inny-powiedziała cicho i odsunęła się na swoje wcześniejsze miejsce-Ale to już będzie prostsze, tak myślę
Usiadłem na łóżku, po chwili do pokoju weszła Akene w majtkach i mojej koszulce. Sięgała jej do połowy ud i odsłaniała jej zgrabne nogi. Włosy były już prawie suche i spięła je na górze w francuza a reszta swobodnie opadała na jej ramiona i plecy. Jej twarz była zarumieniona i nie miała makijażu. Kolejny raz wyglądała dla mnie jak bogini. Uwiadomiłem sobie, że przestałem już o niej myśleć jak o zwykłej dziewczynie i obrałem tok patrzenia na nią jak na kogoś z kim mógłbym spędzić resztę życia. Akene była dla mnie idealna i wiedziałem że zaczęła podobać mi się inaczej niż na początku. To co do niej czułem nie było czymś co czuł do niej Rin. Ja kochałem Akene i chciałem żeby była szczęśliwa. Podeszła do łóżka na którym siedziałem i usiadła obok. Ziewnęła mrużąc oczy i zobaczyłem szerteg jej białych zębów
-Nie tak ostro lwico-zaśmiała się na mój komentarz
-Idę do salonu-wstała ale zatrzymałem ją poprzez złapanie za jej nadgarstek-Haru?
-Zostań dzisiaj ze mną-mruknąłem zasłaniając buzię ręką, jednak i tak zobaczyła moje rumieńce-Bo-bo w salonie nie grzeją kaloryfery
Skinęła mi z równie czerwoną twarzą co moja. Przysunąłem się w głąb ściany a ona położyła się do mnie tyłem. Po chwili jednak spojrzała na mnie i odwróciła się w moją stronę. Zgasiłem lampkę nocną. Uśmiechnęła się i wtuliła w moją klatkę piersiową. Nakryłem na nas kołdrę i objąłem dziewczynę ramieniem. Ona jeszcze wspięła się na ramieniu i pocałowała mnie delikatnie w policzek
-Branoc Haru-szepnęła słodko i znów wtuliła się
-Dobranoc Akene-ucałowałem ją lekko w czubek głowy i zamknąłem oczy odpływając w objęcia Morfeusza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz